Skuteczna reanimacja Polfy Tarchomin

  • Alina Treptow
opublikowano: 17-06-2013, 00:00

Po miesiącach strat producent leków zaczyna zarabiać. Czas na drugą część terapii, czyli inwestora.

Polfa Tarchomin, ostatnia spółka farmaceutyczna należąca do skarbu państwa, zaczyna wychodzić na prostą. W I kw. zarobiła na czysto 10 mln zł (w 2012 r. była na minusie). Tyle miała wynieść EBITDA w całym 2013 r. Po czterech miesiącach jest równie dobrze. Według danych firmy badawczej TZF, przychody producenta z warszawskiego Tarchomina przekroczyły 90 mln zł, a EBIDTA 14,3 mln zł.

SZANSA NA SUKCES: Krzysztofa Berndt, prezes Polfy Tarchomin, ma dobre notowania w resorcie skarbu. To pod jego rządami Polfa Warszawa wyszła na prostą, a potem udało się ją sprzedać. Publiczny właściciel liczy, że umiejętności menedżera zaowocują również w przypadku Polfy Tarchomin. [FOT. WM]
SZANSA NA SUKCES: Krzysztofa Berndt, prezes Polfy Tarchomin, ma dobre notowania w resorcie skarbu. To pod jego rządami Polfa Warszawa wyszła na prostą, a potem udało się ją sprzedać. Publiczny właściciel liczy, że umiejętności menedżera zaowocują również w przypadku Polfy Tarchomin. [FOT. WM]
None
None

— Udało się poprawić wyniki, usprawniając procesy wewnątrz firmy. Wprowadziliśmy np. nowe zasady dobrowolnych odejść i postawiliśmy na bardziej efektywną sprzedaż — mówi Krzysztof Berndt, prezes Polfy Tarchomin, który wcześniej pracował w siostrzanej Polfie Warszawa. Jego zdaniem, jeśli dobra passa się utrzyma, spółka przekroczy prognozy (na koniec 2013 r. przychody mają sięgnąć 220 mln zł).

Na linii biotech — partner

Dobre wyniki to jednak nie wszystko, ponieważ Polfa wymaga gruntownej restrukturyzacji i wielkich inwestycji, a nie ma pieniędzy. Skarb państwa miał nawet pomysł, gdzie je zdobyć — chciał sprzedać część gruntów należących do Polfy (blisko 80 ha). Sęk w tym, że ceny poszły mocno w dół, a przepisy unijne wymuszają kolejne wydatki. Na szczęście spółka już wie, gdzie poszukać brakujących pieniędzy.

— Nie wykorzystujemy całego potencjału. Mamy np. linie biotechnologiczne, które od pewnego czasu są nieużywane, choć mają duże możliwości fermentacji różnych produktów biosyntetycznych — tłumaczy Krzysztof Berndt. Polfa myśli o znalezieniu kontrahenta, z którym mogłaby je wykorzystać i jeszcze na tym zarobić. Skorzystałby również partner, bo podobna inwestycja kosztowałaby go co najmniej kilkadziesiąt milionów euro. Spółka rozmawia już z pięcioma zainteresowanymi podmiotami, ale lista jest nadal otwarta. Pod uwagę brane są różne modele współpracy — od produkcji kontraktowej po wspólną sprzedaż.

Najlepszy lek — inwestor

Zdaniem Krzysztofa Berndta, najlepszym lekarstwem na problemy Polfy byłby inwestor. Większość ekspertów potwierdza, że jego wsparcie byłoby dla spółki nieocenione. Jest jedno ale. — Jedna jaskółka wiosny nie czyni i nie wiadomo, czy spółce uda się utrzymać tak dobre wyniki. Sądzę, że inwestorzy będą woleli poczekać 1,5-2 lata, aby się o tym przekonać — mówi Zdzisław Sabiłło z Pharma Business Administration.

U kresu prywatyzacji

Polfa Tarchomin jest ostatnią Polfą, należącą do skarbu państwa. Wszystkie pozostałe zostały już sprywatyzowane. Polfa Pabianice trafiła do Adamedu, należącego do rodziny Adamkiewiczów, a Polfa Warszawa przeszła w ręce Jerzego Staraka i jego starogardzkiej Polpharmy. W tym samym czasie skarb liczył na sprzedaż siostrzanej Polfy Tarchomin. Sęk w tym, że jedynym chętnym był Lek-Am z ofertą znacznie poniżej oczekiwań właściciela. Po porażce ministerstwo skarbu zapowiedziało restrukturyzację spółki z pieniędzy, które uda się zdobyć ze sprzedaży działek, należących do producenta leków.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Polecane