Słaby złoty doskwiera producentom

JKW
opublikowano: 03-02-2012, 00:00

Polska jest jednym z krajów UE o najwyższym wzroście kosztów produkcji.

Problem drogich surowców nie opuszcza przedsiębiorców. Roczna dynamika cen towarów, które sprzedawane są bezpośrednio u producentów, w grudniu nieco wyhamowała, ale nadal jest wysoka — spadła z 7,8 do 7,1 proc. W Unii Europejskiej tylko w czterech krajach ta tzw. inflacja producencka jest wyższa niż nad Wisłą. Wyhamowanie cen było we Wspólnocie znaczne silniejsze niż w Polsce. Średnio w UE dynamika wyhamowała z 6,4 do 4,9 proc.

— To pokazuje, że koszty produkcji przemysłowej w Polsce rosną bardzo szybko. W innych krajach firmy muszą zmagać się jedynie z wysokimi kosztami surowców, zwłaszcza ropy naftowej. W Polsce jest to potęgowane przez słabego złotego i podwyżkę VAT — tłumaczy Jarosław Janecki, główny ekonomista Societe Generale.

Do niedawna wysokie koszty produkcji nie przekładały się na ceny detaliczne. Inflacja bazowa netto (po wyłączeniu cen żywności i energii), która najlepiej oddaje krajowe procesy inflacyjne, była niska. Dystrybutorzy i sprzedawcy obawiali się o popyt, dlatego niechętnie podnosili ceny. Ostatnio jednak się przełamują i powoli zaczynają przerzucać wysokie koszty produkcji na ostatecznych odbiorców. Inflacja bazowa netto w październiku przyspieszyła i w grudniu osiągnęła 3,1 proc., co było najwyższym wynikiem od kwietnia 2002 r. Eksperci jednak uspakajają — inflacja będzie wracać pod kontrolę, bo będzie dusiło ją spowolnienie gospodarcze. — Już w czwartym kwartale ubiegłego roku konsumpcja wyraźnie wyhamowała i w kolejnych kwartałach ten proces będzie się nasilał. Skłonność firm do podnoszenia cen detalicznych będzie więc ograniczana — przekonuje Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane