Skarb chce sprzedać większość Tauronu

Agnieszka Berger
opublikowano: 12-05-2010, 00:00

Tak wielka oferta może się udać tylko dzięki OFE i TFI, które mają jeszcze miejsce w portfelach.

Niewykluczone, że padnie rekord wartości IPO w historii warszawskiej giełdy

Tak wielka oferta może się udać tylko dzięki OFE i TFI, które mają jeszcze miejsce w portfelach.

Kiedy kilka miesięcy temu Aleksander Grad, minister skarbu, zapowiadał, że oferta publiczna Tauronu może być największym IPO w historii polskiego rynku kapitałowego, analitycy nie traktowali tych deklaracji całkiem poważnie. Jednak po wczorajszej decyzji Rady Ministrów, która zgodziła się na sprzedaż do 53 proc. akcji katowickiej grupy energetycznej, zapowiedzi Aleksandra Grada nabrały nowego wymiaru. Zgodnie z rynkowymi szacunkami, cała spółka jest warta 12-15 mld zł. Jeśli skarb zdoła uplasować ją na giełdzie po cenie bliskiej górnej granicy tych widełek, oferta Tauronu może przebić pod względem wartości nawet hit ostatnich miesięcy, czyli PZU, zbliżając się do kwoty 8 mld zł.

— Trzeba przyznać, że te liczby robią wrażenie. Niewykluczone, że będzie to rzeczywiście największa oferta w historii warszawskiej giełdy — mówi proszący o anonimowość analityk jednego z dużych banków.

Jego zdaniem, decyzja rządu o sprzedaży większości akcji Tauronu jest nie fair wobec spółki, która pierwotnie planowała podwyższenie kapitału.

— Zrezygnowano z niego tylko dlatego, żeby skarb mógł uplasować na giełdzie więcej istniejących akcji. Rząd nie jest może pod ścianą, ale musi ratować budżet przychodami z prywatyzacji. To oznacza, że na wpływy ze sprzedaży akcji państwowych spó-łek jest bardzo duża presja, więc uzyskanie przez skarb państwa takiej zgody w praktyce będzie prawdopodobnie oznaczać, że właśnie taka będzie skala tej oferty — dodaje nasz rozmówca.

W krajowych rękach

W opinii analityków to przedsięwzięcie może się udać, ale jego powodzenie będzie przede wszystkim zależało od krajowych inwestorów.

— Wydarzenia w Grecji i obawy, że podobne problemy przydarzą się w Hiszpanii i Portugalii, ostudziły nastroje. Jednak do OFE wciąż napływają pieniądze. Fundusze nadal mają też miejsce w portfelach, bo nie osiągnęły jeszcze 40-procentowego progu zaangażowania w akcje. Pytanie, na jaką skalę zechcą wziąć udział w tej ofercie? — zastanawia się analityk.

Jego zdaniem, na zagranicznych graczy skarb raczej nie może liczyć.

— Polska energetyka jest oparta na węglu. W związku z unijnymi planami dotyczącymi ograniczania emisji CO2 nie jest ona atrakcyjnym celem dla inwestorów z zagranicy — ocenia ekspert.

Wyjątkiem będą prawdopodobnie tzw. hedge funds, czyli fundusze inwestujące krótkoterminowo i poszukujące wyjątkowych okazji rynkowych.

— Można się spodziewać, że kupią akcje Tauronu, ale tylko dlatego, że cena będzie relatywnie niska. Odsprzedadzą je na pierwszej lub drugiej sesji po debiucie z 10-proc. zyskiem i — podobnie jak to było w przypadku Polskiej Grupy Energetycznej — wyjadą z Polski z walizkami pieniędzy — komentuje analityk.

Ostatni taki rok

Nasz rozmówca ocenia, że ten rok może być dla skarbu ostatnią szansą na zrealizowanie tak dużych ofert jak Tauron i druga transza PGE.

— Nie jestem optymistą w dłuższym horyzoncie czasowym. Spodziewam się, że w przyszłym roku ceny znacznie spadną. Niewykluczone, że skarb sprzedaje duże spółki na ostatniej górce — mówi ekspert.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy