SLD czekają rządy mniejszościowe lub niełatwa koalicja

24-09-2001, 16:01

Marcin Grajewski

WARSZAWA (Reuters) - Nadzieje wielu Polaków na zerwanie z tradycją nietrwałych koalicji rządowych i gabinetów mniejszościowych zostały rozwiane przez wstępne wyniki wyborów parlamentarnych. Utworzenie rządu wymagać będzie od zwycięskiej koalicji SLD-UP trudnych kompromisów.

Zdecydowane działania mające na celu ożywienie zwalniającej gospodarki i szybkie wstąpienie do Unii Europejskiej mogą się okazać niemożliwe do przeprowadzenia, gdyż koalicja SLD-UP prawdopodobnie nie zdobyła większości w nowym Sejmie.

Wstępne, nieoficjalne wyniki czwartych wolnych wyborów parlamentarnych od obalenia komunizmu wskazują, że lewicowa koalicja zdobędzie o około 12 miejsc mniej niż potrzeba do samodzielnego rządzenia.

Gdyby większość tę udało się zdobyć, SLD-UP byłaby pierwszym ugrupowaniem, które po 1989 roku mogłoby samodzielnie sprawować władzę nie obawiając się kolejnych votum nieufności.

"Utworzenie rządu będzie trudne" - powiedział prezydent Aleksander Kwaśniewski, który zapowiedział desygnowanie Leszka Millera, lidera SLD, na stanowisko premiera po ustępującym Jerzym Buzku z AWSP.

Partyjni koledzy Millera powiedzieli, że po ogłoszeniu oficjalnych wyników w środę zdecyduje, czy próbować tworzyć rząd mniejszościowy, czy szukać koalicyjnego partnera. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem do tej roli jest PSL, który współrządził z SLD w latach 1993-97.

"Jeżeli będzie nam brakowało jedynie kilku miejsc w parlamencie do większości, pójdziemy prawodopodobnie na rząd mniejszościowy" - powiedział jeden z prominentnych przedstawicieli SLD.

"Jeżeli jednak różnica ta będzie większa, prawdopodobnie konieczne będą rozmowy koalicyjne. Niestety, chyba z PLS" - dodał.

Ostatnie wyniki sondaży przeprowadzonych przez agencję PBS wykazały, że SLD-UP będzie miało 219 przedstawicieli w Sejmie, czyli o 12 mniej niż absolutna większość wynosząca 231 posłów.

Niedzielne wybory wykluczyły z Sejmu partie wywodzące się z byłej antykomunistycznej opozycji, które były do tej pory głównym motorem wolnorynkowych reform. Ich miejsce zajęli chłopscy populiści, radykalni katolicy i skrajni prawicowcy.

NIEŁATWA KOALICJA Z LUDOWCAMI

SLD, współrządząc w koalicji z PSL w latach 1993-97, kontynuował reformy rynkowe, ale opóźnił prywatyzację i restrukturyzację przemysłu, często na skutek protekcjonistycznych poglądów przedstawicieli PSL oraz ich nieufności wobec zagranicznych inwestorów.

"Modlę się, by SLD przybyło głosów do środy. Powtórka naszej koalicji z ludowcami nie byłaby dobrym pomysłem" - powiedział jeden z polityków SLD, pragnący zachować anonimowość.

Jeżeli SLD zostanie zmuszone do szukania partnera w PSL-u, potrzebne będą długie rozmowy koalicyjne, a to z kolei może opóźnić prezentację długo oczekiwanego planu naprawy finansów publicznych.

"Polityk nigdy nie mówi nigdy (...) Inicjatywa leży po stronie SLD, ale Sojusz najpierw musiałby zmienić swój liberalny program gospodarczy" - powiedział wpływowy polityk PSL, Marek Sawicki.

Jeżeli Polska nie ograniczy wydatków i nie podniesie podatków, to w przyszłym roku grozi jej deficyt budżetowy w wysokości 88 miliardów złotych (21 miliardów dolarów), czyli 11 procent Produktu Krajowego Brutto (PKB).

Według analityków deficyt przekraczający 40 miliardów złotych lub pięć procent PKB mógłby doprowadzić do ponownego pobudzenia inflacji, wywołać panikę wśród zachodnich inwestorów, wymusić dewaluację złotego i w efekcie doprowadzić do recesji.

To z kolei mogłoby opóźnić planowane na 2004 rok wejście Polski do Unii Europejskiej.

Marek Belka, który w rządzie SLD ma zostać ministrem finansów powiedział w ubiegłym tygodniu, że po to by ustabilizować finanse publiczne konieczne jest obcięcie wydatków i wyższe podatki. Ta wypowiedź mogła kosztować SLD większość w parlamencie, sądzą niektórzy analitycy.

"Rozmowy koalicyjne z PSL byłyby złą wiadomością, bo plan Belki zostałby opóźniony, jeśni nie w ogóle rozmyty" - powiedział Krzysztof Rybiński, główny analityk ING Barings w Warszawie.

LIBERAŁOWIE MOGĄ POMÓC, ALE DO RZĄDU NIE WEJDĄ

Według Rybińskiego międzynarodowi inwestorzy z uznaniem powitaliby koalicję SLD z liberalną Platformą Obywatelską, która w nowym parlamencie będzie miała prawdopodobnie około 66 mandatów.

Politycy PO zdecydowanie odrzucają taką możliwość. Jeżeli jednak SLD pod wodzą Millera utworzy rząd mniejszościowy, to będzie on potrzebował poparcia PO przy przyszłorocznym budżecie i ustawach koniecznych do wprowadzenia Polski do Unii Europejskiej.

"W obu przypadkach PO może poprzeć lewicowy rząd, ale będzie się w zamian za to domagać ustępstw" - powiedziała Lena Kolarska-Bobińska, kierująca Instytutem Spraw Publicznych.

"Jednak zawierane ad hoc koalicje w poszczególnych kwestiach nie są dobre dla całego procesu reform" - dodała.

Jeżeli SLD zdecyduje się na rząd mniejszościowy, może on powstać szybko, nawet na początku października, uważa Kolarska-Bobińska.

Niektórzy politycy SLD mówią nieoficjalnie, że ich ugrupowanie może starać się zapewnić sobie większość poprzez przyciągnięcie do Sojuszu posłów z innych ugrupowań.

((Reuters Serwis Polski, tel +48 22 653 97 00, fax +48 22 653 97 80, warsaw.newsroom@reuters.com))

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / SLD czekają rządy mniejszościowe lub niełatwa koalicja