Sługi dwóch panów

Jacek Zalewski
opublikowano: 23-01-2008, 00:00

Wybuchające co drugi, trzeci dzień kolejne kompetencyjne spory prezydenta Lecha Kaczyńskiego z premierem Donaldem Tuskiem powoli wywołują społeczne znużenie. Jeszcze podrywają do aktywności media, ale wkrótce spowszednieją i nam. W tej sytuacji newsem staje się nieoczekiwana... zgodność opinii na szczytach władzy — posmak takiej właśnie sensacji uzyskała telewizyjna deklaracja premiera, iż szefem polskiej delegacji na kwietniowy szczyt NATO w Bukareszcie będzie prezydent. Uprzejmie informuję, że w komentarzu już miesiąc temu, dokładnie w świątecznym wydaniu „PB” z 24 grudnia, napisałem: „Podczas opłatkowego spotkania Donalda Tuska z mediami wyciągnąłem z premiera deklarację, którą szeroko upowszechniam: otóż prezes Rady Ministrów uznaje za niepodważalne reprezentowanie Polski na szczytach NATO przez prezydenta RP”.

Po zdrowotnym poniedziałku, wtorek był dniem agenturalnym. Donald Tusk ogłosił kilka ważnych decyzji kadrowych — wbrew sobie akceptując nieusuwalnego na razie Mariusza Kamińskiego w Centralnym Biurze Antykorupcyjnym, mianując Jacka Cichockiego następcą Pawła Grasia w kancelarii premiera oraz zapowiadając nominację, a właściwie powrót, Andrzeja Ananicza na stanowisko szefa Agencji Wywiadu (AW), zamiast Zbigniewa Nowka. Potwierdza to nieszczęsną prawidłowość, że od 1989 r. każda zmiana rządu w Polsce oznacza automatyczną wymianę szefów wszystkich służb specjalnych.

Zmianę w AW, rzecz jasna, oprotestowała głowa państwa, co jest całkiem zrozumiałe. I prezydent, i premier chcą mieć na czele Agencji Wywiadu oraz Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego zaufanych ludzi, skoro obaj ci szefowie, każdy w swojej właściwości, ustawowo przekazują niezwłocznie (czyli codziennie) prezydentowi i premierowi informacje mogące mieć istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i międzynarodowej pozycji Polski oraz wszelkich podejmowanych decyzji. Wszystko to jest tajne, więc nawet nie próbujemy spekulować, czy te raporty są identyczne i jaki wpływ na ich zawartość ma okoliczność, z czyjego mianowania pochodzi dany szef.

Do ustawowych zadań ABW należy rozpoznawanie zagrożeń godzących w konstytucyjny porządek państwa. Skoro niemal co chwilę słyszymy od prezydenta i premiera przeciwstawne opinie o niemal każdej procedurze — przy czym obie strony podpierają się konstytucją i prawem — to właściwie można dojść do wniosku, że w raportach ABW dla głowy państwa i szefa rządu powinny znaleźć się informacje, co tam kombinuje druga strona… To sprowadzenie tematu do groteski, ale od czasu, gdy w sobotę zobaczyłem stenogram z Rady Gabinetowej, przygotowany przez służby prezydenta, z żółtymi paskami naniesionymi przez służby premiera (były to fragmenty wybiórczo opublikowane w prasie), nic mnie już nie zaskoczy.

Jacek Zalewski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane