Spółka ma problemy? Można zarobić krocie

Kamil Zatoński
opublikowano: 25-06-2009, 06:48

Wydłuża się lista spółek z GPW, które postawiono w stan upadłości. Inwestorzy o większej skłonności do ryzyka nie powinni jednak stawiać na nich krzyżyka, bo akcje te w krótkich okresach przynoszą zwykle bardzo wysokie stopy zwrotu.

Monnari Trade, Orco Property Group i dwie spółki zależne Beef-Sanu — te spółki "uciekły" ostatnio pod ochronę sądu i szukają porozumienia z wierzycielami. Tu jeszcze tli się nadzieja na wydobycie z kłopotów. Tej nie ma już w Krośnie i Swarzędzu. Sądy zatwierdziły likwidację obu firm i wyznaczyły syndyka, który spienięży ich majątek. Podobny finał czeka też najprawdopodobniej ZNTK Łapy. Wczoraj sąd co prawda odrzucił wniosek o upadłość, ale nastąpiło to wyłącznie z powodu braków formalnych.

Kluczem do osiągnięcia zysków jest oczywiście dobre wyczucie momentu wejścia i wyjścia. Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać? Niekoniecznie, bo giełdowe kursy podupadających firm poruszają się w większości przypadków według tych samych reguł. Najpierw seria złych wieści spychała je w otchłań. Wtedy niemal w ciemno można było akumulować akcje już dwie-trzy sesje po dniu, w którym notowania w jednym ruchu obniżały się o 20-30 proc. Warto w tym czasie zwracać uwagę na obroty. Rosły one w każdym wymienionym przypadku, co sygnalizowało napływ gorącego kapitału i przechodzenie papierów z rąk zrezygnowanych akcjonariuszy do tych, którzy liczyli na korekcyjne odbicie. Liczyli całkiem słusznie, bo w Łapach i Beef-Sanie odbicie miało zasięg kilkudziesięciu procent.

Więcej na ten temat w czwartkowym Pulsie Biznesu.
 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane