Skrawanie giełdy warte

[MICH]
opublikowano: 04-01-2012, 00:00

Zajmujący się obróbką skrawaniem Masterform zwiększa co roku zamówienia i zarabia wbrew koniunkturze, więc po pre-IPO celuje w mały parkiet.

Bezkryzysowa i bezkonkurencyjna — tak jawi się obróbka skrawaniem w oczach przedstawiciela branży, dolnośląskiej spółki Masterform, która po pre-IPO w zeszłym roku wybiera się w 2012 r. na mały parkiet. Wtedy do rąk inwestorów indywidualnych i inwestora finansowego trafiło 20 proc. akcji spółki. Pozostałe 80 proc. pozostaje w rękach założycieli, którzy nie zdecydowali jeszcze, jak duży będzie debiut na NewConnect.

— Chcemy uzyskać kilka milionów złotych, za które wprowadzimy nowy produkt, rozbudujemy park maszynowy i zasilimy kapitał obrotowy. Materiał, z którego wykonujemy elementy, musimy zakupić sami, a np. niektóre gatunki stali są niezwykle drogie. Stąd kapitał potrzebny jest na bieżąco — mówi Jerzy Bednarek, przewodniczący rady nadzorczej Masterform. Giełda to niejedyna opcja na rozwój.

— Równocześnie szukamy możliwości aliansu strategicznego z odbiorcami lub innymi podmiotami z branży. Przyglądamy się m.in. podkarpackiej Dolinie Lotniczej — dodaje Jerzy Bednarek.

Co może przyciągnąć inwestorów? Spółka, jak twierdzi przewodniczący jej rady nadzorczej, działa bez bezpośrednich konkurentów i niejako poza kryzysem gospodarczym.

— Tę branżę cechuje ścisła specjalizacja i przez to rynek jest bardzo uporządkowany. Naszym wyróżnikiem jest seryjna, a więc powtarzalna obróbka części maszyn i urządzeń z wykorzystaniem komputerowego sterowania urządzeń numerycznych. To pozwala nam na wykonanie elementów z niemalże „kosmiczną” precyzją. Inne z firm o tym profilu, a są jeszcze dwie podobnej do nas wielkości, mają inne specjalizacje i nie wchodzimy sobie w drogę — tłumaczy Jerzy Bednarek.

Metalowym sposobem na gorszą kondycję gospodarki ma być m.in. dywersyfikacja branż, dla których produkowane są elementy.

— Pracujemy m.in. dla przemysłu samochodowego, automatyki przemysłowej, sektora pomp próżniowych i żadna z nich nie stanowi więcej niż 20 proc. naszych przychodów.

Dodatkowo dzięki wieloletniemu doświadczeniu na rynku jesteśmy na preferowanych listach podwykonawców u naszych klientów. A ci z roku na rok kupują od nas coraz więcej od kilkunastu procent do nawet podwojenia zeszłorocznych zamówień — opowiada Jerzy Bednarek. To, że ściśle wyspecjalizowane przedsiębiorstwa unikają kryzysu, nie dziwi analityka.

— Jeśli spółka jest niszowa, to zawsze istnieje szansa, że wykaże odporność na kryzys. Przykładem tego jest giełdowe Centrum Klima, po którego przychodach nie widać dużych reakcji na załamania koniunktury — mówi Jakub Szkopek, analityk z DI BRE Banku.

Masterform zarobił na czysto w 2011 r. ponad 1 mln zł przy przychodach 22 mln zł.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [MICH]

Polecane