Sonda: Z biznesu do codzienności

AD
opublikowano: 09-11-2007, 00:00

Paweł Misiurewicz

prezes Passusa (Gazela Biznesu)

Ostatnio przeczytałem dwie książki niezwiązane z biznesem — od czasu do czasu trzeba oderwać się od pracy, by w pewnym sensie nie skrzywić sobie obrazu rzeczywistości. Pierwsza to utrzymana w konwencji kryminału książka Macieja Świetlickiego „Dwanaście”, kontynuacja ubiegłorocznego „Trzynaście”. Świetlicki w świetny sposób pokazuje, jakie otaczają nas nonsensy, których nie zauważamy na co dzień.

Przeczytałem też w oryginale „Cień wiatru” Carlosa Luisa Zafóna. To duża przyjemność i satysfakcja czytać książę w języku autora.

Z lektur biznesowych czytałem ostatnio „Wiedzę i działanie” Jeffreya Pfeffera i Roberta Suttona, którzy pokazują, że istnieje duża rozbieżność między posiadaną wiedzą a umiejętnością jej zastosowania w praktyce. Największym problemem w zarządzaniu nie jest to, jak coś zrobić, ale żeby w ogóle coś robić. Spędzamy mnóstwo czasu na zebraniach, spotkaniach, zapisujemy w punktach, co trzeba zrobić, po czym gdzieś to odkładamy. Ich rada — rób wszystko od razu. Prowadzą też ciekawe rozważania o tym, że współzawodnictwo wewnątrz firm blokuje korzystanie z wiedzy. Pracownicy powinni być nastawieni na współzawodnictwo, ale z konkurencją, a nie wyłącznie ze sobą, bo to niszczy firmy.

Roman Czarnowski

prezes BIK Brokers

Przewrotnie polecam dzieło, które z pozoru nie ma nic wspólnego z „literaturą biznesową”. Książka powstała w zamierzchłych czasach, tzn. w VI wieku p.n.e., w starożytnych Chinach i traktuje o sztuce wojennej. Nosi tytuł „Complete Art of War” (wydanie polskie „Sztuka wojny”), a napisał ją Sun Tzu.

Współczesny biznes przypomina pole walki, więc zasady wykorzystywane w prowadzeniu konfliktu wojennego są bardzo podobne, by nie powiedzieć: takie same jak w biznesie. Głównym atutem tego dzieła jest wskazanie istoty strategicznego myślenia i zobrazowanie wielopłaszczyznowej struktury konfliktu — interakcji współzawodniczących stron. Brak znajomości zasad sztuki wojennej może okazać się fatalny w skutkach na polu walki i w biznesie. Uderzające jest to, że mimo upływu 2,5 tys. lat, zbiór reguł, którymi kierował się starożytny strateg wojenny, jest aktualny. Dla zaciekawienia czytelników „PB” wspomnę, że jedną z zasad prowadzenia zwycięskich batalii jest — wydawałoby się, przewrotne — przesłanie: „zwyciężaj, unikając konfliktu”. Co to dokładnie znaczy, proszę odkryć podczas lektury książki.

Dorota Sutor

dyrektor ds. marketingu, Masterlease Polska

Jako osoba od lat zajmująca się marketingiem, czytam głównie lektury poszerzające wiedzę z tej dziedziny, ale nie tylko. Na naszym rynku wydawniczym jest dostępnych wiele ciekawych pozycji. Do lektur obowiązkowych przedsiębiorcy z pewnością należy wydana w 2006 r. książka eksperta od marketingu Philipa Kotlera „Jak tworzyć, zdobywać i dominować na rynkach”, w której bardzo przystępnie i praktycznie wprowadza czytelnika w świat gwarantujących sukces strategii marketingowych. To praktyczne rozwinięcie jego wcześniejszej książki „Marketing Management”, która należy do klasyki i została uznana przez „Financial Times” za jedną z 50 najlepszych książek biznesowych w historii. Jest to wręcz podręcznik akademicki.

Obecnie poszerzam wiedzę z zakresu CRM i jedną z moich ulubionych książek o tej tematyce jest „CRM strategia i technologia” Doroty Buchnowskiej. Autorka przystępnie podaje podstawową wiedzę teoretyczną o koncepcji CRM.

Zachwyciłam się też książką Niny Sosińskiej „Magia rozwoju talentów”, w której autorka porusza sprawy budowania kultury organizacji, znajdowania talentów, stwarzania możliwości rozwoju, motywowania do realizacji celów biznesowych oraz sposobu ochrony przed utratą cennych pracowników, co obecnie u nas jest niezwykle istotne.

Krzysztof Koronkiewicz

prezes Domu Finansowego QS

Wśród tak zwanych lektur obowiązkowych jest na pewno „Praktyka zarządzania” Petera Druckera. Według mnie to jedna z najważniejszych publikacji o procesach zarządzania, biblia każdego profesjonalisty. Uderza filozofia, jaką wyznaje Drucker. Przede wszystkim pozwala zrozumieć, kim naprawdę jest menedżer, jaką pełni funkcję, jak powinien budować swą pozycję, kim jest dla ludzi, z którymi pracuje. To, co wielu z nas wydaje się oczywiste, dla Dru- ckera takie nie jest. W książce pokazuje, że menedżer to nie tylko stanowisko, funkcja w instytucji, lecz także pewien sposób bycia, myślenia, postępowania i tworzenia relacji.

Lektura „Praktyki zarządzania” daje dużo do myślenia, pozwala przeanalizować i przewartościować swoje działania, nabrać do nich zdrowego dystansu, a także podnieść jakość swojej pracy.

Rafał Nawłoka

prezes DPD Polska (Gazela Biznesu).

Preferuję książki beletrystyczne i historyczno-dokumentalne, szczególnie opisujące pierwszą połowę XX w. oraz wieki od XII do XVII. Jedną z ostatnio przeczytanych przeze mnie książek jest „Religia” Tima Willocksa. Opowiada o tym, jak Malta broni się przed najazdem tureckim. Wydarzenia historyczne to tło dla opowieści o człowieku, którego w dzieciństwie porwali Turcy. Jest przez nich szkolony, zostaje janczarem. Wtedy ucieka na Maltę i zaczyna walczyć przeciw nim. Wątki historyczne są bardzo realnie wplecione w fabułę książki. Autor sporą część powieści poświęca opisom obyczajów i zachowań ówczesnych ludzi. Szczegółowo przedstawia sceny batalistyczne, bardzo wiernie oddaje to, jak żołnierze walczyli i co czuli.

Nie należy się przerażać objętością tej powieści, gdyż już w połowie pierwszego rozdziału wiemy, że chcemy ją doczytać do końca. Każda książka, która pozwala na chwilę zapomnieć o bieżących sprawach, powoduje, że człowiek odpoczywa.

Bartosz Ptach

z firmy Idial

Literaturę poradniczą z zakresu biznesu traktuję ostrożnie. Staram się zawęzić lekturę do autorów powszechnie uznanych. Jak ich odróżnić od masy samozwańczych guru? Jeśli się nie studiowało zarządzania i nie prenumeruje się od lat „Harvard Business Review”, to pomocna może się okazać książka „The Ultimate Business Guru Book” Stuarta Rainera. Przedstawia sylwetki 50 myślicieli, którzy przyczynili się do stworzenia gałęzi wiedzy i nauki zwanej zarządzaniem.

Zawsze proponuję podchodzić z pewną rezerwą do lektur. Jako student, konsultant i członek zarządu spotkałem się z wieloma „świetnymi” teoriami i pomysłami, które po latach okazywały się klapą albo wymagały licznych zmian. Nie znaczy to, że czytanie książek biznesowych jest nieprzydatne czy bezcelowe. Nawet jeśli nie zastosujemy się do sugestii autora, mogą one stanowić dla nas inspirację w jakimś obszarze zarządzania firmą.

Cezary Seliga

dyrektor finansowy firmy Veracomp

Biznesową literaturę poradniczą dzielę na operacyjną (bardzo specjalistyczną, opisującą szczegółowo np. podatki, prawo, rachunkowość finansową i zarządczą), dającą ogólny pogląd na prowadzenie biznesu (np. przez dzielenie się praktyków swoimi spostrzeżeniami i doświadczeniami) i na zwracającą uwagę na istotę powstawania i prowadzenia firm (np. „Strategia Błękitnego Oceanu” czy „Droga Toyoty”).

Godne polecenia są książki Jacka Welcha, przede wszystkim „Winning, znaczy zwyciężać”. Autor opisuje swoje podejście do prowadzenia biznesu, ale odnosi to często do prostych aspektów życia codziennego. To dla każdego czytelnika inspiracja do szukania analogii przy podejmowaniu decyzji oraz przy formułowaniu celów i zasad funkcjonowania firmy. Na krajowym podwórku bardzo cenię książki Krzysztofa Obłója o tym, jak tworzyć skuteczne strategie przedsiębiorstwa.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AD

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu