Śledztwo po wypowiedzi szefowej związku w LOT

PAP
aktualizacja: 24-05-2018, 16:28

Po zawiadomieniu PLL LOT prokuratura wszczęła śledztwo ws. "przygotowania do podjęcia działań zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób". Chodzi o wypowiedź szefowej jednego ze związków w LOT, która miała m.in. nawoływać przed planowanym na 1 maja strajkiem: "(...) niech każdy weźmie z domu, co po dziadach zostało oraz butlę z benzyną!".

Zobacz więcej

Borys Skrzyński

Prokuratura powołuje się na wypowiedź, którą 30 kwietnia zacytował portal pasazer.com. Według portalu szefowa największego w LOT Związku Zawodowego Personelu Pokładowego i Lotniczego Monika Żelazik miała napisać w piśmie do pracowników spółki: "My zakupiliśmy kilka rac, dwa wozy opancerzone, starą wyrzutnię rakiet, kilka granatów ręcznych i niech każdy weźmie z domu, co po dziadach zostało oraz butlę z benzyną! Ostatecznie Powstańcy Warszawscy, byli gorzej przygotowani, byli rozproszeni, a trzymali się tyle dni… Czy naprawdę ktoś jeszcze wątpi, że jesteśmy prawdziwą siłą, zresztą zawsze byliśmy, ale duch w nas jakoś podupadł. Trzeba w życiu pozostawić po sobie jakiś ślad, zbudować fragment historii, być z dumnym z tego, kim się jest i żyć tak, aby nikogo nie krzywdzić. Nie zaginamy tu czasoprzestrzeni, po prostu walczymy o swoją godność".

Rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Warszawie prokurator Łukasz Łapczyński przekazał w czwartek PAP, że "na początku maja 2018 r. do Prokuratury Rejonowej Warszawa Ochota w Warszawie z Komisariatu Policji Warszawa Okęcie wpłynęły materiały z zawiadomienia spółki Polskie Linie Lotnicze LOT dotyczące wypowiedzi przewodniczącej związku zawodowego personelu pokładowego z dnia 30 kwietnia 2018 r. zamieszczonej na portalu internetowym pasazer.com. w związku ze strajkiem, jaki miał się odbyć 1 maja 2018 r.". Jak wyjaśnił, chodzi o wypowiedź przewodniczącej "dotyczącą zakupu niebezpiecznych przedmiotów". Dodał, że zawiadomienie wpłynęło do komisariatu 30 kwietnia 2018 r.

"Po otrzymaniu zawiadomienia policjanci przesłuchali świadków, po czym materiały przekazali do prokuratury. Po zapoznaniu się ze zgromadzonym w sprawie materiałem dowodowym oraz biorąc pod uwagę fakt, iż policja wykonała w tej sprawie czynności protokołowane (przesłuchania świadków), postanowieniem z dnia 15 maja 2018 r. prokurator wszczął śledztwo w sprawie przygotowania do podjęcia działań zagrażających życiu lub zdrowiu wielu osób, polegających na zakupie niebezpiecznych przedmiotów, w celu wykorzystania ich w trakcie strajku" - przekazał Łapczyński.

Prokurator zlecił policji wykonanie czynności procesowych, mających na celu ustalenie wszystkich okoliczności wynikających z zawiadomienia.

Podstawą śledztwa są dwa artkuły Kodeksu karnego, mówiące o przygotowywaniu do działań zagrażających życiu i zdrowiu wielu osób. Za taki czym grozi do 3 lat pozbawienia wolności.

"Nie mam pojęcia, co oni złożyli do prokuratury. Ja na nich też złożyłam zawiadomienie do prokuratury, zarzuty o przeszkadzaniu w przeprowadzeniu referendum strajkowego, zastraszaniu pracowników. Jestem rozczarowana tym zarządem. Ja i pracownicy jesteśmy nim rozczarowani" - tak Żelazik skomentowała w czwartek dla PAP ruch prokuratury.

Z kolei dyrektor biura komunikacji korporacyjnej w LOT Adrian Kubicki, powiedział PAP, że "każdy pracownik LOT-u jest odpowiedzialny za swoje słowa i działania". "Zwłaszcza w kwestiach związanych z bezpieczeństwem naszych pasażerów i innych pracowników. Linia lotnicza prowadzi swoją działalność w oparciu o zaufanie swoich klientów i pracowników, zaufanie to budowane jest poprzez budowanie reputacji i poczucia bezpieczeństwa. Naszym obowiązkiem jest odpowiedzialne reagowanie zawsze, gdy istnieją realne przesłanki wskazujące, iż bezpieczeństwo naszych pasażerów i pracowników mogłoby być w jakikolwiek sposób zagrożone" – powiedział.

Związki zawodowe działające w PLL LOT na 1 maja zapowiadały strajk, od którego ostatecznie odstąpiły. Tego dnia zorganizowano jedynie pikietę przed siedzibą spółki. Powodem protestu był brak uregulowania przez LOT zasad wynagradzania pracowników.

Udziałowcami PLL LOT są: Skarb Państwa (99,856 proc. akcji) oraz TFS Silesia (0,144 proc. akcji).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / Śledztwo po wypowiedzi szefowej związku w LOT