Sklepy miały długi finisz

MZAT
opublikowano: 04-01-2012, 00:00

Koniec roku to dla handlowców żniwa. Tym razem szału nie było.

Świąteczna gorączka i noworoczny szał — w ostatnich dniach grudnia lawina klientów przewala się między sklepowymi półkami, zgarniając wszystko, co dobrze wygląda na wigilijnym lub sylwestrowym stole. Tak miało być, a jak było?

— Trudno porównać tydzień przedświąteczny 2011 i 2010 r. Wigilia przypadała teraz w sobotę, co wpłynęło na nieco inne planowanie zakupów. Niemniej, niezależnie od obaw związanych z kryzysem nie przestaliśmy kupować— mówi Michał Sikora, rzecznik Tesco.

Okres świąteczny był rozciągnięty — sieci wprowadzały specjalne oferty na prezenty jeszcze w listopadzie. Między świętami a Nowym Rokiem oblężenie przeżywały działy alkoholowe.

— Przed sylwestrem kupowano bardzo dużo wódki — skoczyła sprzedaż zwłaszcza Krupnika i Białej Żubrówki. Duży wzrost zanotował też czerwony Johnnie Walker, świetnie sprzedawały się też niedrogie wina musujące — mówi Agnieszka Łukiewicz- Stachera, rzecznik sieci Real. IV kw. to tradycyjnie najlepszy czas dla handlowców. Spodziewali się, że odbiją sobie słabszy początek roku.

— Przedświąteczny apetyt był bardzo rozbudzony. Oczywiście w sklepach był duży ruch, ale o rekordach nie ma mowy. Tym bardziej że duża część przedświątecznych zakupów przeniosła się do internetu, gdzie rzeczywiście e-sklepy miały świetne wyniki — ocenia Agnieszka Górnicka, prezes agencji badawczej Inquiry. Święta dobrze będzie wspominał np. Merlin.pl.

— Polacy nie przestraszyli się kryzysu i nie oszczędzali na prezentach. Kupowali więcej produktów i wybierali te droższe. W 2010 r. dominowały produkty przecenione, teraz nowości — mówi Anna Bogdańska, prezes Merlina.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MZAT

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu