Sochaczew chce uskrzydlić stolicę

Mira Wszelaka; Współpraca Dorota Wojnar
29-08-2007, 00:00

Lotnisko w Modlinie utknęło na bocznym torze. Chce to wykorzystać Sochaczew. Właśnie rozpoczął polowanie na inwestora branżowego.

TRANSPORTSamorządy szukają 300 mln zł na lotnisko dla tanich linii

Lotnisko w Modlinie utknęło na bocznym torze. Chce to wykorzystać Sochaczew. Właśnie rozpoczął polowanie na inwestora branżowego.

Dobra wiadomość dla mieszkańców Mazowsza, którzy chcą latać tanimi liniami. Nie będą musieli się tłoczyć w koszmarnych warunkach w peerelowskim terminalu Etiuda na Okęciu. Sochaczew doda im skrzydeł. Właśnie rozpoczął poszukiwania inwestora branżowego, który ma zmodernizować stare lotnisko wojskowe i uruchomić port dla tanich linii, mający obsługiwać stolicę i okolice.

Miesiąc na oferty

— Potrzebujemy około 300 mln zł, m.in. na modernizację pasa i resztę infrastruktury. Nie spodziewamy się, że całość tej kwoty wyłoży jeden podmiot. Są różne formy zdobywania funduszy, a my jesteśmy otwarci. Przez miesiąc będziemy zbierać oferty — mówi Bogdan Zasada, prezes spółki Port Lotniczy Sochaczew, którą stworzyły samorządy lokalne.

Nie przesądza, jaki będzie udział inwestora, wiadomo jednak, że docelowo pakiet przynajmniej 51 proc. miałby pozostać w rękach publicznych. Obecnie właścicielami spółki w trzech równych częściach są gmina, miasto i urząd marszałkowski.

Jeśli Sochaczewowi się uda, pierwsi pasażerowie wystartują stąd w świat już w 2010 r. Wcześniej — bo już jesienią 2008 r. — miało ruszyć konkurencyjne tanie lotnisko w Modlinie, ale projekt nadal tkwi w dołkach startowych (patrz tekst obok). Może działania konkurentów z Sochaczewa zmobilizują jego udziałowców?

Co ciekawe, urząd marszałkowski postawił na dwa konie, a raczej lotniska, i jest udziałowcem obu spółek. Popiera inicjatywę poszukiwania inwestora prywatnego dla Sochaczewa.

— Niestety, mimo zabiegów urzędu Komisja Europejska zdecydowała, że unijne wsparcie z regionalnych programów operacyjnych uzyskał tylko Modlin — wyjaśnia Marta Milewska z mazowieckiego urzędu marszałkowskiego.

I przekonuje, że obie inwestycje nie są wcale konkurencyjne, bo na Mazowszu jest duży popyt na tanie latanie.

— Po tym, co się działo w tym roku na lotnisku Okęcie, nikt nie ma wątpliwości, że szybko potrzebujemy alternatywy — uważa Marta Milewska.

Bez pomocy Brukseli

Czy mimo braku wsparcia Brukseli Sochaczew ma szanse? Eksperci twierdzą, że tak, a wręcz zdobycie prywatnego kapitału da mu przewagę.

— Im mniejsze szanse ma Modlin, tym większe będzie miał Sochaczew. Za tym drugim przemawia nie tylko plan włączenia inwestora prywatnego, ale także układ logistyczny. Powodzenie Sochaczewa z pewnością postawi w trudnej sytuacji Modlin — uważa Tomasz Dziedzic, ekspert lotniczy w Instytucie Turystyki.

Ruch Sochaczewa stawia w trudnej sytuacji także urząd marszałkowski.

— Operatorzy powinni być konkurencyjni. To odnosi się także do Okęcia i Modlina, a także np. Gdańska-Rębiechowa i Gdyni-Oksywia — dodaje Tomasz Dziedzic.

Z pewnością budowa dwóch konkurencyjnych portów lotniczych będzie korzystna i dla przewoźników, i dla pasażerów.

Jest jednak małe ale: nawet kiedy spółce z Sochaczewa uda się znaleźć inwestora i 300 mln zł, nie gwarantuje to powodzenia całej operacji. Ostatnie słowo będzie bowiem należało do ministra transportu, który — zgodnie z nowelą prawa lotniczego — będzie mógł zablokować inicjatywę.

Modlin miał ruszyć dwa lata temu. Tym razem ugrzązł w środowisku

Lotnisko, które miało największe szanse na odebranie Okęciu tanich linii, czeka na... zakończenie liczenia ptaków.

W skali europejskiej przykład planowanego taniego lotniska Modlin zostałby uznany za kuriozalny. W polskich realiach to smutny standard. Kiedy po latach opóźnień udało się wreszcie rozwiązać konflikt między udziałowcami, do akcji niczym w dreszczowcu Hitchcocka wkroczyły... ptaki.

Inwestycja czeka na ekspertyzę środowiskową, jakiej wymaga prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Ornitolodzy od wielu miesięcy przeczesują okolice lotniska i liczą rzadkie gatunki ptactwa. Podobno rozbudowa lotniska ograniczy populację patków. To jednak nie wszystko. W przypadku Modlina istnieje większe niż na innych lotniskach ryzyko kolizji ptaków z samolotami.

Liczenie ma się zakończyć jeszcze w tym roku. Tymczasem lotnisko, które według początkowych planów miało ruszyć już w połowie 2005 r., czeka, mimo że ma pieniądze na inwestycje. Oficjele podają wciąż nowe daty jego premiery.

Jeszcze w czerwcu 2006 r. Jerzy Polaczek, minister transportu, zapowiadał otwarcie na wrzesień 2007 r. 12 stycznia 2007 r. założenia się zmieniły: przy fanfarach, towarzysząc ogłoszeniu biznesplanu data startu lotniska przesunęła się na drugą połowę 2008 r. Piotr Okienczyc, prezes spółki Mazowiecki Port Lotniczy Warszawa-Modlin, obiecywał, że budowa terminalu i remont pasa startowego ruszą w drugiej połowie 2007 r.

W 2009 r. Modlin miał obsłużyć już milion pasażerów. Teraz coraz częściej wymienianą datą zakończenia inwestycji jest koniec tego roku. Czy aby ostatnią?

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mira Wszelaka; Współpraca Dorota Wojnar

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sochaczew chce uskrzydlić stolicę