Sopockie molo czeka na nowego dzierżawcę

Anna Pronińska
opublikowano: 23-06-2010, 00:00

Sopot ogłosił przetarg na najemcę swojej wizytówki. Ten będzie musiał w nią najpierw zainwestować.

Sopot ogłosił przetarg na najemcę swojej wizytówki. Ten będzie musiał w nią najpierw zainwestować.

Najdłuższe drewniane molo w Europie wkrótce może trafić w ręce nowego zarządcy. Władze miasta ogłosiły bowiem przetarg na jego dziesięcioletnią dzierżawę i przyszłej przystani jachtowej. Liczą na duże zainteresowanie.

— Oddajemy w dzierżawę ważny i drogocenny dla Sopotu obiekt. To nie powinno być mikroprzedsiębiorstwo, lecz firma z dużą zdolnością kredytową — mówi Halina Biernacka, naczelnik wydziału kultury Urzędu Miejskiego w Sopocie.

Zanim ten biznes przyniesie najemcy zyski, będzie on musiał sięgnąć do własnej kieszeni.

— Pierwszym wydatkiem będzie czynsz roczny w wysokości 3,5 mln zł. Do zadań nowego gospodarza będzie należeć m.in. remont fontanny czy położenie nowej nawierzchni. Szacujemy, że nakłady mogą wynieść od 8 do 10 mln zł. Jego zadaniem będzie też wyposażenie kosztem 300 tys. zł obiektu kubaturowego na głowni mola — wylicza Halina Biernacka.

Gospodarz musi również zapewnić oświetlenie, ochronę i utrzymanie obiektu. Zarobi m.in. na sprzedaży biletów.

— Wejście na molo jest płatne przez pięć miesięcy w sezonie letnim. Wówczas liczba odwiedzających je gości wynosi od 850 tys. do 1 mln. Przewidujemy, że w przyszłym roku cena biletu wyniesie 4-6 zł [dziś najdroższy bilet kosztuje 4,40 zł — red.], z czego jedna trzecia będzie odprowadzana do budżetu miasta — mówi naczelnik.

Najemca może też czerpać przychody z reklam, gastronomii w trzech stałych lokalach oraz dwóch stoisk sezonowych, jak również z zarządzania lodowiskiem czy muszlą koncertową.

— Pod jego zarządem znajdzie się też przystań jachtowa, którą za 70 mln zł buduje miasto [28 mln zł dołożyła Unia Europejska — red.]. Budowa zakończy się w kwietniu 2011 r. Przystań pomieści 100 jachtów. Zarządca będzie czerpał zyski z opłat za cumowanie jachtów — mówi Halina Biernacka.

Dotychczas molem od 20 lat zarządzała prywatna spółka Kąpielisko Morskie Sopot.

— Rozważamy udział w przetargu, ale jeśli nakłady wyniosą kilkanaście milionów złotych, to nas na to nie stać. Tylko raz w ciągu 20 lat mieliśmy stratę. Dodatkowe wpływy z przystani mogą sięgnąć 20 proc. dochodów z mola. Niewiadomą jest koszt jej eksploatacji — mówi Jerzy Kulwas, prezes Kąpieliska Morskiego Sopot.

W 2009 r. spółka miała 150 tys. zł zysku netto przy 6,35 mln zł przychodów. 40 proc. to przychody z mola, a 25 proc. z dzierżawy reklam i usług gastronomicznych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu