Słabe nastroje tworzą przestrzeń do poprawy

Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI
opublikowano: 23-06-2019, 22:00

Jakże odmienna jest obecna sytuacja na rynkach i w ich otoczeniu makroekonomicznym od tej z początku 2018 r., kiedy to ekscytowano się „globalnym zsynchronizowanym ożywieniem”, cięciami podatkowymi w USA („Trump rally”), napływem kapitałów do funduszy akcji i rzekomym brakiem wpływu normalizacji polityki pieniężnej (podwyżki stóp za oceanem, zacieśnianie ilościowe).

Teraz wiele z tych elementów jest odwróconych o 180 stopni.Dane makroekonomiczne pokazują ciągle w większości zsynchronizowane globalne spowolnienie. Zamiast ekscytacji cięciami podatkowymi mamy strach przed dalszą eskalacją wojen handlowych, a inwestorzy w napięciu śledzą niespodziewane tweety prezydenta Donalda Trumpa. Zamiast napływu kapitałów do funduszy mamy od wielu miesięcy systematyczne odpływy. Analitycy Deutsche Banku pokazywali na początku czerwca, że w ciągu sześciu miesięcy z globalnych funduszy uciekła netto rekordowa kwota prawie ćwierć biliona dolarów.

Sytuacja na rynkach i w ich otoczeniu podlega cyklom. Na początku 2018 r. mieliśmy punkt kulminacyjny ekscytacji, obecnie zaś wiele z omawianych elementów jest potencjalnie w okolicach przeciwnego ekstremum. A to oznacza, że istnieje spora przestrzeń do poprawy. O 180 stopni zmieniło się też nastawienie banków centralnych. Szef Europejskiego Banku Centralnego Mario Draghi, który jeszcze pod koniec roku śmiało przekonywał, że to świetny moment

na zakończenie QE (programu luzowania ilościowego w polityce pieniężnej), w ostatnich dniach zaczął na nowo przebąkiwać na temat możliwego powrotu do luzowania ilościowego, czyli masowego skupu obligacji. A Fed, który jeszcze pół roku temu podnosił stopy procentowe, teraz przymierza się do ich obniżania. Szumne hasła normalizacji polityki pieniężnej po obu stronach oceanu najwyraźniej zostają odłożone na półkę.

Dobry obraz obecnych nastrojów daje najnowszy sondaż Bank of America/Merrill Lynch wśród zarządzających funduszami na świecie. Deklarowane przez nich zaangażowanie w akcjach tąpnęło do poziomu najniższego od… marca 2009 r., czyli momentu zakończenia ostatniej bessy.

Ogólna refleksja jest taka, że sytuacja na rynkach i w ich otoczeniu podlega cyklom. Na początku 2018 r. mieliśmy punkt kulminacyjny ekscytacji, obecnie zaś wiele z omawianych elementów jest potencjalnie w okolicach przeciwnego ekstremum. A to oznacza, że istnieje spora przestrzeń do poprawy. Pod warunkiem że prezydent Dondld Trump zacznie łagodzić konflikty handlowe, mając na uwadze zbliżające się wybory na jesieni 2020 r., które trudno byłoby wygrać w warunkach recesji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tomasz Hońdo, starszy analityk Quercus TFI

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu