Ślimaki niszczą uprawy na Podkarpaciu; wojewoda prosi o pomoc

Polska Agencja Prasowa SA
24-08-2005, 16:38

Ślimaki bezmuszlowe niszczą na Podkarpaciu uprawy ogrodnicze, warzywnicze i rolne. Wojewoda podkarpacki zwrócił się z prośbą do ministra rolnictwa "o podjęcie działań, mających skłonić odpowiednie instytucje do zainteresowania się rozwiązaniem tego problemu" - poinformowała w środę PAP rzeczniczka wojewody Joanna Budzaj.

Ślimaki bezmuszlowe niszczą na Podkarpaciu uprawy ogrodnicze, warzywnicze i rolne. Wojewoda podkarpacki zwrócił się z prośbą do ministra rolnictwa "o podjęcie działań, mających skłonić odpowiednie instytucje do zainteresowania się rozwiązaniem tego problemu" - poinformowała w środę PAP rzeczniczka wojewody Joanna Budzaj.

    "Do tej pory wszelkie próby zwalczania ślimaków, podejmowane przez fachowe służby wojewódzkie, nie przyniosły rezultatów. Z problemem próbowały poradzić sobie środowiska rolnicze oraz samorządy, jednak ich działania nie przyczyniły się do wypracowania skutecznych sposobów zwalczania tego szkodnika" - powiedziała PAP Budzaj.

    Jak powiedziała PAP dyr. departamentu hodowli i ochrony roślin ministerstwa rolnictwa Bożena Nowicka, sprawą ślimaków zajmuje się Instytut Ochrony Roślin, który wydał dwie instrukcje dotyczące ich zwalczania.   

    "Są środki chemiczne na ich zwalczanie - granulowane przynęty - które się stosuje. Pewna trudność polega na tym, że trzeba je bardzo dokładnie dawkować" - powiedziała Nowicka.

    Jak zaznaczyła dyrektor, środki te są dosyć drogie, co sprawia, że nie są one powszechnie stosowane. Gdyby wszyscy rolnicy zastosowali je w tym samym czasie, populacja ślimaków mogłaby zostać  zniszczona.

    W opinii ministerstwa, przyczyną nadmiernej liczebności ślimaków jest m.in. to, że zabiegi zwalczające ślimaki nie są stosowane przez wszystkich rolników i nie są one prawidłowo wykonywane.  Nowicka dodała, że na terenie południowo-wschodniej Polski panują specyficzne warunki terenowe i klimatyczne sprzyjające rozwojowi ślimaków. 

    Ślimak bezmuszlowy pojawił się na Podkarpaciu w połowie lat 90. Według dyrektora wydziału środowiska i rolnictwa Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie Stanisława Homy, "początkowo ślimak występował na niewielkich obszarach i nie stanowił większego zagrożenia dla upraw rolnych i ogrodniczych".

    "Jednak w ostatnich latach systematycznie rosła populacja tego szkodnika, zwiększył się też zasięg jego występowania. Występuje już na wszystkich uprawach rolnych i ogrodniczych, drzewkach i krzewach owocowych oraz ozdobnych, wyrządzając coraz większe szkody" - podkreślił Homa.

    Dodał, że jeszcze jest za wcześnie, by oszacować wartość szkód w uprawach spowodowanych przez ślimaki.

    Samorząd Korczyny k. Krosna po licznych skargach rolników zobowiązał władze gminy, żeby wystąpiły o skuteczną pomoc. Jak powiedziała sekretarz gminy Elżbieta Rak, bezskuteczne są dotychczasowe metody zwalczania ślimaków stosowane przez rolników. "Wzrostu populacji nie zatrzymuje stosowanie wapna, soli czy zabiegi agrotechniczne" - podkreśliła.

    "Ślimaki bezmuszlowe są wyjątkowo żarłoczne. Ogałacają uprawy ogrodnicze, warzywniaki" - powiedziała PAP. Dyrektor Homa dodał, że ostatnio ślimaki niszczą także uprawy zbożowe.

    Rozmówcy PAP zwracają uwagę na fakt, że dodatkową trudnością w zwalczaniu szkodnika jest to, że nie ma on w przyrodzie naturalnego wroga.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Ślimaki niszczą uprawy na Podkarpaciu; wojewoda prosi o pomoc