Skok na wyższy poziom

Wojciech Chmielarz
opublikowano: 29-11-2007, 00:00

City Interactive, ważny gracz na rynku e-rozrywki, rozpoczyna jutro najważniejszą rozgrywkę w swych dziejach — giełdową.

City Interactive jest największym producentem gier komputerowych w Polsce. W 2006 r. jego przychody wynosiły prawie 9 mln zł, zyski prawie 2 miliony. Ma studia produkcyjne w Warszawie, Katowicach i w Rzeszowie. Rocznie wypuszcza po kilkanaście tytułów. Takie nazwy, jak: „Terrorist Takedown” czy „Mortir” może nie są powszechnie znane, ale na świecie sprzedają się w nakładzie mniej więcej 300 tys. egzemplarzy. W 2006 r. 80 proc. przychodów spółki pochodziło z zagranicy. Firma była obecna na największych rynkach: amerykańskim i niemieckim. Sukces?

Na pewno. Polskich firm komputerowych, których właściciele chcieli zbić majątek na produkcji gier, były dziesiątki, jeśli nie setki. Sukcesy możemy liczyć na palcach: „Schizm”, „Painkiller”, „Wiedźmin”. Dlaczego City Interactive się udało?

Daleko od konia

Marek Tymiński, prezes firmy, woli być biznesmenem niż artystą. Artyści zwykle przymierają głodem, biznesmeni zarabiają pieniądze.

— Nie wierzę w to, żeby firma kilkadziesiąt razy mniejsza wygrała z firmą kilkadziesiąt razy większą, robiąc dokładnie to samo — mówi Tymiński.

Od początku, czyli od 2002 r., postanowił prowadzić działalność, którą naprawdę wielkie firmy zajmować się nie chciały. Wszedł w segment value, uproszczając — w komputerową drugą ligę. Na tym rynku mogli być konkurencyjni.

— W tym segmencie oprócz jakości produktu liczy się także cena. Nasi gracze to przeważnie osoby dorosłe. W Polsce średnia ich wieku wynosi dwadzieścia kilka lat, za granicą trzydzieści kilka. Szukają rozrywki po ciężkim dniu pracy. Przed komputerem spędzają jednorazowo godzinę. Nasze gry na Zachodzie kosztują do 20 euro. Gry z wyższego segmentu premium — od 35 do 40 euro, czasami nawet 60 — przedstawia sytuację Marek Tymiński.

W Polsce różnicę widać wyraźniej. Produkty City Interactive można znaleźć w kioskach czy w sklepikach osiedlowych. Kosztują po 20 złotych. Ich zakup to często kwestia impulsu. Segment value to dla Tymińskiego serce działalności City Interactive.

— Wszyscy znają Samsunga czy Sony. Samsung konkurował z japońskim koncernem, ale nie robił tego wprost, inaczej pozycjonował produkty. I jaki tego skutek? Dzisiaj obie firmy są porównywalnej wielkości. Dobry przykład, jak rywalizować z większymi graczami i zwiększać wartość spółki szybciej od konkurencji — uważa Marek Tymiński.

City Interactive walczy ceną. Ale także jakość produktów firmy, co przyznają nawet jej krytycy, rośnie z gry na grę. Prawdopodobnie nigdy nie dorówna tytułom z pierwszej ligi, ale też tam najłatwiej o porażkę. Na przykład budżet „Wiedźmina” wynosił około 20 mln złotych. Budżet gier City Interactive sięga najwyżej 1,5 mln. Dlatego City Interactive jest dobrze przygotowane na ewentualną porażkę. Nie udało się tym razem, uda się następnym. Strata może dotkliwa, ale do przeżycia. Branża zaś zna przypadki firm, które postawiły wszystko na jednego konia, na przełomowy produkt, który miał im przynieść sławę i majątek, a poniosły klęskę.

Plany ekspansji

Rynek gier komputerowych w Polsce wart jest, według różnych szacunków, od 300 do 600 mln złotych. Na świecie, ostrożnie licząc, jakieś 40 mld dolarów. Większość tej kwoty przypada na gry przeznaczone na konsole: Nintendo Wii, XBox Microsoftu czy Playstation 2 i 3 od Sony. Rynek, co przyznają analitycy, będzie rósł. Wchodzi nowe pokolenie graczy, a stare wcale nie zamierza odejść od ekranów monitorów. City Interactive chce to wykorzystać. Plany są ambitne. Rozwój działu produkcji gier na konsole (w tym segmencie City Interactive jest prawie nieobecne), założenie kolejnych oddziałów za granicą. Na to mają pójść pieniądze zdobyte na warszawskim parkiecie.

