Skończyło się paliwo do ożywienia

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 02-10-2014, 00:00

Dynamika PKB w Polsce jeszcze długo nie wyjdzie wyraźnie powyżej 3 proc. — twierdzą ekonomiści

Łukasz Tarnawa, główny ekonomista BOŚ Banku, to ostatnio najlepszy specjalista od polskiej gospodarki. Analityk (wspólnie z należącą do jego zespołu Aleksandrą Świątkowską) już drugi kwartał z rzędu prowadzi w rankingu „PB” najlepiej prognozujących makroekonomistów w kraju. Spodziewał się, że na początku 2013 r. gospodarka będzie przyspieszać, bo ożyją konsumpcja i inwestycje, a później wzrost się ustabilizuje — miał rację, bo tak z grubsza można opisać to, co wydarzyło się w polskiej gospodarce w ostatnich kwartałach.

Stracony impet

Co teraz czeka gospodarkę? Zapytani przez nas ekonomiści nie emanują optymizmem. Ich zdaniem, nie czeka jej żadne silne spowolnienie, ale też nie ma co liczyć na to, że wzrost znowu szybko przyspieszy. Jak pokazuje mediana prognoz 15 zespołów analitycznych, które biorą udział w rankingu, w IV kw. 2014 r. dynamika PKB wyniesie 3 proc. wobec 3,4 i 3,3 proc. w dwóch ostatnich kwartałach. Obserwowane w ostatnich miesiącach wyhamowanie dynamiki PKB jeszcze się pogłębi.

— Nie ma już wątpliwości, że scenariusz lekkiego, ale jednak, spowolnienia gospodarczego w Polsce staje się faktem. Konflikt ukraińsko-rosyjski oraz sytuacja w strefie euro sprawiły, że dynamika eksportu w ostatnim czasie wyhamowała, a obroty w przemyśle spadły. Dynamika PKB przestała więc rosnąć i ustabilizowała się w okolicy 3 proc. — mówi Tomasz Kaczor, główny ekonomista Banku Gospodarstwa Krajowego, numer dwa w naszym rankingu.

Zdaniem analityków, słabszy eksport i spowalniająca produkcja przemysłowa sprawią, że w najbliższych miesiącach wyhamuje dynamika zatrudnienia — ustabilizuje się na obecnym poziomie około 0,8 proc. (taka jest mediana prognoz), choć jeszcze w pierwszej połowie 2014 r. z miesiąca na miesiąc przyspieszała.

— Do niedawna wydawało się, że rynek pracy jest dość odporny na spowolnienie w gospodarce, bo widać było stopniową poprawę. Jeśli jednak bliżej przyjrzeć się danym, to wzrost zatrudnienia w ostatnich kwartałach nastąpił głównie w umowach czasowych, więc poprawa była bardzo krucha i już wygasa — mówi Tomasz Kaczor.

W ślimaczym tempie

Ekonomiści są też ostrożni w prognozach na przyszły rok. Spodziewają się, że wzrost gospodarczy przyspieszy, ale w skali właściwie niezauważalnej przez zwykłego konsumenta czy przedsiębiorcę. Mediana prognoz mówi, że w całym 2015 r. wzrost gospodarczy wyniesie 3,3 proc. (jeszcze kwartał temu spodziewali się 3,8 proc., a niektórzy nawet 5 proc.).

— Optymizm, jaki pojawił się wśród analityków kilka miesięcy temu, okazał się przesadzony. Gospodarka spowolniła i do końca 2015 r. raczej nie dozna istotnego przyspieszenia — tłumaczy Wiktor Wojciechowski, główny ekonomista Plus Banku, numer pięć w całym rankingu i numer jeden w samej ostatniej rundzie prognostycznej (najtrafniej przewidział dane za II kw. 2014 r.). W przyszłym roku prawdopodobnie nadal dość słaby będzie popyt zagraniczny, bo przy obecnych perspektywach dla strefy euro raczej nie ma szans na silne ożywienie eksportu. Gospodarka ma jednak w rękawie dwa asy, dzięki którym nie powinna już spowalniać.

— Po pierwsze, w 2015 r. powinna przyspieszać konsumpcja, bo rynek pracy powinien doznać lekkiej poprawy. Po drugie, uruchomiona zostanie nowa pula funduszy unijnych, więc wzrosną inwestycje publiczne — uważa Wiktor Wojciechowski. Warto jednak mieć świadomość, że analitycy ten scenariusz bardzo powolnego przyspieszenia wzrostu opierają na dwóch założeniach: że w ciągu kilku najbliższych miesięcy ustabilizuje się sytuacja na Ukrainie oraz że strefa euro uniknie recesji. Jeśli tak się nie stanie, nawet to bardzo rachityczne przyspieszenie gospodarcze w Polsce może być nieosiągalne.

3,0 proc. Taka jest mediana prognoz ekonomistów dla dynamiki PKB w IV kw. 2014 r…
3,2 proc. …taka najbardziej optymistyczna prognoza w naszej ankiecie…
2,2 proc. …a taka najbardziej pesymistyczna.

 

OKIEM EKSPERTA
Wolniej, ale bez dramatu

ŁUKASZ TARNAWA,.główny ekonomista BOŚ Banku

Scenariusz ochłodzenia koniunktury w polskiej gospodarce w ostatnich miesiącach stał się faktem — dynamika PKB przestała rosnąć, a nawet lekko spada. Częściowo to tylko efekt statystyczny, bo wygasł efekt ciepłej zimy, który sztucznie podnosił wyniki gospodarki na początku roku. W dużej mierze było to prawdziwe spowolnienie wynikające ze słabszego popytu zagranicznego. Sądzimy jednak, że najgorsze jest już właściwie za nami i dołek tego spowolnienia zobaczyliśmy w III kw. 2014 r. — szacujemy dynamikę PKB na 2,6 proc. W IV kw. oczekujemy wzrostu na poziomie 3 proc. i takiego samego wyniku w całym 2015 r. To znaczy, że polska gospodarka rzeczywiście w ostatnich miesiącach wpadła w pewne kłopoty, jednak sądzimy, że sobie z nimi poradzi i nie dozna żadnego istotnego załamania koniunktury. Powody do tego umiarkowanego optymizmu daje nam m.in. sytuacja na polskim rynku pracy, która — choć bardzo wolno — to jednak się poprawia, a to pokazuje, że w gospodarce poza pewnymi drobnymi turbulencjami nic naprawdę groźnego się nie dzieje. Spowolnienie nie jest na tyle silne, żeby podniosło bezrobocie i powstrzymało gospodarstwa domowe od konsumpcji.

OKIEM EKSPERTA
Wolniej, ale bez dramatu

ŁUKASZ TARNAWA,.główny ekonomista BOŚ Banku

Scenariusz ochłodzenia koniunktury w polskiej gospodarce w ostatnich miesiącach stał się faktem — dynamika PKB przestała rosnąć, a nawet lekko spada. Częściowo to tylko efekt statystyczny, bo wygasł efekt ciepłej zimy, który sztucznie podnosił wyniki gospodarki na początku roku. W dużej mierze było to prawdziwe spowolnienie wynikające ze słabszego popytu zagranicznego. Sądzimy jednak, że najgorsze jest już właściwie za nami i dołek tego spowolnienia zobaczyliśmy w III kw. 2014 r. — szacujemy dynamikę PKB na 2,6 proc. W IV kw. oczekujemy wzrostu na poziomie 3 proc. i takiego samego wyniku w całym 2015 r. To znaczy, że polska gospodarka rzeczywiście w ostatnich miesiącach wpadła w pewne kłopoty, jednak sądzimy, że sobie z nimi poradzi i nie dozna żadnego istotnego załamania koniunktury. Powody do tego umiarkowanego optymizmu daje nam m.in. sytuacja na polskim rynku pracy, która — choć bardzo wolno — to jednak się poprawia, a to pokazuje, że w gospodarce poza pewnymi drobnymi turbulencjami nic naprawdę groźnego się nie dzieje. Spowolnienie nie jest na tyle silne, żeby podniosło bezrobocie i powstrzymało gospodarstwa domowe od konsumpcji.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane