SLD chce zmiany przepisów ws. prawa weta dla wojewodów

(Tadeusz Stasiuk)
opublikowano: 12-12-2006, 16:26

SLD chce zmienić przepisy, które dają wojewodom prawo weta wobec wyłanianych w drodze konkursu projektów rozwoju regionów.

SLD chce zmienić przepisy, które dają wojewodom prawo weta wobec wyłanianych w drodze konkursu projektów rozwoju regionów, finansowanych ze środków publicznych i unijnych. Sojusz opowiada się też za zmianą konstytucji, która uniemożliwi osobom skazanym prawomocnym wyrokiem zasiadanie w Sejmie.

Poseł SLD Witold Gintowt-Dziewałtowski poinformował we wtorek na konferencji prasowej w Sejmie, że Sojusz złożył u marszałka izby projekt zmian w znowelizowanej niedawno ustawie o zasadach prowadzenia polityki rozwoju.

"Jest to zła ustawa, jest to ustawa, która szkodzi polskim samorządom, jest to ustawa, która grozi nam wieloma niebezpieczeństwami, między innymi jest gwarancją konfliktów, które będą się rozgrywały w terenie między wojewodami a marszałkami" - uważa Gintowt-Dziewałtowski. Według niego, ustawa zagraża również efektywnemu wykorzystaniu funduszy unijnych.

Jak poinformował Gintowt-Dziewałtowski, SLD otrzymało ekspertyzy, z których wynika, że zapisy ustawy są niezgodne z konstytucją i prawem europejskim.

Zmiany tych przepisów domaga się też Platforma Obywatelska. Jak powiedział we wtorek PAP szef klubu PO Bogdan Zdrojewski, swój projekt w tej sprawie Platforma przekazała marszałkowi Sejmu w poniedziałek wieczorem.

"Liczymy, że marszałek Jurek ułatwi prace nad tymi zmianami. Tym bardziej, że wśród posłów PiS pojawia się coraz więcej głosów, że jest to nieszczęśliwe rozwiązanie i należy je jak najszybciej zmienić" - ocenił Zdrojewski.

Natomiast szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Przemysław Gosiewski podkreślił, że obecne przepisy, które dają wojewodom prawo weta wobec wyłanianych w drodze konkursu projektów rozwoju regionów, "pozwalają rządowi na reakcję, gdy dane projekty są niezgodne z programami wykorzystania środków unijnych".

Gosiewski ocenił, że "ten przepis idzie w dobrym kierunku, aczkolwiek być może wymaga doprecyzowania". Dodał jednak, że - jego zdaniem - sama idea przepisu jest słuszna. Według niego, nie ma niebezpieczeństwa, że stanie się on podłożem konfliktów między wojewodami a marszałkami województw.

SLD opowiedział się także za wprowadzeniem zmian w konstytucji, które zakazałyby kandydowania i sprawowania mandatu parlamentarzysty osobom skazanym prawomocnym wyrokiem sądowym.

Szef klubu Sojuszu Jerzy Szmajdziński poinformował, że projekt w tej sprawie podpisało 51 posłów SLD i że zostanie on przekazany PO, która także postulowała taką nowelizację ustawy zasadniczej.

Aby projekt zmian konstytucji mógł być złożony w Sejmie, musi go podpisać 92 posłów. Klub Sojuszu liczy zaś 55 posłów. Nowelizacja ustawy zasadniczej uchwalana jest w Sejmie większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów, a w Senacie - bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Klub SLD zwrócił się także do premiera Jarosława Kaczyńskiego i szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bogdana Święczkowskiego o odtajnienie dokumentów dotyczących spółki Telegraf. Jej prezes, były poseł Porozumienia Centrum Maciej Zalewski, został skazany na 2,5 roku więzienia za wyłudzenie w 1991 r. od szefów Art-B Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego pieniędzy dla spółki "Telegraf". W lipcu tego roku wyszedł na wolność.

Jak powiedział na konferencji Szmajdziński, wniosek w sprawie odtajnienia akt "Telegrafu" ma związek z wywiadem, jakiego wtorkowej "Trybunie" udzielił były minister spraw wewnętrznych Andrzej Milczanowski. Milczanowski powiedział m.in., że w jego ocenie umorzenie sprawy "Telegrafu" było niesłuszne.

"Chodzi o to, aby opinia publiczna mogła przekonać się, co było w tych dokumentach, jakiego rodzaju informacje tam zostały zgromadzone" - ocenił Szmajdziński. Jak dodał, w tej sprawie może istnieć podstawa do wszczęcia ponownego postępowania.

Szmajdziński odniósł się także do proponowanych przez LPR i Samoobronę zmian w Prawie prasowym. Projekt nowelizacji prawa prasowego, złożony przez Ligę w poniedziałek w Sejmie, zakłada m.in. wprowadzenie specjalnych sądów prasowych, zaostrzenie przepisów dotyczących umieszczania przez gazety sprostowań, a także kary finansowe za publikowanie "ewidentnych kłamstw". Samoobrona domaga się m.in. wprowadzenia obowiązku publikacji przez gazety sprostowań "podwójną czcionką na pierwszej stronie gazety".

"Sojusz uważa, że nie jest czymś właściwym proponowanie rozwiązań wtedy, kiedy kogoś coś dotknie. Nie jest właściwe działanie z powodu zemsty politycznej" - mówił Szmajdziński. Jak dodał, SLD takich działań nie popiera. Zaznaczył jednak, że obecnie obowiązujące prawo prasowe z 1984 roku "zestarzało się" i "nie jest w pełni adekwatne" do współczesnych czasów.

Jak ocenił Szmajdziński, trzeba znaleźć kompromis między ochroną godności człowieka a wolnością mediów. Klub SLD zaproponował w związku z tym, żeby w tej sprawie "w pierwszej kolejności" wypowiedziały się organizacje dziennikarskie, takie jak Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich i związki twórcze. "Tu nie chodzi tylko o relacje między dziennikarzami a politykami. Tu chodzi o relacje między światem mediów a osobami publicznymi, czyli również tymi, które są twórcami, artystami" - mówił szef klubu SLD.

"Liczymy na to, że samo środowisko dziennikarskie wskaże w jaki sposób w Polsce powinno wyglądać nowoczesne prawo prasowe i takie miejsce mediów w życiu publicznym, aby wolność mediów nie była niczym zagrożona" - powiedział szef klubu Sojuszu.(PAP)

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: (Tadeusz Stasiuk)

Polecane