— Chcemy otworzyć pięć oddziałów: w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych, w Peru, Szanghaju, Tajlandii lub na Tajwanie. Na ten cel zamierzamy przeznaczyć około 4 mln złotych. Potrzebujemy ich po to, żeby jednostka mogła się utrzymać przez ten czas, kiedy się będzie rozwijać — mówi Marek Tymiński.

Oddziały zagraniczne mają zajmować się przede wszystkim rozwojem sieci dystrybucji.

— Są takie kraje, jak np. Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone, gdzie nie można skutecznie sprzedawać produktów, nie mając tam przedstawicielstwa — twierdzi Marek Tymiński.

Tymiński przyznaje także, że chce część własnej produkcji prowadzić za granicą. Gdzie? Tego otwarcie nie mówi. Decyzje jeszcze nie zapadły. Poważnie rozważana jest kandydatura Peru. Przemawiałaby za nią dobra sytuacja na rynku Ameryki Południowej oraz niskie koszty pracy. Podobno przeważają też względy natury personalnej. Szczegółów prezes Tymiński nie ujawnia. Zapewnia jednak, śmiejąc się, że na pewno nie chodzi o Stana Tymińskiego. Zbieżność nazwisk jest całkowicie przypadkowa.

Rafy na trasie

Czego mogą się obawiać inwestujący w City Interactive? Przede wszystkim straty kluczowych pracowników. Firma produkuje gry niskim kosztem, m.in. dlatego że ma doświadczonych grafików i programistów.

— Kiedy tworzy się coś trzeci raz, to zajmuje to mniej czasu, niż kiedy się to robiło po raz pierwszy. I koszt jest niższy — tłumaczy Marek Tymiński.

Żeby zatrzymać najcenniejszych pracowników i związać ich ze spółką, City Interactive przekazało im część akcji z zakazem sprzedaży przez najbliższe dwa lata. Stworzono również program motywacyjny.

Inwestorzy powinni przede wszystkim ufać prezesowi. Marek Tymiński dalej posiada ponad 50 proc. akcji i decydujący głos w sprawach firmy. Cel ma prosty — zająć pierwszą pozycją na świecie w segmencie value. Uda mu się? n

Wybrani z najlepszych

Wojskową Formację Specjalną GROM im. Cichociemnych Spadochroniarzy Armii Krajowej sformowano w 1990 r. Przygotowana jest do prowadzenia operacji specjalnych, akcji bezpośrednich i misji antyterrorystycznych oraz kontrterrorystycznych. Podporządkowana jest ministrowi obrony, chociaż od nowego roku ma podlegać dowództwu Wojsk Specjalnych. Grupa Reagowania Operacyjno-Manewrowego brała udział między innymi w operacji na Haiti (1993), w Kosowie (2001) czy podczas amerykańskiej inwazji na Irak (2002). Jej żołnierze stacjonują w Afganistanie. Formacją GROM dowodzi płk Piotr Patalong. Gracze komputerowi będą mogli wcielić się w żołnierzy tej elitarnej formacji dzięki grze „Terrorist Takedown 2”, którą przygotowuje i wyda City Interactive.

Kraina Inków

Trzecie co do wielkości państwo Ameryki Południowej Peru jest ojczyzną pisarza Mario Vargasa Llosy. Mieszka tam też dwukrotny kandydat na prezydenta Polski Stan Tymiński (zbieżność nazwisk przypadkowa). Turyści najczęściej odwiedzają tutaj ruiny Machu Picchu, najlepiej zachowanego inkaskiego miasta na wysokości ponad 2 tys. m n.p.m.

City Interactive w liczbach

1,5

mln zł Tyle wynosił największy budżet gry City Interactive.

79,52

proc. Taką część przychodów firmy w 2006 r. pochodziła z zagranicy.

212

razy Tyle wzrósł zysk netto City Interactive w okresie 2004-06.

Gigant zaczynał od ryb

Samsung, koreański gigant światowej gospodarki zatrudnia setki tysięcy osób na całym świecie. Tylko Samsung Electronics ma 123 tys. pracowników w 48 krajach, którzy w 2004 r. wypracowali ponad 10 mld dol. zysku. Elektronika nie jest jedynym aspektem działalności firmy założonej w 1938 r. przez Lee Byoung-Chula. Początkowo Samsung eksportował ryby oraz suszone owoce do Mandżurii. W ciągu dziesięcioleci zmienił się w ogromną firmę obecną właściwie w każdej gałęzi współczesnej gospodarki, poczynając od przemysłu stoczniowego, przez chemiczny, a kończąc na elektronice. Samsung Construction buduje w Zjednoczonych Emiratach Arabskich Burj Dubaj (wieża dubajska), największy wieżowiec świata — ponad 800 m wysokości.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Wojciech Chmielarz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu