Spiski: Tajny ruch neoluddystów, czyli maszyny zła

AdS
29-02-2008, 00:00

Pierwsze tygodnie pracy rządu upłynęły pod znakiem zniszczonych laptopów, komórek i kłopotów na łączach. Ludzie małej wiary podejrzewali, że ktoś chciał zataić informacje. Nie przyjmowali zapewnień byłego ministra Zbigniewa Ziobry, że jest mordercą laptopa. Jakże niesprawiedliwe podejrzenia! Tak, chodziło o maszyny!

Na początku XIX wieku watahy rzemieślników pustoszyły fabryki, niszcząc przędzalnie i krosna. Luddyści, bo tak nazywano owe grupy, uważali maszyny za przyczynę zła. Ten ruch nie umarł. Współcześni neoluddyści walczą z techniką i informatyzacją.

Czyż nie daje do myślenia, że prezydent i premier nie mogą się skontaktować telefonicznie, bo nie mają stosownych aparatów? A w BBN nikt nie odbiera telefonu: im mniej kontaktu z tym narzędziem Szatana, tym lepiej. Zbigniew Ziobro nie zabił zaś laptopa dlatego, że to zła maszyna była. Bez żalu rozstał się z niszczarką i przyznał, że miał kłopoty z dyktafonem. Czyż — patrząc na jego twarz — można mieć wątpliwości, że to człowiek, a nie maszyna jest najwyższym dobrem? Pora pożegnać się z komputerami i kalkulatorami. Jak powiada klasyk: nie będzie niczego.

DLACZEGO?

Polscy neoluddyści uważają, że maszyny powodują odhumanizowanie stosunków międzyludzkich. „Sekta wyznawców” grupuje prawie wyłącznie polityków. Przewodzą, dają przykład.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AdS

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Spiski: Tajny ruch neoluddystów, czyli maszyny zła