Słaba końcówka sesji na GPW mimo wzrostu na Wall Street

(Artur Szymański)
opublikowano: 25-04-2005, 16:52

To była bardzo kiepska sesja w wykonaniu warszawskich inwestorów. O ile brak zainteresowania inwestycjami na GPW przed południem można jeszcze zrozumieć, o tyle w drugiej fazie sesji można było pociągnąć rynek wyżej. Stało się jednak dokładnie odwrotnie i na finiszu indeksy osłabły.

To była bardzo kiepska sesja w wykonaniu warszawskich inwestorów. O ile brak zainteresowania inwestycjami na GPW przed południem można jeszcze zrozumieć, o tyle w drugiej fazie sesji można było pociągnąć rynek wyżej. Stało się jednak dokładnie odwrotnie i na finiszu indeksy osłabły.

Poniedziałkowa sesja odsłoniła słabość byków, które nie kwapiły się do handlu akcjami, choć po południu nadarzyła się okazja do skierowania rynku na północ. Została jednak zaprzepaszczona, bo nie było komu pociągnąć indeksów do góry. Pokazują to bardzo małe obroty. Na akcjach spółek z WIG20 wartość obrotów to mizerne 235 mln zł, co jest jednym z gorszych tegorocznych rezultatów.

Rynek coraz głębiej popada w odrętwienie, gracze wykazują coraz mniejszą wiarę we wzrosty. Ochoty do handlu nie było od samego rana, w pierwszej godzinie sesji wartość handlu wyniosła śmieszne 25 mln zł. Nierzadko w tym roku zdarzało się, że wartość ta była dziesięciokrotnie wyższa. Senna atmosfera utrzymała się już do końca, ducha rozleniwienia nie był w stanie przegonić nawet bardzo udany początek sesji w Stanach Zjednoczonych.

Indeksy na Wall Street skoczyły o prawie 1 proc. Przeczuwając ten ruch wskaźniki giełd Eurolandu jeszcze wcześniej odrobiły poranne małe straty wychodząc na przyzwoite plusy. W Budapeszcie BUX zyskiwał w ciągu dnia nawet 3 proc., ale tu pomogło obniżenie stóp procentowych przez węgierski bank centralny.

Po południu poranne straty zaczął odrabiać złoty. Wszystko więc sprzyjało zakończeniu sesji giełdowej przyzwoitym wzrostem. Zamiast tego WIG20 oddał cały 12-pkt dorobek i zjechał pod kreskę. Dopiero na samym fixingu udało się wyciągnąć indeks na symboliczny 0,05-proc. plus. Żenująco niska aktywność inwestorów sprawia, że sesję można spokojnie zignorować. Niemniej jednak po słabej końcówce pozostaje pewien niesmak.

Najsłabiej w ścisłym gronie gigantów wypadł PKO BP ze stratą 1,9 proc. Niewiele lepiej zaprezentował się KGHM, któremu zaszkodził spadek cen miedzi na Londyńskiej Giełdzie Metali. Nie pomogły słowa Jacka Sochy, ministra skarbu zapewniającego, że nie podejmie obecnie żadnych kroków odnośnie dalszej prywatyzacji Polskiej Miedzi, gdzie MSP ma 44,28 proc. akcji. Zdrożały za to walory PKN Orlen, któremu pomógł wzrost cen ropy. Wreszcie dobry dzień mieli posiadacze akcji Netii, której kurs odbił od lokalnego dołka.

Na szerokim rynku świetny dzień mieli akcjonariusze Polifarbu Cieszyn-Wrocław. Po odwieszeniu notowań, w poniedziałek kurs wystrzelił o 30 proc., po ogłoszeniu wezwania do sprzedaży akcji ogłoszonego przez SigmaKalon, większościowego akcjonariusza spółki. Walory będą skupowane po 7,26 zł. Na zamknięciu w poniedziałek za jedną akcję płacono 7,15 zł. AS

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane