Spam wreszcie skręcił kark

KA
opublikowano: 08-02-2011, 02:28

Skala zjawiska jest wciąż ogromna. Niechciane e-maile zaczynają jednak znikać ze skrzynek pocztowych.

Według firmy Cisco Systems produkującej sprzęt sieciowy, rok 2010 był pierwszym w historii internetu, w którym zmalała ilość spamu, czyli niechcianych wiadomości handlowych, często związanych z przestępstwami o charakterze phishingu (wyłudzanie danych).

Producenci oprogramowania do zabezpieczania komputerów mają podobne obserwacje jak Cisco. Przedstawiciele firmy Kaspersky są zdania, że w 2010 r. spadła ilość spamu. W Symantecu odnotowano bardzo duży spadek ilości spamu w samej końcówce 2010 r. Osiągnął wtedy poziom tak niski, jak w 2007 r. W skali całego roku badania prowadzone przez tę firmę nie są jednak jednoznaczne. Z jednej strony Symantec odnotował wzrost bezwzględnej ilości spamerskich e-maili, ale z drugiej strony ich udział w ogóle listów elektronicznych miał minimalnie spaść.

Według analiz firmy McAfee, w trzecim kwartale 2010 r. ilość spamu krążącego w internecie spadła do poziomu najniższego od 2008 r. W czwartym kwartale 2010 r. nadal się obniżała i zeszła do poziomu nienotowanego od pierwszego kwartału 2007 r.

Wszyscy jednak przyznają, że spam to nadal 80 proc. lub więcej ogółu e-maili.

Dlaczego zjawisko spamu wyhamowało? Tłumaczy się to głównie likwidacją dużych bonetów (sieci zainfekowanych komputerów wykorzystywanych przez spamerów).

— Nastąpiło wiele aresztowań i rozwiązano cyberprzestępczy program partnerski SpamIT — twierdzi Marta Janus, analityczka zagrożeń z Kaspersky Lab Polska.

Gaweł Mikołajczyk z polskiego oddziału Cisco5 zwraca uwagę na czysto techniczne działania podejmowane przez dostawców usług internetowych. Jako przykład wskazuje całkowitą blokadę ruchu pocztowego po porcie 25. wprowadzoną przez TP z początkiem grudnia 2009 r.

Maciej Iwanicki z polskiego Symanteca zaznacza jednak, że optymizm z tym związany może być złudny i wynikać z dotychczasowej metodologii badania spamu wyłącznie jako wiadomości e-mail.

— Być może spamerzy przenieśli się na portale społecznościowe, a my monitorujemy jedynie e-maile, a nie wewnętrzne informacje rozsyłane w takich serwisach — zaznacza Maciej Iwanicki.

Gaweł Mikołajczyk podkreśla, że serwisy społecznościowe to kopalnia wiedzy o zainteresowaniach i danych kontaktowych korzystających z nich osób. Uruchamiając aplikację na Facebooku wyraża się zaś zgodę na to, by miała ona dostęp do danych użytkownika. Ułatwia to zadanie spamerom, gdyż ich działalność robi się coraz bardziej wyrafinowana. Spam wysyła się w coraz mniejszej ilości, ale do coraz dokładniej wyselekcjonowanych adresatów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KA

Polecane