Śledztwo w sprawie działania na szkodę KGHM

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 20-05-2005, 17:09

Śledztwo w sprawie działania na szkodę KGHM Polska Miedź SA przez obecnego prezesa spółki oraz dziewięć innych osób prowadzi legnicka prokuratura - poinformowała w piątek PAP Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

Śledztwo w sprawie działania na szkodę KGHM Polska Miedź SA przez obecnego prezesa spółki oraz dziewięć innych osób prowadzi legnicka prokuratura - poinformowała w piątek PAP Liliana Łukasiewicz, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy.

    Chodzi o kilkumilionowe wynagrodzenia z tytułu wdrażania w spółce projektów dotyczących wniosków racjonalizatorskich i wynalazczości. O sprawie informowała piątkowa "Gazeta Wyborcza".

    Śledztwo dotyczące wyrządzenia szkody w wielkich rozmiarach w KGHM wszczęto po doniesieniu złożonym przez Walentego Kosmatkę, byłego pracownika KGHM, który przeprowadzał kontrole gospodarcze w spółce.

    "Sprawa wynalazczości w KGHM w latach 1999-2000 była przedmiotem kontroli NIK i nikt nie informował nas wówczas o ewentualnym przestępstwie. Teraz jednak ponownie przeanalizujemy wyniki tej kontroli" - powiedziała PAP Łukasiewicz.

    Według doniesienia, wynagrodzenia dziesięciu osób, które podpisały się pod wynalazkiem określonym jako "Komorowo-filarowy sposób wybierania grubych złóż miedzi zwłaszcza zbudowanych ze skał silnie skłonnych to tąpań naprężeniowych" przekroczyły 9 mln zł.

    Jak napisała piątkowa "GW" w 1988 r. wynalazek trafił do szefa KGHM Mirosława Pawlaka i ten go "utrącił". Uznał, że "wynika on w sposób oczywisty z istniejącego stanu techniki" i "polega na zastosowaniu zespołu znanych środków już stosowanych w kopalniach KGHM".

    Mimo sprzeciwu szefa KGHM autorzy zgłosili "wynalazek" do Urzędu Patentowego. I w 1992 r. patent uzyskali. Według Gazety Wyborczej zdążył on nawet wygasnąć - w 1994 r. Nie był to jednak koniec sprawy, bo w międzyczasie twórcy wynalazku awansowali i w 1995 r. doprowadzili do jego wdrożenia w kopalni Rudna.

    Dariusz Wyborski, rzecznik prasowy KGHM powiedział w piątek PAP, że wdrożenie wynalazku oraz wypłacenie wynagrodzeń nastąpiło zgodnie z prawem.

    "Jeśli w wyniku zastosowania rozwiązania usprawniającego proces produkcji, przedsiębiorstwo uzyskuje wyliczalne i wymierne korzyści, to zgodnie z przepisami, pewien odsetek uzyskanych efektów wypłacany jest twórcom w postaci wynagrodzenia" - zaznaczył Wyborski.

    Rzecznik koncernu przytoczył ponadto opinię, zgodnie z którą "fakt, że poszczególne środki techniczne użyte do realizacji danego rozwiązania są znane, nie przesądza o braku zdolności patentowej". Zgodnie z cytowaną opinią "wzajemne połączenie tych znanych środków może stanowić rozwiązanie techniczne nowe i nieoczywiste".

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane