Słabną silniki gospodarki

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-04-2012, 00:00

Konsumpcja wyhamowała pierwsza, teraz pojawiają się problemy z popytem zagranicznym i inwestycjami.

Skończył się okres, w którym spowolnienie gospodarcze na świecie omijało Polskę. Kolejne napływające dane makro przynoszą coraz większe rozczarowanie kondycją koniunktury w kraju. Wczoraj Główny Urząd Statystyczny (GUS) przyniósł dwa, najmocniejsze jak dotąd dowody na rozpoczynające się na Wisłą spowolnienie. Pierwsza zła informacja dotyczy przemysłu. W marcu dynamika produkcji sprzedanej spadła z 4,6 do 0,7 proc. (mimo że ekonomiści spodziewali się stabilizacji wskaźnika). To najniższy odnotowany w polskim przemyśle wzrost obrotów od października 2009 r. Nawet po oczyszczeniu danych z różnic sezonowych dynamika była jedną z najgorszych od lat.

Wiatr z Zachodu

— To bardzo słabe, gorsze od oczekiwań dane, mimo że warunki pogodowe znacząco się poprawiły, a produkcję wspierała Wielkanoc. Przypadła w tym roku na pierwszy tydzień kwietnia, a przed świętami zwykle produkcja rośnie — zaznacza Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego. Najgorzej wygląda sytuacja w wydobyciu węgla, gdzie obroty spały o 12,7 proc. rok do roku. Coraz gorzej radzą sobie też branże nastawione głównie na eksport. Produkcja mebli spadła o 11,3 proc., samochodów o 10,9 proc., a farmaceutyków o 8,9 proc. Właśnie kanałem eksportowym kryzys za granicą powoli dociera do Polski.

— Cudów nie ma. Sytuacja, w której niemiecka produkcja wyraźnie słabnie, a polski przemysł utrzymuje silne tempo wzrostu, musiała się kiedyś skończyć — twierdzi Ignacy Morawski, ekonomista Polskiego Banku Przedsiębiorczości.

Uwaga, wyjazd z budowy

Wygląda jednak na to, że w Polsce też pojawiają się źródła spowolnienia gospodarczego. Drugą złą informacją, którą podał GUS, były słabe dane o obrotach w budownictwie. Dynamika produkcji budowlano-montażowej spadła w marcu z 12 do 3,5 proc. i jest najniższa od lipca 2010 r. Według części ekonomistów, może to sugerować początek spowolnienia inwestycji.

— Za wcześnie, by to jednoznacznie przesądzać, ale dane z budownictwa są niepokojące — mówi Ignacy Morawski. Gdyby spadek skłonności firm do inwestowania się potwierdził, oznaczałoby to, że słabną kolejne dwa filary, które w minionym roku gwarantowały nam odporność na kryzys: silny popyt zagraniczny i ożywienie w inwestycjach. Trzeci filar — konsumpcja — od kilku kwartałów traci siłę.

— Z konsumpcją raczej nie powinniśmy wiązać większych nadziei — nie pomoże nam w trudniejszych czasach. Rynek pracy doświadcza stagnacji, a wzrost wynagrodzeń jest nieznaczny. Przez kilka kwartałów dynamika konsumpcji powinna utrzymywać się na niskich poziomach — ostrzega Aleksandra Świątkowska, ekonomista BOŚ. Analitycy uspokajają jednak, że rozpoczynające się w Polsce spowolnienie gospodarcze będzie stopniowe i dość płytkie.

Według ankiety „PB” wśród 18 ekonomistów bankowych, w 2012 r. dynamika PKB spadnie z nieco powyżej 4 do 3 proc.

— Na szczęście, szczyty problemów z eksportem i inwestycjami nie będą następować w tym samym czasie. Kiedy nasili się dołek inwestycyjny, popyt zagraniczny powinien już zacząć się ożywiać — twierdzi Aleksandra Świątkowska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu