Słabnie koniunktura na rynku pracy

Kamil Pastor, analityk SpotDaty
opublikowano: 19-11-2018, 22:00

Zatrudnienie w firmach nieznacznie wzrosło, ale trend jest nieubłagany.

Wczorajsze dane z rynku pracy mogły wydawać się bardzo dobre — zatrudnienie wzrosło, wynagrodzenia również. Wbrew pozorom trwa aktywność nieubłaganie spada. Popyt na pracę nie jest już tak silny jak w pierwszej połowie roku, obniżyła się również gotowość do podnoszenia wynagrodzeń. Liczba zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw wzrosła w październiku o 2,3 tys. w porównaniu z wrześniem i wyniosła 6,227 mln. Wzrost nastąpił po dwóch miesiącach spadków, ale nie można na tym zbudować optymistycznego wizerunku rynku.

— Jedynie wyraźnej sezonowości października zawdzięczamy fakt, że nie był on kolejnym miesiącem spadku liczby pracujących — twierdzą ekonomiści mBanku.

Tempo wzrostu zatrudnienia spada — w ujęciu rocznym zatrudnionych jest o 191 tys. osób więcej niż przed rokiem, co oznacza najmniejszy przyrost od końca 2016 r. Lepiej już nie będzie — z dwóch powodów: spadającej liczby dostępnych pracowników i malejącego zapotrzebowania przedsiębiorstw. Obecnie szczególnie istotna jest druga kwestia. Pomimo doskonałych danych o PKB za trzeci kwartał przedsiębiorcy od kilku miesięcy ograniczają popyt na pracowników. W ankietach NBP i GUS dostrzec można spadek wartości portfela zamówień — szczególnie zagranicznych. Reakcją obronną pracodawców jest ograniczanie rekrutacji.

Pozytywnym zaskoczeniem był wzrost wynagrodzeń aż o 7,6 proc. wobec oczekiwanych 6,7 proc. Oznacza powrót do dynamiki z początku roku po kilku słabszych miesiącach. Może być to jednak zjawisko przejściowe. Zdaniem Piotra Piękosia, ekonomisty Banku Pekao, wyższy od oczekiwań wynik tłumaczyć należy wypłatą górnikom z JSW zaległych deputatów węglowych z 2016 r. W kolejnych miesiącach dynamika wynagrodzeń prawdopodobnie będzie niższa — największe podwyżki w obecnym cyklu mamy już za sobą. Firmy już teraz przygotowują się na oczekiwane hamowanie koniunktury i spadek zamówień. Odsetek przedsiębiorstw prognozujących wzrost płac zmniejszył się do poziomu z końca 2016 r. Na horyzoncie jest kilka raf, które mogą uniemożliwić firmom dostosowanie kosztów wynagrodzeń do słabszej koniunktury. Pierwszą jest zliberalizowanie przez Niemcy dostępu do rynku pracy dla wykwalifikowanych pracowników. Może się to przyczynić do masowego odpływu pracujących w Polsce Ukraińców, zwiększając presję na podwyżki wynagrodzeń. Drugim czynnikiem mogącym podbić ogólną dynamikę płac są podwyżki w sektorze publicznym. Przez lata wzrost płac w budżetówce był niewielki, ale w tym roku niektóre grupy zawodowe podjęły usilne starania o wyższe pensje. Podwyżki wywalczyli już policjanci i pielęgniarki, a strajki planują m.in. nauczyciele. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Pastor, analityk SpotDaty

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Słabnie koniunktura na rynku pracy