Służby leczą lekowy biznes

  • Alina Treptow
opublikowano: 15-05-2013, 00:00

Przy pomocy policji, biura antykorupcyjnego i prokuratury inspekcja farmaceutyczna idzie na wojnę z nielegalnym eksportem leków

Co czwarty bądź nawet co trzeci eksportowany przez hurtownie farmaceutyczne preparat wyjeżdża z Polski nielegalnie — szacuje Główny Inspektor Farmaceutyczny (GIF). Kontrolujący produkcję i dystrybucję leków urząd alarmuje, że sytuacja jest poważna, ponieważ najczęściej wyjeżdżają leki ratujące życie, m.in. kardiologiczne oraz onkologiczne.

Jak podaje IMS Health, tylko w 2012 r. za granicę nielegalnie sprzedano leki wartości 400-500 mln zł. — Eksport leków jest w Polsce legalny i nikt tego nie podważa, jednak wywożenie na taką skalę farmaceutyków ratujących życie jest ogromnym zagrożeniem dla pacjentów — mówi Zofia Ulz, główny inspektor farmaceutyczny.

Lupa organów ścigania

GIF nie może wiele zrobić, ponieważ zgodnie z obowiązującymi przepisami, zajmuje się przede wszystkim legalnym obrotem leków. Z tego powodu do kontroli farmaceutycznych biznesów zostały zaangażowane policja, Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) oraz prokuratura. — Do tej pory GIF wszczął około 20 postępowań w hurtowniach farmaceutycznych. W sprawy wymagające ingerencji organów ścigania zostały zaangażowane specjalne służby — twierdzi Zofia Ulz.

Maciej Dobrzyński, rzecznik CBA, zaznaczył, że biuro nie informuje o prowadzonych czynnościach. Inspektorat farmaceutyczny podaje wyłącznie statystyki — GIF zabrał już zezwolenia na prowadzenie działalności 15 hurtowniom, pięć kolejnych postępowań jest w toku. Apteki również dostały po łapach — wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni cofnęli zezwolenia około 70 podmiotom, bo w proceder zaangażowani są zarówno dystrybutorzy, jak i detaliści.

Jak wygląda ich współpraca? Według GIF, farmaceuci zwracają leki do hurtowni (czego zasadniczo nie mogą robić, chyba że w przypadku np. wycofania danego leku z rynku), która sprzedaje je za granicę. Sowicie na tym zarabia, ponieważ zdarza się, że poza Polską farmaceutyk jest nawet kilkakrotnie droższy.

— Skupem leków z aptek zajmują się zarówno małe, jak i duże hurtownie. Nie możemy podawać konkretnych nazw, ponieważ sprawy są w toku — tłumaczy Zofia Ulz.

Uczciwi przestępcy

O innej praktyce słyszał Michał Pilkiewicz, szef polskiego oddziału firmy badawczej IMS Health. Zamiast zwracania leków do hurtowni, farmaceuci sprzedają je zdrowym klientom.

— Przychodzi pan z plikiem recept na dany preparat, który kupuje bez refundacji [nie traci więc Narodowy Fundusz Zdrowia — red.], a później sprzedaje go poza Polską — mówi Michał Pilkiewicz.

Do śledzenia lekowych interesów są też zaangażowane urzędy skarbowe. Zofia Ulz tłumaczy, że część przedsiębiorców, która ukrywa niektóre dane przed inspekcją farmaceutyczną, podaje je skarbówce. Widać je w podatkach, które — zdarza się — są odprowadzane również od nielegalnie sprzedawanych leków.

— Urzędy skarbowe widzą to, co nie zawsze mogą zobaczyć wojewódzcy inspektorzy farmaceutyczni w dokumentacji poszczególnych przedsiębiorców — mówi Zofia Ulz.

Ze zmasowanej akcji organów kontroli i ścigania cieszą się producenci leków innowacyjnych, którzy narzekają, że nawet jedna trzecia ich produkcji przeznaczona na polski rynek wyjeżdża z kraju. Duża skala eksportu równoległego psuje ich politykę cenową w innych krajach — zdarza się, że za ten sam lek trzeba w Niemczech zapłacić nawet czterokrotnie więcej niż w Polsce.

Wyjście z szarej strefy

Michał Pilkiewicz jest bardziej ostrożny w wydawaniu opinii.

— Zamiast robić wokół eksportu równoległego wielkie zamieszanie, trzeba zadać pytanie, np. dlaczego apteki to robią. Nowa ustawa refundacyjna obniżyła marże apteczne i z tego powodu znaczna część farmaceutów boryka się z problemami finansowymi. Więc jeśli przychodzi osoba z plikiem recept, za które płaci 100 proc., zadłużony farmaceuta ma nie lada dylemat — uważa Michał Pilkiewicz. Co można więc zrobić? Jego zdaniem, trzeba wyciągnąć eksport z aptek z szarej strefy — przytacza rozwiązania angielskie, gdzie jest on legalny, dzięki czemu urzędy mają nad nim większą kontrolę. Nad uzdrowieniem sytuacji pracuje również Ministerstwo Zdrowia (patrz ramka).

Trudne początki

Mimo zakrojonej obecnie akcji, początki nie należały do najłatwiejszych. Ani policja, ani prokuratura nie rozumiały lekowych niuansów i zazwyczaj umarzały zgłaszane przez inspektorat sprawy. Jak tłumaczy GIF, po pierwszej wygranej sprawie z poznańskim dystrybutorem karta się odwróciła i organy ścigania zaczęły brać pod lupę eksport leków. Policjanci przeszli też serię szkoleń na temat dystrybucji medykamentów.

Stop dla eksportu

Ministerstwo Zdrowia planuje zwiększyć kontrolę nad eksportem leków. W projekcie nowelizacji ustawy refundacyjnej pojawiły się propozycje wprowadzenia tzw. listy negatywnej leków. Znajdą się na niej farmaceutyki, których wywożenie podlega większym rygorom. Jeśli hurtownia zechce sprzedać farmaceutyk z tej listy zagranicznej hurtowni, musi zgłosić to inspektoratowi farmaceutycznemu. Ten będzie mógł jej tego zabronić.

OKIEM EKSPERTA

To tylko łatanie dziur w durszlaku

ZDZISŁAW SABIŁŁO

Pharma Business Administration

Działania GIF czy policji można porównać do łatania dziur w durszlaku — mogą ograniczyć eksport, ale tylko na chwilę. Z jednej strony, są one słuszne, bo walczą z nielegalnymi praktykami, ale z drugiej — sam system do nich zachęca. Mamy jedne z najtańszych farmaceutyków w Europie — za niektóre płaci się w Polsce nawet kilkakrotnie mniej niż np. w Niemczech. Potencjalne marże mogą więc rozbudzić wyobraźnię aptek, które najbardziej ucierpiały na ustawie refundacyjnej i część z nich jest bliska bankructwa. Zamiast kontrolować i karać, może warto zastanowić się nad rozwiązaniami systemowymi. W Hiszpanii np. wprowadzono ciekawe rozwiązanie, które niestety nie spodobało się Komisji Europejskiej. Był to system podwójnych cen — inne ceny leków obowiązywały na rynku wewnętrznym, inne ceny były na eksport.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Alina Treptow

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy