Słaby złoty jest szczepionką na kryzys

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 20-12-2011, 00:00

Polskie firmy znowu zaskakują odpornością na zewnętrzne wstrząsy. Przemysł ma się najlepiej od lutego.

Dobrych wyników polskiej gospodarki ciąg dalszy: w listopadzie produkcja przemysłowa nie tylko nie odczuła skutków kryzysu w strefie euro, ale wręcz dalej przyspieszała. Obroty statystycznej firmy były realnie (po uwzględnieniu inflacji) o 8,7 proc. wyższe niż w analogicznym okresie ubiegłego roku. To najwyższa dynamika od lutego. Przed publikacją danych ekonomiści spodziewali się zaledwie 5,8 proc. Główny powód silnej produkcji to słaby złoty, który pomaga eksporterom.

— Korzystny kurs walutowy mógł częściowo rekompensować firmom skutki słabego popytu zagranicznego. Dotyczy to przede wszystkim branż silnie związanych z eksportem, a opierających się na surowcach krajowych. Tego typu przedsiębiorstwa mogły obniżać ceny swoich produktów wyrażone w euro — tłumaczy Adam Czerniak, ekonomista Kredyt Banku.

Potwierdzają to dane o strukturze produkcji. Najszybciej rośnie produkcja w firmach zajmujących się wytwarzaniem mebli (wzrost o 20,8 proc.), metali (19,2 proc.), a także wyrobów z gumy i tworzyw sztucznych (11,3 proc.).

— Uruchamia się mechanizm, który skutecznie zadziałał w 2009 r. Słaby złoty poprawia konkurencyjność polskiego przemysłu — mówi Jacek Adamski, ekonomista PKPP Lewiatan.

Silna produkcja to kolejna miła niespodzianka, która w ostatnich tygodniach napłynęła z gospodarki. Pozytywnie zaskoczyły m.in. dane o wynagrodzeniach, sprzedaży detalicznej czy eksporcie. Jeśli w grudniu sytuacja nagle się nie odwróci, a nic na to nie wskazuje, cały czwarty kwartał powinien być okresem dalszego silnego wzrostu gospodarczego. Mimo że jest to jednocześnie czas, w którym nasz główny partner handlowy — strefa euro — wszedł prawdopodobnie w recesję.

— Dynamika PKB w ostatnich trzech miesiącach roku powinna wynieść przynajmniej 3,9 proc. W całym 2012 r. wyniesie więc prawdopodobnie 4,2 proc. — mówi Adam Czerniak.

Ekonomiści przekonują, że słaby złoty powinien utrzymać wysoką dynamikę produkcji jeszcze przynajmniej przez kilka miesięcy. Jednak nie będzie to na tyle silny efekt, aby zdołał całkowicie uchronić polską gospodarkę przed spowolnieniem. Jedną z przyczyn tego hamowania jest to, że słaby złoty winduje ceny materiałów i surowców importowanych, przez co znacznie podnosi polskim firmom koszty działania. Ceny wyrobów sprzedawanych bezpośrednio u producentów rosną coraz szybciej — roczna dynamika wzrosła w listopadzie do 8,9 proc. Ekonomiści oczekiwali 8,5 proc. Inflacja producencka jest już zbliżona do tej z początku bieżącego roku, kiedy ceny surowców również szybowały.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu