Solidarność do GDF Suez: odejdźcie po dobroci

Agnieszka Berger
22-10-2010, 00:00

Związkowcy straszą, że Francuzi, kupując spółkę, dostaną tylko majątek, bo serca załogi biją dla Kulczyka.

Związek apeluje do prezesa, żeby koncern wycofał się z przetargu na Eneę

Związkowcy straszą, że Francuzi, kupując spółkę, dostaną tylko majątek, bo serca załogi biją dla Kulczyka.

"Bez akceptacji pracowników Pana firma kupi jedynie urządzenia i budynki. Żaden rząd nie zagwarantuje Panu naszej solidnej, ciężkiej pracy oraz wsparcia umysłów i otwartych serc" — tak zwracają się związkowcy do Gerarda Mestralleta, prezesa GDF Suez, w liście podpisanym przez Kazimierza Grajcarka, przewodniczącego Sekretariatu Górnictwa i Energetyki NSZZ Solidarność.

Ich determinacja, żeby francuski koncern nie kupił Enei, musi być ogromna, skoro nie poprzestali na korespondencji z polskimi władzami i publicznym komentowaniu prywatyzacji spółki, lecz postanowili zwrócić się bezpośrednio do potencjalnego inwestora z apelem, żeby po dobroci wycofał się z przetargu.

"Prosimy (…) o wzięcie pod uwagę przedstawionych przez nas argumentów i apelujemy o rozważenie dobrowolnego wycofania się z procesu prywatyzacyjnego spółki ENEA S. A." — głosi list.

Gra na emocjach

Jakich argumentów używa Solidarność, żeby przekonać GDF Suez? Przede wszystkim emocjonalnych. Pracownicy Enei nie będą współpracować z Francuzami, bo nie mają do nich zaufania i wiele lat musiałoby upłynąć, żeby je odzyskali. Wszystko za sprawą dotychczasowej polityki wobec polskich inwestycji. Przypomnijmy, że do GDF Suez należy Elektrownia Połaniec, w której inwestor przeprowadził restrukturyzację i program dobrowolnych odejść.

"W myśl składanych deklaracji miały powstać, po zakupie przez te firmy [GDF Suez i Vattenfall — red.] części sektora paliwowo-energetycznego, nowe miejsca pracy; tymczasem cały proces zakończył się likwidacją tysięcy stanowisk miejsc pracy i wysyłaniem pracowników na bezrobocie" — piszą związkowcy.

Ich zdaniem, nie można dopuścić, żeby polski przemysł stał się "zakładnikiem europejskich gigantów energetycznych decydujących, ile certyfikatów CO2 otrzymamy, ile będziemy płacić za prąd —a w ekstremalnym scenariuszu — czy w ogóle prąd będzie dostępny".

Solidarność nie ma wątpliwości, komu minister skarbu powinien sprzedać Eneę. Serca związkowców biją dla Jana Kulczyka, którego spółka Kulczyk Investements jest ostatnim konkurentem Francuzów w tym przetargu.

"(…) zdecydowanie podtrzymujemy stanowisko, że najlepszym inwestorem dla ENEA jest inwestor polski" — piszą związkowcy.

Kwestia ceny

Chcą, żeby Kulczyk kupił spółkę, nawet gdyby sami mieli za to zapłacić.

"Naszym zdaniem, niewybaczalnym błędem z punktu widzenia priorytetów rozwoju polskiej gospodarki i interesów społeczeństwa, jest uzależnienie wyboru zwycięzcy tego procesu wyłącznie od wartości zadeklarowanej zapłaty za akcje" — głosi list.

Jeśli minister skarbu zdecydowałby się na transakcję z inwestorem oferującym niższą cenę, za swoje akcje mniej dostaną również pracownicy, bo transakcja — ze względu na publiczny status spółki — będzie miała formę wezwania. Pytanie, czy taki scenariusz w ogóle wchodzi w grę. Jak twierdzi Maciej Wewiór, rzecznik resortu skarbu, wybór gorszej oferty byłby niezgodny z prawem. Pytanie, czy sprzedający może uwzględnić w kalkulacji wyłącznie cenę za akcje, czy również zobowiązania inwestycyjne, których podejmie się nabywca.

Apel związkowców do prezesa GDF Suez ministerstwo komentuje, ostrożnie dobierając słowa, bo nie chce zaogniać konfliktu.

"Można zadać pytanie o stosowność wywierania wpływu na, faktycznego bądź nie, potencjalnego inwestora. Minister skarbu nie oczekuje, że pracownicy będą się z nim konsultować w sprawie sprzedaży własnych akcji. Warto również przypomnieć, że załoga Enei ma gwarancje zatrudnienia do 2017 r., nie musi więc obawiać się nowego właściciela i powinna z nim współpracować dla dobra firmy. A negocjacje prowadzone są po to, żebyśmy mogli poznać plany inwestorów dotyczące inwestycji i rozwoju spółki — mówi Maciej Wewiór.

Tylko Solidarność nas nie lubi

Grzegorz Górski, prezes GDF Suez Energia Polska

To nie jest pierwsze wystąpienie pana Grajcarka. Po poprzednim, skierowanym kilka tygodni temu do Enei, pozwaliśmy go o zniesławienie. Na wczorajszy list dostanie odpowiedź od prezesa koncernu.

Mamy dobre relacje z czterema spośród pięciu związków zawodowych działających w Połańcu. Wyjątkiem jest Solidarność. Jednak nawet ten związek podpisał się pod zawartym latem 2010 r. porozumieniem związanym z wygaśnięciem w kwietniu gwarancji zatrudnienia. Pracownicy elektrowni uzyskali gwarancje na kolejnych osiem lat w zamian za rezygnację z premii z zysku. Strony porozumienia oświadczyły również, że pakiet socjalny towarzyszący umowie prywatyzacyjnej został zrealizowany i wygasa z końcem tego roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Solidarność do GDF Suez: odejdźcie po dobroci