Specjalne strefy wkrótce złapią oddech

Małgorzata Grzegorczyk
opublikowano: 11-06-2007, 00:00

Prezesi niektórych stref czują się jak w klatce. Marzą o ich poszerzeniu. Wkrótce wszystko powinno się odblokować — obiecują urzędnicy.

Prezesi niektórych stref czują się jak w klatce. Marzą o ich poszerzeniu. Wkrótce wszystko powinno się odblokować — obiecują urzędnicy.

Jeśli wierzyć resortowi gospodarki, może nawet dziś będzie wiadomo, jak włączać do stref grunty prywatne. Kilka stref czeka na te kryteria z niecierpliwością, bo resort postanowił rozpatrzyć złożone (niekiedy jeszcze w ubiegłym roku!) przez nie wnioski o poszerzenie pod kątem tworzonych dopiero przepisów. W ubiegłym tygodniu ministerstwo przedstawiło swoje propozycje kancelarii premiera.

— Jest dyskusja i różne propozycje. Parę rzeczy ustalamy. Wytyczne będą gotowe w poniedziałek-wtorek — obiecała Teresa Korycińska z Departamentu Instrumentów Wsparcia w Ministerstwie Gospodarki.

Przebierają nogami

Wytyczne miały być gotowe już w kwietniu.

— Nie wiemy, co odpowiadać inwestorom — mówi Marek Proskura, prezes Kamiennogórskiej SSE.

— Siedzę jak na bombie — dodaje Cezary Tkaczyk, wiceprezes SSE Starachowice.

— Podstrefy w Koszalinie i Szczecinie wypełnione są w 100 proc., w Słupsku są dwa obszary, w tym jeden także całkowicie zapełniony. Złożyliśmy wniosek o poszerzenie w listopadzie — twierdzi Andrzej Lipski ze Słupskiej SSE.

Przedstawiciele stref skarżą się, ale wydają więcej wniosków niż w ubiegłym roku. Częściowo jest to jednak zasługa hiperaktywnych stref z Wałbrzycha i Pomorza, które zostały poszerzone na początku roku i wydały niemal jedną trzecią wszystkich zezwoleń.

Na wschodzie łatwiej

Wytyczne ograniczają możliwość włączania do SSE gruntów prywatnych i uzależniają ją od stopy bezrobocia, wartości i stopnia innowacyjności inwestycji oraz liczby tworzonych miejsc pracy. Pięć stref ze ściany wschodniej może liczyć na łagodniejsze kryteria. O specjalne traktowanie apelowała również — bez powodzenia — Krakowska SSE, w której praktycznie wszystkie grunty są prywatne. Jednak nawet przy zastosowaniu łagodniejszych kryteriów dla wschodniej Polski niektóre projekty nie przejdą.

— Obniżenie wartości inwestycji z 20 do 10 mln EUR to za mało, bo to wciąż wielka inwestycja dla średniej spółki — uważa Mariusz Błędowski, szef mieleckiej strefy.

Kryteria to pomysł kancelarii premiera, która obawia się spekulacji gruntami. Najlepszym przykładem jest opisana przez „Gazetę Wyborczą” sprawa sprzedaży gruntów objętych Łódzką SSE w Tomaszowie Mazowieckim włosko-hiszpańskiej firmie, która obiecała fabrykę, ale zamiast tego zarabiała na sprzedaży gruntu. Może jednak wystarczyłoby wprowadzenie zakazu obrotu strefowymi gruntami. Za późno. Restrykcyjne kryteria to już (prawie) fakt, choć na razie prasowy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy