Skarb mediuje między PGNiG a wielką chemią

Anna Bytniewska
20-05-2009, 00:00

Azoty w obliczu kryzysu szukają pomocy w PGNiG. Dostawcę gazu dopinguje skarb. O kompromis będzie trudno.

Azoty w obliczu kryzysu szukają pomocy w PGNiG. Dostawcę gazu dopinguje skarb. O kompromis będzie trudno.

Producenci nawozów azotowych przygotowują się do uderzenia o dno rynku. To, co spotkało Police działające w segmencie nawozów wieloskładnikowych i fosforowych, zdaniem przedstawicieli branży, w III-IV kw. tego roku może się powtórzyć w Puławach, Kędzierzynie (ZAK) oraz Anwilu. Police, wskutek spadku cen oraz wysokich kosztów zakupu surowców, miały w I kw. 2009 r. 175,4 mln zł straty netto.

Wyprzedzić zły czas

Gaz to jeden z najbardziej kosztotwórczych czynników w Azotach. Ma więc decydujący wpływ na ich konkurencyjność na międzynarodowym rynku.

— W Europie zachodniej odbiorcy przemysłowi płacą za gaz o 30 proc. mniej niż my — mówi Paweł Jarczewski, prezes Puław.

Wczoraj w obecności Krzysztofa Żuka, wiceministra skarbu, największe spółki chemiczne spotkały się z przedstawicielami zarządu Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG). Jego inicjatorami były Puławy i ZAK. Starają się o bardziej elastyczne warunki współpracy z PGNiG.

— Załamanie w segmencie nawozów azotowych jest przed nami. Police mają również w swoim portfelu produkcję azotową, więc każda zmiana na lepsze w relacjach z PGNiG wpłynie pozytywnie na wyniki naszej spółki. Michał Szubski, prezes PGNiG, został zobligowany do zwołania w najbliższy poniedziałek kolejnego spotkania z chemią w siedzibie PGNiG — mówi Ryszard Siwiec, prezes Polic.

Skarb arbiter

Branża ma kilka propozycji dla dostawcy gazu.

— Rozpoczynamy prace w grupach ekspertów. Strony rozumieją istotę problemu. Pozytywne jest to, że także Gaz–System zgłosił gotowość do rozmów. Przesył stanowi istotną składową taryfy gazowej — mówi Paweł Jarczewski.

Najważniejszą kwestią jest obniżenie ceny gazu dla producentów nawozów. Chemia postuluje wprowadzenie dla niej nowej taryfy.

— Ważne jest też, by Gaz-System bardziej elastycznie podchodził do kwestii zakontraktowanych, a niezrealizowanych mocy przesyłowych. Za to musimy płacić kary — mówi Ryszard Siwiec.

Długa droga

Nowe rozwiązania muszą być zgodne z prawem. Możliwe więc, że trzeba będzie najpierw zmienić przepisy. PGNiG nie chce uwikłać się w niedozwoloną pomoc publiczną.

— PGNiG nie może swoim kosztem ratować chemii. Z tytułu niezrealizowanych przychodów dla tego przemysłu spółka poniosła łącznie 400 mln zł straty w IV kw. 2008 r. i I kw. 2009 r. My też znajdujemy się w trudnej sytuacji i nie możemy przerzucić kosztów na swoich dostawców — mówi Michał Szubski, prezes PGNiG.

Uważa on, że spółki chemiczne powinny zrewidować koszty wytwórcze.

— Argument, że płacą za gaz o 30 proc. drożej niż ich konkurenci, jest nieprawdziwy. Porównują bowiem cenę spotową gazu do ceny wynikającej z kontraktów długoterminowych — twierdzi Michał Szubski.

Zapewnia, że po wejściu w życie od 1 czerwca nowej taryfy cena gazu dla przemysłu w Polsce będzie niższa niż na Zachodzie Europy.

Anna Bytniewska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Skarb mediuje między PGNiG a wielką chemią