Skuteczna likwidacja szkód po nawałnicy

Co robić, gdy oględziny zniszczeń po huraganie opóźniają się albo zaproponowane przedsiębiorcy odszkodowanie nie pokryje kosztów naprawy? Odpowiadają branżowi eksperci

Podczas długiego weekendu, kiedy wielu Polaków odpoczywało, huragan zmiótł z powierzchni ziemi nie tylko hektary lasów, domy czy rolnicze uprawy, ale również dobytek drobnych przedsiębiorców. To oni w szczególności muszą uzbroić się w cierpliwość podczas oczekiwania na likwidację szkody.

Zobacz więcej

W KOLEJCE DO WYPŁATY: W wyniku nawałnic ucierpiał dorobek wielu przedsiębiorców. Najprawdopodobniej nie będą oni jednak pierwsi w kolejce do likwidacji szkód, więc muszą uzbroić się w cierpliwość. Fot. Mirosław Pieslak - FORUM

— Bywa, że i w normalnych warunkach ubezpieczyciele nie radzą sobie z likwidacją szkód w ustawowym terminie, a co dopiero w przypadku tak masowych zniszczeń. Przy tym za najbardziej „pilne” do obsłużenia mogą być uznawane osoby indywidualne, które straciły na przykład domy. Media pokazują ludzkie dramaty, obok których nie da się przejść obojętnie, a ryzyko, że opieszałość odbije się na reputacji ubezpieczyciela, jest większe. Tymczasem w stosunku do przedsiębiorców panuje ogólne, krzywdzące dla nich przekonanie, że są zamożni i straty nie są tak dotkliwe jak w przypadku wielu innych osób, więc poczekają. A przecież skutkiem takiej szkody może być przestój w działalności, który bywa zabójczy dla biznesu — mówi Łukasz Wawrzeńczyk, prezes Profika Brokera, firmy brokerskiej zajmującej się ubezpieczaniem małych i średnich przedsiębiorstw.

Smartfon pokaże zniszczenia

Bartosz Paczesny, prezes zarządu Risk Guard, zgadza się, że w obecnej sytuacji liczba szkód jest niemożliwa do oszacowania w krótkim czasie, nawet z użyciem zewnętrznych podmiotów jako wsparcia.

— Trzeba się pogodzić z faktem, że rzeczoznawca może pojawić się dopiero po kilku dniach — zwraca uwagę Bartosz Paczesny. PZU szacuje, że poszkodowani zgłoszą do niego około 30 tys. szkód. Średnia wartość jednej wynosi ok. 7 tys. zł. Największy ubezpieczyciel do 16 sierpnia przyjął ponad 22 tys. zgłoszeń. Dwa razy więcej niż standardowo przychodzi ich także do Uniqi. Natomiast Ergo Hestia dziennie notuje nawet o 420 proc. więcej takich telefonów. Jednak ubezpieczyciele wdrażają także uproszczoną likwidację, która ma przyspieszyć proces.

— Dzięki temu wizyta rzeczoznawcy w miejscu zdarzenia nie jest konieczna, wystarczy rozmowa z poszkodowanym oraz jego oświadczenia. Akceptujemy także zdjęcia wykonane przez poszkodowanych oraz raporty straży pożarnej. Ponadto można korzystać z aplikacji Uniqa Smart, za pośrednictwem której rzeczoznawca określi rozmiar szkody dzięki możliwości obejrzenia jej na ekranie smartfona — mówi Grzegorz Smolarczyk, dyrektor departamentu odszkodowań i świadczeń w towarzystwie ubezpieczeń Uniqa. Jego zdaniem, przy większych i bardziej skomplikowanych szkodach wizyta rzeczoznawcy będzie jednak niezbędna.

— Niestety, specjaliści nie są w stanie dojechać szybko w każde miejsce, mając na uwadze fakt, że obecnie przyjmujemy dwa razy więcej zgłoszeń niż standardowo. Dlatego w niektórych sytuacjach mogą się umawiać nie na kolejny dzień, ale na przyszły tydzień. Przy uproszczonej ścieżce możemy zlikwidować szkodę w ciągu trzech dni, a w przypadkach bardziej skomplikowanych na wypłatę bezspornej części odszkodowania trzeba poczekać około 2 tygodni, natomiast dopłaty będą realizowane w późniejszym terminie, po dokładniejszej weryfikacji uszkodzeń — mówi Grzegorz Smolarczyk.

Podobnie jest w PZU, które zapewnia, że w wielu przypadkach wypłaca odszkodowania bez oględzin, ustalając rozmiar szkody na podstawie zgłoszenia, dostarczanych zdjęć oraz rozmów telefonicznych z poszkodowanymi. Poszkodowani mogą również zgłaszać się przez aplikacje mobilne oraz do Mobilnych Biur PZU Pomoc. Mobilizuje się również Ergo Hestia, która przyjmuje zgłoszenia nie tylko telefonicznie, ale także poprzez iKonto oraz stronę WWW.

— Częściej niż w co drugim przypadku nasi pracownicy jeszcze tego samego dnia decydują o wypłacie odszkodowania. W pozostałych około 30 proc. spraw zamykamy je przy pierwszym spotkaniu z likwidatorami mobilnymi — przekonuje Marcin Seklecki, dyrektor do spraw likwidacji szkód detalicznych w Ergo Hestii.

Zaliczka od ręki

Generalnie oględziny powinny odbyć się maksymalnie w terminie do siedmiu dni, a decyzja o przyjęciu odpowiedzialności podjęta w ciągu 30 dni od daty zgłoszenia szkody.

