Śledczy robią nalot na  hazard

Dawid Tokarz
03-04-2009, 00:00

CBŚ zarekwirowało ponad 200 automatów hazardowych. To może być początek starcia z branżą, której obroty sięgają 8,5 mld zł.

Prokuratura

i celnicy szukają haków na właścicieli jednorękich bandytów

CBŚ zarekwirowało ponad 200 automatów hazardowych. To może być początek starcia z branżą, której obroty sięgają 8,5 mld zł.

Wczoraj policjanci Centralnego Biura Śledczego (CBŚ) i celnicy z całego kraju weszli równocześnie do kilkudziesięciu punktów z automatami o niskich wygranych (AoNW), zajmując ponad 200 maszyn. Z naszych informacji wynika, że działali na zlecenie białostockiego wydziału biura ds. przestępczości zorganizowanej Prokuratury Krajowej, prowadzącej śledztwo w sprawie "jednorękich bandytów". Powodem zatrzymania automatów było podejrzenie, że służą do urządzania gier wbrew przepisom ustawy hazardowej, co jest przestępstwem karno-skarbowym.

— Wszystkie zabezpieczone automaty spełniają wymogi ustawy. Są przebadane przez jednostki wyznaczone przez resort finansów i zarejestrowane. To jakiś absurd — komentuje na gorąco Stanisław Matuszewski, prezes izby zrzeszającej kilkadziesiąt firm z branży.

Jak rozbić "bank"?

Z naszych informacji wynika, że zatrzymano po sześć automatów każdej z kilkudziesięciu działających na rynku firm. Skąd taki klucz? Nie wiadomo. Z białostocką prokuraturą nie udało nam się skontaktować. Z dokumentów, przedstawianych operatorom automatów wynika, że zdaniem prokuratury zajęte maszyny "nie są automatami do gier o niskich wygranych".

To sugeruje, że akcja prokuratury ma związek z naginaniem prawa, jakie ujawniliśmy w "PB" w styczniu. Zgodnie z ustawą hazardową maksymalna stawka gry na AoNW może wynieść do 0,07 EUR (ok. 30 gr), a maksymalna wygrana do 15 EUR (ok. 65 zł). Na prawie wszystkich AoNW można jednak grać za wielokrotnie wyższe stawki i wygrać wielokrotnie więcej. Umożliwia to funkcja "bank": odrębny licznik, kumulujący wygrane służące do kontynuacji gry. Dzięki temu mechanizmowi automaty wypłacają kwoty przekraczające nawet 10 tys. zł, co zwiększa atrakcyjność AoNW.

Efekt? Tylko w 2008 r. Polacy wrzucili do nich około 8,5 mld zł. To połowa wszystkich wydatków na hazard i więcej niż wartość rodzimego rynku wódki!

To tylko rozgrzewka?

Choć funkcja "banku" zwiększa dochodowość AoNW, podatek od nich odprowadzany wciąż wynosi tylko 180 EUR miesięcznie za automat, czyli co najmniej trzy razy mniej niż podatek od automatów wysokohazardowych, ustawianych w specjalnych salonach i kasynach. Wszystko jest możliwe dzięki lukom w prawie. Resort finansów nie wydał precyzyjnego rozporządzenia w sprawie AoNW. Efekt? Specjaliści oceniają, że tylko w 2008 r. państwo straciło na tym co najmniej 200 mln zł.

Cały proceder od pięciu lat był tolerowany przez ministerstwo finansów. Akcja prokuratury może oznaczać, że państwo zdecydowało się na drastyczną zmianę podejścia do tematu. Zajęte automaty niczym nie różnią się bowiem od kilkudziesięciu tysięcy wciąż działających.

— Nie łamiemy żadnego prawa. Prokurator ostatecznie przegra tę walkę, a to będzie oznaczać porażkę państwa. To ono zapłaci za koszty akcji prokuratury, a potem też może odszkodowań — ostrzega Stanisław Matuszewski.

45

tys. Tyle popularnych

"jednorękich bandytów" działa na polskim

rynku…

8,5

mld zł …a aż tyle wrzucili do nich Polacy w 2008 r. To więcej niż rodzime wydatki na wódkę.

Dawid

Tokarz

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Dawid Tokarz

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Śledczy robią nalot na hazard