Słabość złotego może potrwać

  • Przemysław Kwiecień
15-12-2016, 22:00

W oczach wielu inwestorów Fed rysował się jako bank, który zawsze znalazł dobry powód do wycofania się z wcześniejszych deklaracji podnoszenia stóp procentowych.

OPINIE

W oczach wielu inwestorów Fed rysował się jako bank, który zawsze znalazł dobry powód do wycofania się z wcześniejszych deklaracji podnoszenia stóp procentowych. Dlatego grudniowe posiedzenie wywołało tak zauważalne umocnienie dolara.

Podwyżka stóp na grudniowym posiedzeniu Fedu była formalnością. Zresztą pokazało to pierwsze pytanie na konferencji prasowej, które nie dotyczyło podwyżki, ale sugerowanych ruchów na 2017 r. Tu mamy też najistotniejszą zmianę w komunikacji. Dotychczas członkowie FOMC widzieli dwie podwyżki w przyszłym roku, zaś teraz wskazują na trzy ruchy po 25 pkt. baz. A to sporo, mając na uwadze, że w latach 2015 i 2016 udało się podnosić stopy tylko w ostatnim miesiącu roku. Do tego Fed jeszcze nigdy nie podniósł całej oczekiwanej ścieżki stóp procentowych, odkąd Ben Bernanke wprowadził tzw. dot-chart. Przekaz jest zatem jasny: Fed nie tylko wykonuje plan minimum, ale daje sygnał, iż wierzy w siłę amerykańskiej gospodarki. Rynki nie czekają na przyszłe ruchy, tylko wyceniają je już teraz. Rynkowe stopy procentowe momentalnie wzrosły i już teraz rynek wycenia trzy podwyżki w 2017 r. niemal w pełni.

Ma to pewne implikacje dla notowań dolara.

Amerykańska waluta od czasu wyborów w USA zyskiwała bardzo mocno wobec wszystkich walut poza funtem (odrabianie potężnych strat po referendum) i dolarem kanadyjskim (zyskał na porozumieniu OPEC i odbiciu cen ropy). W oczach wielu inwestorów dolar wygląda na mocno wykupionego i faktycznie trudno z taką tezą się nie zgodzić. Indeks dolara nie był tak wysoko od 15 lat. Jednak wydaje się, że przynajmniej do czasu pojawienia się niekorzystnych sygnałów z amerykańskiej gospodarki oczekiwanie trwałego osłabienia dolara byłoby przedwczesne. Patrząc jednak w przyszłość, umocnienie dolara powinno być już bardziej selektywne. Skoro rynkowe stopy procentowe dyskontują już optymistyczny scenariusz trzech podwyżek w 2017 r., dolarowi może być trudno o wsparcie z tej strony. Są jednak waluty, którym w przyszłym roku może powinąć się noga. Jedną z nich jest dolar australijski, którego straty w ostatnim czasie były ograniczane spekulacyjną hossą na rynku surowców przemysłowych (tą samą, która przyczyniła się do szalonego wzrostu cen akcji JSW). W momencie, gdy PBOC przykręci kurek z kredytem, ceny mogą równie szybko spaść, a australijska gospodarka pokazała ostatnio sporo niepokojących sygnałów. Innym przykładem jest dolar kanadyjski, gdzie różnice w rentownościach obligacji nie zdążyły się jeszcze przełożyć na kurs.

Co z polskim złotym? Ciekawie zapowiada się końcówka tego roku. Logika budżetowa nakazywałaby spodziewać się słabego złotego, bo taki przełoży się na wyższy zysk NBP i potencjalnie ułatwi wykonanie trudnego budżetu 2017 r. Złoty jest niedowartościowany, ale w przyszłym roku nie musi się to zmienić. Szanse wynikające np. z przyspieszenia wzrostu gospodarczego są skutecznie bilansowane rodzajami ryzyka, takimi jak np. całkowita likwidacja OFE.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PRZEMYSŁAW KWIECIEŃ, CFA główny ekonomista XTB DM

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Słabość złotego może potrwać