Smak i aromat powstają sto lat

Ewa Bęczkowska
25-03-2002, 00:00

Jego nazwa pochodzi od nazwy francuskiego miasteczka Cognac położonego w południowo-zachodniej Francji. Można powiedzieć, że produkt ten jest odpowiednio przetworzonym winem. W pierwszym etapie produkcji koniaku wino wytwarzane jest z jednego gatunku winogron (ugni blanc), a następnie poddawane jest procesowi destylacji w specjalnym urządzeniu nazywanym alembic.

Powstały produkt, zwany przez producentów wodą życia (eaux de vie), zawierający 70 proc. czystego alkoholu, poddawany jest procesowi starzenia w beczkach z dębu francuskiego. Trwa to 100 i więcej lat, dzięki czemu trunek nabiera odpowiednich właściwości smakowych, aromatycznych oraz kolorystycznych.

Koniak nie jest produktem jednorodnym — to mieszanka wielu, nawet kilku tysięcy eaux de vie. Zadanie mieszania — komponowania koniaku — powierza się w każdej firmie mistrzowi kompozycji gatunku, zwanemu Cellar Master (Mistrz Piwnic).

Polacy są przyzwyczajeni do delektowania się koniakiem wieczorem, ewentualnie z kawą, zawsze z kieliszka kształtem przypominającego balonik tzw. brandy snifter. Ostatnio jednak propaguje się picie koniaku w long drinkach, z kostkami lodu i niewielką ilością sprita lub toniku. Na świecie zdecydowanie większą część koniaku pije się właśnie w ten sposób.

Z uwagi na to, że koniak pochodzi w prostej linii od wina, możemy zacząć posiłek od long drinka koniakowego jako aperitifu (używając młodszych koniaków, np. kategorii VS), kontynuować pijąc wino podczas posiłku i zakończyć koniakiem cięższym, z tzw. starszych kategorii, pijąc w tradycyjny sposób lub z niewielką ilością lodu, a nawet kilkoma kroplami wody niegazowanej. Koniak może posłużyć jako dodatek do deserów, pobudzając ich aromat i smak.

Podgrzewanie kieliszka ciepłem ręki pochodzi z czasów, kiedy koniak trzymano w małych przydomowych spiżarniach, w których panowała niska temperatura. Kiedy butelka trafiała do pomieszczenia, produkt wlewany do kieliszka uzyskiwał odpowiednią temperaturę dopiero po podgrzaniu go ciepłem dłoni. Stąd tak popularny w Polsce jest kieliszek typu brandy snifter.

— Czasami można zauważyć, że obsługa niektórych restauracji podaje koniak w bardzo widowiskowy sposób, wlewając go do wcześniej podgrzanego kieliszka lub już wlany podgrzewa nad świecą — nie ma nic gorszego. Takie postępowanie powoduje utratę wszystkich właściwości aromatycznych trunku — przestrzega Andrzej Wojcieski z Guinness UDV.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Ewa Bęczkowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Smak i aromat powstają sto lat