Spadki nie dziwią

Marek Rogalski
opublikowano: 07-02-2008, 00:00

Im większe spadki, tym częściej szuka się ich winowajcy. Tak jest skonstruowana nasza psychika. Z reguły nie umiemy się przyznać do własnych błędów, gdyż na to nie pozwala nasze ego.

Stara giełdowa prawda mówi, aby nie inwestować, dopóki się nie pozna reguł gry. Ilu z nas orientuje się w mechanizmach rządzących giełdą? Czy zdajemy sobie sprawę, na jakie ryzyko jest każdego dnia wystawiana zainwestowana złotówka? Raczej nie. Wolimy raczej zachwycać się historycznymi wynikami, które są trudne do powtórzenia.

To my odpowiadamy za nasze pieniądze, a nie nasi doradcy. Oni co najwyżej mogą dopasować nasze nadzieje do możliwości rynku. Ale czy wiemy, z czym się to wiąże? Zazwyczaj i tak wybierzemy fundusz, który zyskał najwięcej w ostatnim okresie. Na rynku finansowym najlepszy będzie ten fundusz, który historycznie tracił najmniej podczas dekoniunktury. Nieprawda? Tyle że nawet dziecko wie, że po dniu nadchodzi noc. Tak samo po hossie przychodzi bessa. A my przecież inwestujemy długoterminowo i najbardziej liczy się siła procentu składanego. Rynek zawsze ma rację i zarobią tylko ci, którzy zawczasu się do tego dostosują.

Marek Rogalski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski

Polecane