Słaby złoty i nie ma mocnych

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 01-12-2009, 00:00

Gospodarka wprawia

Polski przepis na sukces: tania

waluta, spokojny konsument i sprawne firmy

Gospodarka wprawia

w osłupienie. Najpierw

zdziwili się przedsiębiorcy,

teraz niespodziankę mają

ekonomiści.

Dobra passa polskiej gospodarki trwa. Już trzeci kwartał z rzędu dynamika PKB okazuje się lepsza od oczekiwań. Jak podał Główny Urząd Statystyczny, w III kwartale gospodarka rosła w tempie 1,7 proc. rocznie. Rynkowe prognozy zapowiadały wzrost o 1,3-1,5 proc. Podobnie miłe niespodzianki GUS sprawił nam w poprzednich kwartałach, kiedy dynamika wynosiła 0,8 proc. i 1,1 proc., czyli wyraźnie powyżej oczekiwań.

Na dole wiedzieli

— Wyniki z III kwartału pokazują, że polski tryumf ma zdrowe podstawy, nie był krótkotrwały. Dziś możemy już powiedzieć, że w Polsce kryzysu tak naprawdę nie było, więc trudno mówić o jego zakończeniu — komentował dane GUS premier Donald Tusk.

Sytuacja pozytywnie zaskoczyła nie tylko ekonomistów, ale przede wszystkim samych przedsiębiorców. Dobitnie pokazuje to Gazelowy Indeks Tendencji — badanie "PB" na Gazelach Biznesu. Kiedy zaczynał się III kwartał, 27 proc. pytanych przez nas przedsiębiorców spodziewało się, że w najbliższych miesiącach sytuacja ich firmy poprawi się. Tymczasem na początku IV kwartału aż 38 proc. oceniło, że ostatnie miesiące przyniosły poprawę. Taki wzrost sugeruje, że 11 proc. firm nie spodziewało się powrotu koniunktury, a jednak go poczuły.

— Moja firma produkuje opakowania i uważam, że jest świetnym barometrem gospodarczym. Nasze zamówienia zależą od koniunktury prawie we wszystkich branżach. Dlatego wcale mnie nie dziwi, że dane o PKB okazują się lepsze od oczekiwań. Od połowy roku mam coraz więcej zamówień i sytuacja wygląda lepiej, niż można było przypuszczać. Sądząc po moich wynikach z października i listopada, IV kwartał też będzie dla gospodarki niezły — mówi Przemysław Jastrzębski, prezes Viki Family, Gazeli Biznesu.

Wyliczenia ekonomistów są podobne.

— W IV kwartale wzrost sięgnie 2,4 proc., a w 2010 r. przyspieszy do 2,6 proc. — prognozuje Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Ministerstwo Gospodarki w 2009 r. spodziewa się wzrostu o 1,5 proc., a w 2010 r. o 2,5 proc. A jego analitycy mają nosa — jako jedni z nielicznych przewidzieli wczorajsze wyniki.

Tylko te zapasy…

Podobnie jak w poprzednich dwóch kwartałach Polska okazuje się spokojną wyspą — jako jedyni zanotowaliśmy wzrost gospodarczy w pogrążonej w recesji Unii Europejskiej. Co dodaje nam skrzydeł? Przede wszystkim osłabienie złotego, a właściwie jego wpływ na handel zagraniczny. Dzięki stosunkowo wysokiej cenie euro i dolara nasi eksporterzy są bardziej konkurencyjni na zagranicznych rynkach. W dodatku polski konsument na zakupach częściej sięga po polski produkt niż zagraniczny, którego cena poszła w górę. Dlatego, kiedy świat walczy z problemem braku zamówień, dzięki mniejszemu importowi rodzimi producenci cały czas pracują na stosunkowo wysokich obrotach.

— Gdyby nie zmiana struktury handlu zagranicznego (tzw. eksportu netto), wzrost gospodarczy byłby o 3 pkt proc. niższy (czyli dynamika PKB wyniosłaby -1,3 proc.). Jest to związane z tym, że eksport kurczył się wolniej niż import. Spadki wynosiły odpowiednio 9,5 proc. i 14,9 proc. — tłumaczy Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

Wzrost to też zasługa przeciętnego Kowalskiego. Konsumpcja w III kwartale przyspieszyła do 2,2 proc. (rok do roku) z 1,7 proc. w II kwartale. Dynamika wartości dodanej w handlu i naprawach — dziedzinach najbardziej uzależnionych od wydatków konsumentów — wzrosła z 2,9 proc. do 6,3 proc. GUS szacuje, że konsumpcja odpowiada za 1,2 pkt proc. dynamiki PKB.

— Choć trzeba przyznać, że poprawa mogła wynikać z czynników jednorazowych, np. niemieckich dopłat do samochodów czy większej popularności niż przed rokiem krajowych wyjazdów wakacyjnych — zaznacza Grzegorz Maliszewski, ekonomista Banku Millennium.

Piętą achillesową polskiej gospodarki pozostają natomiast nagromadzone wcześniej zapasy. Wiele firm woli opróżniać magazyny zamiast zamawiać u kooperantów nowe dostawy.

— Przedsiębiorcy cały czas nie wierzą, że koniunktura będzie na tyle silna, by warto było odbudowywać zapasy. To zjawisko obniża nasz wzrost gospodarczy o 2,6 pkt proc. Jednak na początku przyszłego roku powinniśmy zobaczyć odbicie. Zapasy będą jeszcze niższe i firmy uwierzą, że warto je na nowo zwiększać — mówi Piotr Kalisz, ekonomista Citi Handlowego.

Polska gospodarka idzie w kierunku ożywienia

Mateusz Morawiecki, prezes Banku Zachodniego WBK

Dane potwierdziły, że polska gospodarka jest na ścieżce ożywienia gospodarczego i można oczekiwać dalszego przyspieszenia dynamiki PKB w kolejnych kwartałach. Warto zwrócić uwagę, że tylko w niewielkiej skali spadły inwestycje, co jest zasługą coraz lepszego wykorzystywania funduszy unijnych oraz aktywności w sektorze budowlanym. Ważne też, że konsumpcja prywatna cały czas jest czynnikiem stabilizującym koniunkturę w Polsce, nawet mimo wolno rosnących płac i spadku zatrudnienia. Trudno jednak o jednoznaczną ocenę konsumpcji, gdyż nie wiadomo, w jakim stopniu przyspieszenie było spowodowane zjawiskami niezależnymi od koniunktury, czyli m.in. wyższymi niż przed rokiem zakupami wakacyjnymi (również obcokrajowców ze względu na osłabienie złotego — np. samochodów w związku z wprowadzonymi w kilku krajach rządowymi programami dopłat do zakupu nowych aut).

Co do przyszłości, relatywnie silnej konsumpcji i niewielkiemu spadkowi inwestycji powinno niedługo towarzyszyć odbudowywanie zapasów. Jednak zapewne to uzupełnianie rezerw będzie niwelowane przez związane z nim ożywienie w imporcie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane