Śląski nie poradził sobie z pierwszym kwartałem

Beata Tomaszkiewicz
16-05-2003, 00:00

ING BSK jest kolejnym bankiem, który w pierwszym kwartale zanotował bardzo słaby wynik finansowy. Rynek nie ukrywa rozczarowania, zarząd spółki ubolewa i obiecuje poprawę.

Pierwszy raz w historii zarząd ING BSK publicznie nie ukrywa rozczarowania wynikami. Zysk netto banku w I kwartale wyniósł 6,2 mln zł i był dziesięciokrotnie niższy niż w tym samym okresie ubiegłego roku.

— Pierwszy kwartał udowodnił, że zamarł popyt na usługi bankowe. Wobec tego dochody banku nie wzrosły. Dodatkowo spadek stóp procentowych spowodował realny spadek wartości aktywów, a do tego nałożyły się rosnące problemy z płynnością naszych klientów, co zaowocowało drastycznie niskim zyskiem netto — tłumaczy Marian Czakański, prezes ING BSK.

Dodaje, że bank robi wszystko, by reszta roku była lepsza. Nie odważa się jednak prognozować, czy uda mu się zarobić w tym roku tyle samo co w 2002 r., czyli 154 mln zł.

Najbardziej na wynikach pierwszego kwartału ING BSK zaważyły rezerwy, które utworzono na ponad 100 mln zł.

— ING BSK uchodził za najbardziej „wyrezerwowany” bank. Utworzenie kolejnych zabezpieczeń, tym razem wysokości 100 mln zł, rozczarowuje i równocześnie przekonuje, że spółka nie ma dobrej polityki oceny ryzyka kredytowego — uważa Marcin Materna, analityk Millennium DM.

Podkreśla, że w pozostałych bankach portfel kredytów się nie pogorszył, a u niektórych poprawił.

Zarząd banku tłumaczy, że wzrost kredytów nieregularnych z 10,8 do 12,5 proc. w większości spowodowany został pogorszeniem płynności starych klientów.

— ING BSK działa głównie na trudnym rynku Dolnego i Górnego Śląska. Dlatego najbardziej niepokoi mnie fakt, że sygnalizując pogłębienie problemów finansowych klientów zauważa zjawiska, których jeszcze nie widzą inne banki. Tak już kilka razy było w przeszłości, że to ING BSK pierwszy przepowiadał nadejście problemów — mówi Andrzej Powierża, analityk DI BRE Banku.

Podkreśla, że poza tym wyniki operacyjne banku nie są gorsze niż konkurencji. Za zasługę spółki uznał ponad 3-proc. redukcję kosztów w ciągu roku — do 235,2 mln zł. Na resztę roku ING BSK zapowiedział kolejną redukcję kosztów m.in. dzięki zwolnieniu 750 pracowników, czyli około 10 proc. zatrudnionych.

Analitycy są przekonani, że inwestor strategiczny może być już poważnie zniecierpliwiony sytuacją w polskiej spółce.

— Sądzę jednak, że ING jest w stanie zaakceptować złe wyniki, które są ceną za utrzymanie pozycji na obiecującym polskim rynku — uważa Andrzej Powierża.

Poza tym to najgorszy okres na wychodzenie z inwestycji.

— ING dużo zainwestował w grupę w Polsce, którą wspiera bank. Dlatego ewentualne wyjście z niego byłoby pozbawione sensu — tym bardziej że teraz inwestor uzyskałby cenę tylko trochę wyższą od wartości księgowej — dodaje Marcin Materna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Beata Tomaszkiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Śląski nie poradził sobie z pierwszym kwartałem