Słabnąca Europa ciągnie w dół nasz eksport

Rafał Fabisiak
opublikowano: 24-06-2009, 00:00

W handlu zagranicznym nie należy spodziewać się zmian. Karty polskim eksporterom wciąż rozdają odbiorcy z Europy.

W handlu zagranicznym nie należy spodziewać się zmian. Karty polskim eksporterom wciąż rozdają odbiorcy z Europy.

W pierwszym kwartale 2009 r. polski eksport wyniósł 22,7 mld EUR, a import 24,6 mld EUR. To znaczący spadek obu wskaźników w porównaniu z początkiem 2008 r., kiedy eksport zamknął się w 28,4 mld EUR, a import — 33,7 mld EUR. Jednak eksperci są optymistami.

— Tempo spadku eksportu jest wolniejsze niż importu. W perspektywie roku saldo może być dodatnie, co znacząco wpłynie na wskaźnik naszego PKB — komentuje Maciej Jakaczyński, dyrektor inwestycyjny w New World Alternative Investments.

Polska nie jest zależna od eksportu w takim stopniu jak niektóre z krajów rozwiniętych, bo stanowi on około 40 proc. naszego PKB. Jednak 80 proc. naszego eksportu to rynki europejskich krajów rozwiniętych. Maciej Jakaczyński zwraca uwagę, że zaledwie 6 proc. produktów eksportowanych trafia do krajów rozwijających się. Dlatego jeśli UE wykazuje spowolnienie w handlu zagranicznym, dosięgnie ono i nas.

Naszym głównym partnerem handlowym pozostają Niemcy. Ich udział w polskim eksporcie i imporcie waha się w granicach 25 proc. Sytuacja zachodniego sąsiada jest zatem dla nas kluczowa. Opinie 350 analityków zebrane przez instytut ZEW wskazują jednak na niezwykle optymistyczne nastroje w niemieckiej gospodarce. W czerwcu indeks ZEW wyniósł 44,8 pkt., chociaż jeszcze w marcu był na minusie. Jednak tu eksperci pozostają sceptyczni.

— Nie spodziewam się szybkiego wyjścia Niemiec z recesji. Ich gospodarka w dużym stopniu jest zależna od eksportu i to głównie do USA. Moim zdaniem, szybciej zregenerują się gospodarki krajów Europy Środkowo-Wschodniej — uwa-ża Maciej Jakaczyński.

Aby uniezależnić się od Europy w dziedzinie handlu zagranicznego, polskie firmy powinny więcej eksportować do krajów rozwijających się. Jednak to nie jest łatwe.

— Problem w tym, że w Polsce dużych eksporterów mamy niewielu. Mniejsze firmy natomiast są raczej powiązane z bliższymi odbiorcami. Dlatego wciąż dla Polski kluczowi są importerzy z bliskich krajów Europy. Odległe rynki w krótkim okresie nie są dla nich alternatywą — komentuje prof. Jan Michałek z Katedry Makroekonomii UW.

Zdaniem Macieja Jakaczyńskiego, aby doszło do pewnej reorganizacji, niezbędne jest nowe podejście do tworzenia zachęt eksportowych.

133

mld zł Tyle wyniósł polski eksport w cenach bieżących w okresie od stycznia do kwietnia roku 2009...

143

mld zł ... a taką wartość w tym samym okresie osiągnął nasz import.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu