Czytasz dzięki

SKOK-i mają nadal fundusze własne ujemne i wykazują straty

PAP
opublikowano: 23-07-2015, 22:19

Spółdzielcze kasy oszczędnościowo-kredytowe mają ujemne fundusze własne i wykazują straty na działalności bieżącej - wynika z informacji, przedstawionej na posiedzeniu Komisji Finansów Publicznych przez ministra finansów i szefa KNF. Komisja zaakceptowała sprawozdanie podkomisji.

Sejmowa komisja finansów publicznych przyjęła w czwartek wieczorem sprawozdanie podkomisji ds. realizacji ustawy o SKOK-ach, postulujące m.in. powołanie komisji śledczej.

Za było 25 posłów, przeciw 11 posłów, przede wszystkim z PiS.

Podkomisja, kierowana przez Marcina Święcickiego (PO), pracowała od marca br. Sprawozdanie zaakceptowała w poniedziałek. W czwartek Święcicki przedstawił je całej komisji.

Poparcia komisji finansów nie uzyskała natomiast wersja sprawozdania autorstwa posłów PiS, stanowiących mniejszość podkomisji.

Czwartkowe posiedzenie komisji finansów było długie i burzliwe. Podczas obrad minister finansów Mateusz Szczurek, który przewodniczy Komitetowi Stabilności Finansowej, a także przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak przedstawili najnowsze dane, dotyczące SKOK-ów.

Szczurek poinformował, że KSF podczas ostatniego posiedzenia 20 lipca zapoznał się z wynikami pięciu największych SKOK-ów. Badane były sprawozdania finansowe tych kas za 2013 rok. Szósta z kas odmówiła wpuszczenia audytorów. Jak poinformował, z badania wynikało, że wszystkie pięć kas miało fundusze własne ujemne i były niewypłacalne. Wynik łączny kas to minus 1 mld 230 mln zł - poinformował.

"Sytuacja finansowa sektora jest niezwykle poważna" - powiedział Szczurek.

Bardziej szczegółowe wyniki przedstawił członkom komisji Andrzej Jakubiak. Zaznaczył, że na koniec marca 2015 roku fundusze własne kas wynosiły minus 444 mln zł, a współczynnik wypłacalności wynosił minus 3,81 proc., przy minimalnym dopuszczalnym współczynniku 5 proc.

Jakubiak mówił też, że 27 kas wymaga restrukturyzacji, a tylko 8 kas realizuje program naprawczy, rekomendowany przez KNF. Na koniec marca br., dodał, w 30 kasach (na 50) wykazano wynik ujemny.

Szef KNF zaprezentował też przykładowy mechanizm manipulacji księgowych ze strony kas. Wybrana kasa, mówił, mając np. 20 milionów zł straty sprzedawała za te 20 mln określonemu podmiotowi prawa do swojego logo, w ten sposób niwelując stratę. Był to jednak tylko "zabieg rachunkowy".

Według Jakubiaka, mimo podejmowanych działań naprawczych, w kasach "nie jest lepiej, jest cały czas źle", bo "depozyty są po prostu przejadane". Tymczasem środki finansowe Kasy Krajowej SKOK są na wyczerpaniu. "To pokazuje skalę problemu" - powiedział Jakubiak.

Przestrzegał kasy, że "działania promocyjne to nie jest dziś rzecz najważniejsza, bo najważniejsze jest zatrzymanie negatywnych tendencji, jeśli chodzi o kształtowanie się wyniku finansowego". "Sytuacja stanowi ryzyko dla całego systemu SKOK" - zaznaczył szef KNF.

Podczas posiedzenia wypowiedział się także prezes Bankowego Funduszu Gwarancyjnego Jerzy Pruski, który mówił m.in. że gdyby nie przejęcia niektórych kas, wypłaty z BFG byłyby czterokrotnie wyższe (BFG musiał dotąd wypłacić klientom SKOK-ów ok. 3 mld zł - PAP).

We wcześniejszym wystąpieniu prezes Kasy Krajowej SKOK Rafał Matusiak bardzo krytycznie oceniał tezy zawarte w sprawozdaniu podkomisji, jako "niezgodne ze stanem faktycznym" i "niezgodne z zebranym materiałem dowodowym". Podkomisja nie rozmawiała z wieloma przedstawicielami kas, by zebrać rzeczywiste dane - mówił. Np. nie przeanalizowała, na podstawie rozmów z przedstawicielami kas, zjawiska outsourcingu usług, a mimo to w sprawozdaniu zjawisko to zostało określone jako "patologiczne".

Matusiak podkreślał, że zła sytuacja bilansowa SKOK-ów w 2012 roku, gdy trafiły pod nadzór KNF, wynikała m.in. ze zbyt szybkiej zmiany przepisów księgowych, do których kasy się nie zdążyły dostosować. Niestety, dodał, wątek ten też nie pojawił się w sprawozdaniu podkomisji.

Tego rodzaju uwagi skomentował minister finansów Mateusz Szczurek. Podkreślał, że w tym przypadku nie chodzi o niedopasowanie standardów, bo bilans kas jest po prostu ujemny. "Zgaszenie światła nie czyni męża chudszym, a żony piękniejszą" - powiedział. "Piramida pozostaje piramidą" - dodał.

"Pojawia się pytanie, jak długo podmiot, które ma ujemne wyniki finansowe może w ogóle funkcjonować na rynku" - powiedział minister finansów. "Dotąd nie pojawiły się przekonujące mechanizmy, które mogłyby doprowadzić do szybkiej sanacji w sektorze SKOK" - dodał.

"Panowie robicie wszystko, by pan Pruski nadal wypłacał te miliardy" - komentował z kolei poseł Jerzy Szmit (PiS). "O to panowie wam chodzi, by kłaść kolejne SKOK-i?" - pytał.

Jerzego Żyżyńskiego (PiS) oburzyły z kolei słowa ministra Szczurka o "piramidzie", a zwłaszcza to, że poprzez serwis PAP dostały się do mediów.

"Czy to było celowe? Pan minister nie wie, co można powiedzieć publicznie, a co nie? Co innego na zamkniętych posiedzeniach, gdy nie ma mediów" - komentował Żyżyński. Jego zdaniem ministrowi Szczurkowi należałby się nawet wniosek o wotum nieufności za te słowa.

Jerzy Szmit, w ramach poprawki, przeczytał podczas posiedzenia mniejszościową wersję sprawozdania podkomisji, autorstwa posłów PiS. Wywołało to zamieszanie i przerwy w obradach. W końcu, dzięki uzgodnieniom z udziałem wiceszefowej komisji Beaty Szydło (PiS), komisja udzieliła posłowi Szmitowi ograniczonego czasu na dokończenie czytania dokumentu. Dokument nie uzyskał jednak poparcia większości posłów.

"Czy naprawdę chciałby pan, by ten dokument został przyjęty ?" - pytała Szmita przewodnicząca komisji Krystyna Skowrońska (PO), zwracając uwagę, że zawiera on np. postulat, by BFG wycował pozew wobec Kasy Krajowej. Tymczasem komisja, zaznaczyła, nie ma prawa formułować takich postulatów. Na to odpowiedziała Barbara Bubula (PiS), że "70 podobnych nieprawidłowości jest w raporcie pana Święcickiego".

Wcześniej poseł Żyżyński proponował, by przerwać rozpatrywanie sprawozdania podkomisji, zmienić jej przewodniczącego i do sprawy wrócić we wrześniu. Propozycja ta także nie uzyskała poparcia.

Przyjęte przez komisję finansów sprawozdanie podkomisji autorstwa Marcina Święcickiego postuluje m.in. powołanie sejmowej komisji śledczej, która zbadałaby m.in. nieprawidłowości w procesie stanowienia prawa, dotyczącego SKOK-ów, rolę poszczególnych osób w tworzeniu tego systemu oraz mechanizmu jego finansowania, a także możliwości "nielegalnego wpływu podmiotów i osób z systemu SKOK na działania osób pełniących funkcje publiczne". Komisja śledcza miałaby także badać "możliwości zaistnienia sytuacji korupcyjnych", przeanalizować działania prokuratury, dotyczące SKOK-ów. Miałaby też sprawdzać doniesienia medialne o finansowaniu przez kasy partii politycznych i mediów.

Inne wnioski zawarte w sprawozdaniu to m.in. zmiany legislacyjne, ustanawiające przepisy regulujące konflikt interesów w systemie SKOK. Tej kwestii Święcicki poświęcił w sprawozdaniu cały jeden rozdział. Przykładem tego konfliktu interesów, jak wynika ze sprawozdania, jest działalność Grzegorza Biereckiego, który przez 17 lat był jednocześnie prezesem Kasy Krajowej oraz prezesem zarządu Fundacji na Rzecz Polskich Związków Kredytowych, której Kasa Krajowa i nadzorowane przez nią SKOK-i zlecały usługi. Był też m.in. współwłaścicielem spółki, wynajmującej lokale kasom, a także prezesem zarejestrowanej w Luksemburgu spółki SKOK Holding, pobierającej "dywidendy od szeregu spółek okołoskokowych". Sprawozdanie uznaje to za "przykład konfliktu interesów", który jest "sprzeczny z wytycznymi Światowej Rady Związków Kredytowych".

Wśród zawartych w sprawozdaniu wniosków znalazło się także uproszczenie trybu wprowadzenia zarządu komisarycznego w kasach, a także "uszczelnienie kontroli nad finansowaniem kampanii wyborczych i partii politycznych". Autorzy sprawozdania postulują też zróżnicowanie kas w zależności od wielkości, bo wielkość ma wpływ na poziom więzi między członkami kas. Proponują też, by rozważyć przekształcanie dużych kas w banki spółdzielcze. Wśród wniosków znalazło się też przeanalizowanie audytów, dotyczących SKOK-ów, zwłaszcza tych, gdzie były największe nieprawidłowości, jak SKOK Wołomin.

Ujawnione i wyeliminowane powinno też być, zdaniem autorów raportu, "wykorzystywanie kas do robienia prywatnych interesów, finansowania działalności ugrupowań politycznych i mediów w zamian za ochronę tych interesów".

Autorzy sprawozdania uznali też, że system SKOK działał niezgodnie z rekomendacjami Światowej Rady Związków Kredytowych. Stwierdzili, że ustawa z 2009 roku, która przekazywała SKOK-i pod nadzór Komisji Nadzoru Finansowego weszła w życie z opóźnieniem (została skierowana do Trybunału Konstytucyjnego przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego), bo przez to narażone zostały depozyty klientów SKOK. Bo w międzyczasie dwie kasy upadły, kilka zostało przejętych przez banki, a w wielu trwają postępowania naprawcze - głosi sprawozdanie.

Sprawozdanie piętnuje też "patologiczny" outsourcing usług, który polegał nie na zlecaniu usług transportowych, księgowych czy reklamowych, ale np. kluczowe usługi, np. ocenę wniosków kredytowych, które przeprowadzały zewnętrze spółki. Naganne było też zaciemnianie stanu finansowego kas. "Procederem, który prowadził do zniekształcania sytuacji finansowej SKOK-ów był praktykowany przez kilkanaście lat, niezgodny z ustawą o rachunkowości, sposób ujmowania w ich sprawozdaniach finansowych przeterminowanych należności z tytułu kredytów i pożyczek" - głosi sprawozdanie.

Autorzy zwracają też uwagę na nieprofesjonalny nadzór nad SKOK-ami przez Kasę Krajową, a także na zanik autentycznej więzi członkowskiej w wielu kasach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane