Spółki energetyczne czeka dobry rok

AMB
opublikowano: 15-11-2011, 00:00

W trzecim kwartale Enei pomogły tzw. one-offy, a wyniki PGE poprawiły rekompensaty i blok w Bełchatowie.

Choć zysk netto Polskiej Grupy Energetycznej (PGE) za trzeci kwartał (przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej: 837,4 mln zł) był poniżej rynkowego konsensusu (889 mln zł), na poziomie operacyjnym lider branży zrobił miłą niespodziankę.

— Konsensus zakładał prawdopodobnie konsolidację zysków Polkomtela. Tymczasem operator został zaksięgowany jako aktywo przeznaczone

na sprzedaż i jego wyniki nie przełożyły się na zysk PGE. Z kolei zysk operacyjny grupy przekroczył prognozy, do czego przyczyniły się m.in. wyższe o około 40 mln zł rekompensaty z tytułu KDT i większy, niż można było się spodziewać, wpływ nowego bloku w Elektrowni Bełchatów oddanego do użytku pod koniec września — komentuje Kamil Kliszcz, analityk DI BRE.

Zysk operacyjny PGE wyniósł 1,21 mld zł (o 87 mln zł więcej, niż oczekiwał rynek), EBITDA: 1,86 mld zł, a przychody: 6,95 mld zł. Wyższe od prognozowanych okazały się też wyniki drugiej giełdowej grupy energetycznej— poznańskiej Enei. Zysk netto spółki przekroczył 307 mln zł. To o blisko 90 mln zł więcej od rynkowego konsensusu. Zysk operacyjny Enei wyniósł prawie 337 mln zł, wobec przewidywań na poziomie niespełna 235 mln zł, a przychody netto ze sprzedaży — 2,42 mld zł.

— Lepsze wyniki Enei to głównie efekt zdarzeń jednorazowych. Spółka zaksięgowała zysk po rozliczeniu przejęcia Elektrociepłowni Białystok. Zarobiła też więcej na uprawnieniach do emisji CO 2. Ujemny wpływ na wyniki miało z kolei utworzenie rezerwy na program dobrowolnych odejść w segmencie dystrybucji.Jednak ostateczny bilans zdarzeń typu one-off był zdecydowanie dodatni — wyjaśnia Kamil Kliszcz.

Zdaniem analityka, spółki energetyczne czeka kolejny dobry rok. Czynnikiem ryzyka są skutki kryzysu i przyszłoroczne taryfy dystrybucyjne, które są w trakcie uzgadniania z Urzędem Regulacji Energetyki (URE).

— Na podstawie kontraktów terminowych można przewidywać kilkuprocentowy wzrost cen energii. Konstrukcja taryf będzie też sprzyjać poprawie wyników w segmencie dystrybucji. Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że kryzys gospodarczy negatywnie wpłynie na dynamikę zużycia energii, a regulator nie uwzględni tego efektu w taryfach na 2012 r. Wówczas może się powtórzyć problem z 2009 r.: koszty stałe rozłożą się na mniejszy od przewidywanego wolumen sprzedaży energii, co zaszkodzi wynikom. Już teraz widać spowolnienie na rynku. Pytanie, co zrobi URE? — zastanawia się Kamil Kliszcz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: AMB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy