Specjaliści radzą drobnym inwestorom

ISK
25-05-2012, 00:00

Będzie hossa, a nie Armagedon

WOJCIECH BIAŁEK

główny analityk CDM Pekao

Nie jestem „armagedonistą”, czyli nie uważam, że rynki dotrą do pewnego punktu, po którym już nic nie będzie. Rynki poruszają się raczej jak sinusoida. Po fazie inflacji, dezinflacji, deflacji, z którą mamy teraz do czynienia, przyjdzie faza reflacji, która popchnie rynki w górę.

Kiedy wróci hossa? Dopiero wtedy, kiedy inwestorzy zaczną „uciekać” od bezpiecznych aktywów, jak niemieckie obligacje, i zaczną kupować ryzykowne aktywa. To realne. Nowy prezydent Francji powrócił do idei euroobligacji, czyli papierów emitowanych przez strefę euro i gwarantowanych solidarnie przez wszystkich członków. Gdyby została wprowadzona w życie, to Niemcy zostaliby obciążeni gwarancjami wypłacalności państw peryferyjnych. Efektem byłby spadek rentowności obligacji krajów peryferyjnych i wzrost rentowności obligacji niemieckich.

Ten scenariusz jest też możliwy, jeśli Europejski Bank Centralny podąży śladami Fedu z 2009 r. czy Bank of Japan z 2001 r., czyli wprowadzi jakąś wersję europejskiego luzowania ilościowego. Wzrost oczekiwań inflacyjnych przełoży się na osłabienie euro i wzrost rentowności obligacji niemieckich. Pytanie, czy do tego dojdzie. Kanclerz Angela Merkel odrzuca takie pomysły, pytanie, czy tylko się targuje, czy też politycy niemieccy zdają sobie sprawę, że taka decyzja nie spotka się z akceptacją niemieckich wyborców.

Jak tanio kupić dobrą spółkę?

PIOTR SIERADZAN

wiceprezes Trigon DM

Czy w czasach, gdy inwestorzy przestali patrzeć na wskaźniki spółek, a słuchają przede wszystkim tego, co mówią politycy, warto jeszcze patrzeć na fundamenty? Warto. Analiza fundamentalna firmy nie wskaże co prawda, w którą stronę pójdzie rynek — czy będziemy mieli hossę czy też załamanie — pomoże nam jednak wskazać te firmy, które mogą zachować się lepiej.

Musimy sobie jednak odpowiedzieć, w jakim horyzoncie inwestycyjnym wyceniamy daną spółkę. Najlepiej kierować się wycenami sporządzonymi w perspektywie średnioterminowej, czyli 3-5 lat. Czym się kierować, porównując spółki? Im prostsze i najbardziej popularne wskaźniki, tym lepiej, czyli cena/zysk, cena do wartości księgowej itp. Wszelkiego rodzaju egzotyczne wskaźniki często mają bowiem tylko służyć udowodnieniu, że dana wycena jest atrakcyjna.

Klucz to odpowiednia strategia

PIOTR OSIECKI

prezes Altus TFI

Dla nas benchmarkiem nie są indeksy giełdowe, ale konkretny, założony przez nas procent wzrostu. Podstawowym produktem oferowanym klientom jest fundusz absolutnej stopy zwrotu rynku polskiego, który ma przynieść klientom co najmniej 15-procentowy zwrot kapitału bez względu na sytuację na rynku.

Na obecne, trudne czasy właśnie przyjęta przez nas strategia long-short sprawdza się szczególnie dobrze. Na czym ona polega? Na inwestowaniu w akcje spółek, które rosną szybciej niż rynek bądź tanieją mniej niż średnia przy jednoczesnym zajęciu krótkich pozycji na kontraktach na WIG20. To pozwala naszym klientom zarabiać niezależnie od tego, czy rynek akcji rośnie, czy spada. W ciągu takiej strategii klienci Altusa zarobili netto w ciągu dwóch lat 62 proc. przy ryzyku o dwie trzecie niższym niż np. ryzyko zmienności WIG. Paradoksalnie łatwiej w takim modelu zarabiać na rynku spadającym niż rosnącym — od początku roku nasz fundusz zarobił ponad 7 proc.

Szukając potencjału i zysku

MARIUSZ PATROWICZ

inwestor giełdowy m.in. Atlantisu, Fonu, Investment Friends Capital, ekspert BCC

Obecnie wiele spółek działa na bardzo małych marżach i niewiele trzeba — co pokazują ostatnie przypadki z branży budowlanej czy wykonawców autostrad — by firma utraciła płynność. Dlatego warto poświęcić czas na dokładne przeanalizowanie sytuacji spółki, zanim w nią zainwestujemy.

Nie można się skupiać tylko na jednej branży, przywiązywać się do spółek, na których zarobiło się w przeszłości. Tam, gdzie znajdzie się jedna czy dwie czarne owce, można znaleźć też spółkę, która radzi sobie zdecydowanie lepiej niż branża. Prostą zasadą, którą się kieruję, jest ograniczone ryzyko. Inwestuję przede wszystkim własne pieniądze — nie zarządzam powierzonymi — dlatego sam muszę zarządzać ryzykiem inwestycyjnym. Każdy sam musi odpowiedzieć na pytanie, jakie ryzyko jest w stanie ponieść.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: ISK

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Specjaliści radzą drobnym inwestorom