Śmierć LIBOR-u. A co z WIBOR-em?

  • Emil Szweda
30-07-2017, 22:00

Skutki wygaszenia LIBOR-u z końcem 2021 r. (tego chce Bank Anglii) są dla rynku Catalyst czysto akademickie. Skoro można „zamknąć” LIBOR, być może kiedyś taki sam los czeka WIBOR?

Istnieje sporo różnic między LIBOR-em i WIBOR-em innych niż miejsce obliczania „stopy, po jakiej banki pożyczają pieniądze między sobą” (celowo w cudzysłowie, wyjaśnienie poniżej). Zasadniczą jest brak nie tylko dowodów, ale nawet podejrzeń — a zdaniem specjalistów, także możliwości — dotyczących manipulacji stopą WIBOR. Sposób ustalania stopy WIBOR jest przedstawiany jako światowy wzór do naśladowania. Komórki, które odpowiadają za jego kwotowanie w bankach, są doskonale odcięte od pozostałych komórek, lista obostrzeń, które w imieniu banków biorą udział w fixingach, mieści się na 20 kartkach papieru. Przyjmijmy więc, że WIBOR-em manipulować się nie da, a LIBOR-em się udało. Ale to nie posadzenie bankierów za kratkami stoi za likwidacją LIBOR-u, który od 2013 r. obliczany jest przez Bank Anglii. Problem polega na tym, że jest on instrumentem mało płynnym, w przypadku niektórych walut transakcje trafiają się „rzadziej niż 20 razy w roku” (Andrew Bailey, szef regulacji w BoA; za Bloombergiem). I tu jest podobieństwo do WIBOR-u, który również ma status stopy bardziej teoretycznej niż rynkowej.

Zobacz więcej

Emil Szweda Fot. Marek Wiśniewski

Teoretycznie transakcyjność WIBOR-u jest zagwarantowana. Każdy z banków, który kwotuje WIBOR, ma obowiązek zawrzeć transakcje po zgłoszonej przez siebie cenie w ciągu 15 minut od fixingu, przy czym obowiązują tu limity kwotowe (od 5 mln zł do 60 mln zł w zależności od tenoru). W praktyce jednak transakcje powyżej tygodniowego WIBOR-u (od czasu kryzysu finansowego) zdarzają się rzadko z bardzo prostego powodu — nie są zabezpieczone. Bank, pożyczającpieniądze drugiemu bankowi, wystawia się na ryzyko kredytowe takie samo, jakby objął jego niezabezpieczone obligacje. Dlatego znacznie chętniej banki, które chcą między sobą pożyczać pieniądze, robią to za pomocą transakcji repo, które zabezpieczają podstawionymi w formie depozytu obligacjami skarbowymi. Transakcje repo nie mogą jednak zastąpić WIBOR-u, bo obligacje, które zabezpieczają transakcje, mają określony termin wykupu (a WIBOR kwotowany jest codziennie, a nie „do dnia”). Nie jest łatwo wymyślić alternatywę dla WIBOR-u czy LIBOR-u, nawet ze świadomością, że stopy wykorzystywane przez cały świat finansowy jako benchmark różnych transakcjiw rzeczywistości mają wartość teoretyczną.

Problem jest większy niż 350 bln USD w obligacjach (o takiej kwocie pisze Bloomberg), których oprocentowanie oparte jest na LIBOR.

W Polsce chodzi np. o umowy kredytowe we frankach szwajcarskich, których LIBOR jest podstawą oprocentowania. Tu jakiś zamiennik będzie musiał wymyślić Szwajcarski Bank Centralny. Znacznie większym wyzwaniem jest znalezienie rozwiązania dla kontraktów na stopę procentową, których benchmarkiem jest LIBOR. Najpłynniejsze kontrakty dotyczą stopy dziesięcioletniej, a są też i pięćdziesięcioletnie. Tyle że LIBOR przestanie istnieć za mniej niż pięć lat.

Gdyby z jakichś nieznanych dziś powodów również w Polsce WIBOR miałby przepaść w odmętach historii, warto pamiętać, że konstrukcja obligacji o zmiennym oprocentowaniu przewiduje taką możliwość i w takim wypadku marża ponad WIBOR będzie obliczana od „innej stopy procentowej, która może zastąpić powyższą stopę procentową [WIBOR — red.] dla depozytów denominowanych w PLN”. A jeśli przed wygaśnięciem obligacji Polska wejdzie do strefy euro? Obligacje o najdalszym terminie wykupu zapadają w 2034 r. (gmina Siedlce). Do tego czasu pojawi się zapewne wiele rzeczywistych problemów do rozwiązania.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Śmierć LIBOR-u. A co z WIBOR-em?