— W tym czasie ubezpieczyciel ma też wypłacić bezsporną część odszkodowania — podkreśla Łukasz Wawrzeńczyk. Zdaniem Bartosza Paczesnego, trudno liczyć na dotrzymanie wspomnianych terminów, ale trzeba domagać się bezspornej kwoty, czyli zaliczki na poczet odszkodowania.

— Wylicza się ją szacunkowo poprzez ocenę, że szkoda będzie na pewno nie niższa niż określona wartość. Ubezpieczyciel powinien wypłacić ją niezwłocznie po uznaniu, że zdarzenie szkodowe mieści się w katalogu objętym ochroną ubezpieczeniową. W przypadku burzy taka konkluzja jest dość prosta, ponieważ siła wiatru lub zalanie wodą deszczową to podstawowe rodzaje ryzyka objęte niemal każdą polisą od skutków żywiołów — tłumaczy Bartosz Paczesny.

Jeżeli rzeczoznawca się nie pojawi, można zabierać się za naprawę, nie czekając na niego.

— Nikt nie może zabronić zabezpieczać majątku po szkodzie, jeżeli zwłoka mogłaby pogłębić zniszczenia — trudno choćby zwlekać z zerwanym z domu dachem. To, co można odłożyć do oględzin likwidatora, należy odłożyć, ale jeżeli coś wymaga niezwłocznej naprawy, trzeba naprawiać — podkreśla Bartosz Paczesny.

Podobnie radzi Krystyna Krawczyk, dyrektor wydziału klienta rynku ubezpieczeniowo-emerytalnego w biurze Rzecznika Finansowego. Jej zdaniem, w takim przypadku warto pamiętać o dokumentacji zdjęciowej oraz spisaniu wszystkiego, co zostało zniszczone, żeby mieć podstawy do składania roszczeń.

— Im więcej zdjęć zrobimy i dokładniej pokażą one zniszczenia, tym mniej będzie potem podstaw do kwestionowania przez ubezpieczyciela rozmiarów szkody. Dobrze też elementy zniszczone czy zdemontowane zgromadzić w jednym miejscu, żeby umożliwić ich oględziny — mówi Krystyna Krawczyk.

Zwraca też uwagę, że trzeba znać swoje prawa w zakresie tego, z jakimi możliwymiroszczeniami można się w takiej sytuacji zgłosić.

— Ubezpieczyciele sami z siebie tego nie zasugerują. A istnieje choćby możliwość zwrotu kosztów prac i materiałów użytych do zabezpieczenia mienia przed dalszym zniszczeniem. Jeśli kupujemy np. folię czy inne rzeczy, aby ochronić zerwany dach, czy też płacimy komuś za taką usługę, weźmy rachunek lub fakturę. Będzie to podstawa, żeby ubezpieczyciel zwrócił poniesione wydatki — mówi Krystyna Krawczyk.

— Dobrze też mieć włączone do polisy koszty uprzątnięcia mienia po szkodzie, które nie mieszczą się w zasadniczej części odszkodowania — dodaje Bartosz Paczesny.

Walczyć o swoje

Zdarza się też, że odszkodowanie nie pokrywa kosztów naprawy szkody. Warto wtedy zwrócić uwagę, czy ubezpieczyciel przypadkiem nie zastosował tzw. zasady proporcji. To się zdarza, kiedy suma ubezpieczenia ustalona przy zawieraniu umowy nie jest równa wartości mienia w danym momencie. Jeżeli np. dom wart 200 tys. zł zostanie ubezpieczony na 100 tys. zł, to po jego całkowitym zniszczeniu ubezpieczyciel może wypłacić tylko 50 tys. zł.

— Jednak zgodnie z orzecznictwem sądów powinna zostać pokryta rzeczywista wartość szkody, a jedyną granicą jest ustalona z klientem suma ubezpieczenia, bez względu na to, czy odpowiada wartości mienia, czy została zaniżona. Zatem jeżeli dom był ubezpieczony na 100 tys. zł i został doszczętnie zniszczony, to odszkodowanie powinno wynieść 100 tys. zł — mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego. Jeżeli nie zgadzamy się z kwotami zaproponowanymi przez ubezpieczyciela, to trzeba zakwestionować kosztorys, jednocześnie uznając pierwotną kwotę za bezsporną część i zażądać jej natychmiastowej wypłaty. A co, jeżeli napotkamy opór?

— Od każdej decyzji ubezpieczyciela przysługuje odwołanie. Bardzo ważne, żeby zbierać faktury dokumentujące poniesione wydatki i starannie przygotować takie pismo. Warto przy tej okazji skorzystać z pomocy specjalisty, prawnika czy brokera, który zapozna się z decyzją i merytorycznie odpowie na zarzuty podnoszone przez ubezpieczyciela. Na etapie polubownym odradzam usługi kancelarii odszkodowawczych. Po wyczerpaniu tej ścieżki pozostaje jeszcze skierowanie sprawy do sądu. Nie należy bać się korzystania z tej opcji, bo sądy bardzo często stają po stronie ubezpieczonych — tłumaczy Łukasz Wawrzeńczyk. Pomoże także Rzecznik Finansowy, który jednak nie może zmusić ubezpieczyciela do zmiany decyzji. Bardziej skuteczna bywa Komisja Nadzoru Finansowego, kontrolująca rynek ubezpieczeń. Kierowane do niej skargi często kończyły się nakładaniem kar na ubezpieczycieli, a tych boją się oni jak ognia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Sylwia Wedziuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Firmy / Skuteczna likwidacja szkód po nawałnicy