Skarbowcy chcą 1500 zł podwyżki

Jarosław Królak
04-09-2007, 08:00

Premier obiecał podwyżki budżetówce i ośmielił związki. Skarbowcy i celnicy po raz pierwszy od lat mówią wspólnym głosem. Grożą strajkiem. Włoskim.

Kolejna grupa zawodowa szykuje się do walki o podwyżki płac. W „dzieleniu owoców wzrostu gospodarczego” zamierzają uczestniczyć urzędnicy skarbowi i celnicy. Właśnie uzgadniają strategię działania. Jeszcze w tym tygodniu zwrócą się do premiera Jarosława Kaczyńskiego z prośbą o podwyżki.

— Od 15 lat nie było podwyżek w aparacie skarbowym. Pracownicy urzędów skarbowych i celnych są rozgoryczeni tak niskimi zarobkami. Mnóstwo ludzi rzuca pracę. Tak dalej być nie może. Postanowiliśmy walczyć o swoje — mówi Tomasz Ludwiński, przewodniczący Rady Sekcji Krajowej NSZZ Solidarność Pracowników Skarbowości.

Jakich podwyżek oczekują? Po 1,5 tys. zł brutto na osobę. Urzędników skarbowych jest około 45 tys., celników — 16 tys. Jeśli wszyscy dostali podwyżki w żądanej wysokości, w budżecie na przyszły rok trzeba byłoby wygospodarować prawie 1,2 mld zł. Czy przed wyborami premier kupi ich głosy?


Siła w jedności
Po raz pierwszy od lat związkowcy aparatu skarbowego zjednoczyli się w walce.

— Nasze ubiegłoroczne starania o wyższe płace spełzły na niczym, ponieważ nie było jedności. Teraz wszystkie centrale związkowe mówią jednym głosem w sprawie podwyżek. Stąd nasza siła. Oczekujemy, że premier przystąpi do rozmów. Jeszcze w tym tygodniu otrzyma na piśmie nasze postulaty. Domagamy się uwzględnienia naszych żądań w projekcie budżetu na 2008 r. Jeżeli nie, to w całym kraju rozpocznie się akcja protestacyjna w formie strajku włoskiego. A to uderzy i w państwo, i w podatników. Jesteśmy zdesperowani — grzmi Tomasz Ludwiński.

Jego słowa potwierdza Iwona Fołta, szefowa Federacji Związków Zawodowych Służby Celnej.

— Minister finansów lepiej traktuje inne grupy zawodowe wynagradzane z budżetu od swoich pracowników. Pracownicy mu podlegli są jedną z niewielu grup zawodowych która, mimo niskich wynagrodzeń, nie tylko nie odczuła dobrodziejstw wzrostu gospodarczego, ale otrzymuje zarobki realnie niższe niż w latach ubiegłych. W 2007 r. wzrosły pensje żołnierzy, policjantów, lekarzy, analityków, laborantek, pielęgniarek, nauczycieli, leśników, pracowników ZUS i NIK. Dlaczego nie ma pieniędzy dla pracowników resortu finansów? Celnicy domagają się podwyżki wysokości 1,5 tys. zł na osobę. To zrekompensowałoby zaległości podwyżkowe za ostatnie lata. Tym razem nie zamierzamy biernie czekać. Chcemy podpisać z premierem stosowne porozumienie. W przypadku braku reakcji premiera do końca września, rozpoczniemy akcję protestacyjną we wszystkich służbach podległych ministrowi finansów — mówi Iwona Fołta.

A ile chcą skarbowcy?

— Podobnie jak celnicy, w granicach 1,5 tys. zł — dodaje Tomasz Ludwiński.

Czy fiskusowi należą się podwyżki? W ocenie prof. Witolda Modzelewskiego, byłego wiceministra finansów — tak.

— Ta grupa zawodowa od lat jest niedofinansowana. Nie powinna więc dziwić jej frustracja i determinacja. Należy ten problem rozwiązać — mówi prof. Modzelewski.

Andrzej Sadowski, wiceszef Centrum im. Adama Smitha, kręci jednak nosem.

— Przed decyzją o podwyżkach rząd powinien wykazać, że wzrosła jakość pracy urzędników. A co do tego są wątpliwości. Ten rząd ośmiela żądania płacowe kolejnych grup społecznych i zawodowych, uginając się przed takimi żądaniami różnych grup. Trudno więc dziwić się pracownikom fiskusa — mówi Andrzej Sadowski.


Włoski protest
Prawo zabrania urzędnikom skarbowym klasycznego strajku, czyli powstrzymania się od pracy. Dlatego związkowcy szantażują tzw. strajkiem włoskim, czyli przesadnie dokładnym i długotrwałym wypełnianiem najdrobniejszych nawet obowiązków. Formalnie nie porzucają stanowisk pracy, lecz faktycznie taka forma strajku jest bardzo uciążliwa, szczególnie dla przedsiębiorców.

— Strajk włoski jest olbrzymią uciążliwością. Rodzi zagrożenia dla budżetu państwa oraz przedsiębiorców. Wydawanie z dużym opóźnieniem np. decyzji o wymiarze podatków uderza przecież w budżet. Z drugiej strony długie oczekiwanie na rozmaite dokumenty, decyzje czy zaświadczenia bardzo dotyka firmy, ponieważ utrudnia np. dokonywanie odpraw celnych, uzyskiwanie kredytów, dofinansowanie z funduszy unijnych, udział w przetargach publicznych. Lepiej, aby do strajku nie doszło — przestrzega Grzegorz Wlazło, społeczny rzecznik przedsiębiorców przy PKPP Lewiatan.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Królak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Skarbowcy chcą 1500 zł podwyżki