Słupski wodny zawrót głowy

MAG
opublikowano: 08-10-2008, 00:00

Dwa baseny w odległości 4 km. Jeden buduje gmina, drugi planuje miasto Słupsk. Bizancjum — ocenił premier.

Dwa baseny w odległości 4 km. Jeden buduje gmina, drugi planuje miasto Słupsk. Bizancjum — ocenił premier.

Wsparcie miasta przy inwestycji w park wodny było jednym z postulatów Słupska na liście życzeń przedstawionych rządowi w związku z lokalizacją w Redzikowie tarczy antyrakietowej. Wczoraj miasto ogłosiło, że szuka partnera do tego projektu.

— Nie, nie mamy jeszcze obietnicy rządu, że nas wesprze. Ale bardzo chcemy wybudować centrum rekreacji, rehabilitacji i sportu, bo w 100- -tysięcznym mieście mamy tylko jedną, 30-letnią krytą pływalnię. Tymczasem 40-tysięczny Sopot ma i krytą pływalnię, i aquapark, natomiast w całym Trójmieście jest kilkanaście basenów — mówi Maciej Kobyliński, prezydent Słupska.

Przewidziane są trzy etapy. W pierwszym, wartym 80 mln zł, ma powstać park wodny i spa, w drugim basen o długości 50 m za 90 mln zł, w trzecim przewidziane jest zagospodarowanie terenu wokół centrum za 30 mln zł. Razem 200 mln zł. Miasto zarezerwowało w kasie 10 mln zł, kolejne 10 mln zł ma od prywatnego inwestora.

— Na początku przyszłego roku będziemy się starali o dofinansowanie unijne na 40 proc. wartości pierwszego etapu — zapowiada prezydent Kobyliński.

I przyznaje, że bardzo liczy na wsparcie rządu.

Gdy w sierpniu premier odwiedzał Słupsk, najpierw pojechał do Redzikowa. A tam już gmina Słupsk buduje krytą pływalnię.

— Kiedy premier przyjechał potem do miasta, które jest oddalone o 4 km i usłyszał, że też chcą budować aquapark, skwitował, że marzy nam się tu Bizancjum. To jest nadużycie — uważa Maciej Kobyliński.

W Redzikowie od grudnia ubiegłego roku powstaje pierwszy etap kompleksu sportowego: basen, boisko, kręgielnia. Jego wartość to 28 mln zł. Ma się zakończyć w czerwcu-lipcu 2009 r. W trakcie projektowania jest drugi etap.

— Nie łudzimy się, że rząd nas wesprze przy tej inwestycji. My chcemy poprosić rząd o dozbrojenie terenów specjalnej strefy ekonomicznej, termomodernizację kilku budynków, może drogę łączącą teren wojskowy z jedną z miejscowości — mówi Bernard Rybak, zastępca wójta gminy Słupsk.

— Tych projektów nie można porównać. Gmina buduje na 0,8 ha, my na ośmiu — podkreśla Maciej Kobyliński.

Władze Słupska wciąż czekają, aż premier zapozna się z ich projektem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MAG

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu