Spółki górnicze na gwałt szukają oszczędności

Barbara Warpechowska
opublikowano: 29-04-2009, 00:00

Przed górnictwem bardzo trudny czas. Może się jednak okazać, że kryzys zmusi spółki do radykalnych porządków.

Spowolnienie gospodarcze stało się impulsem do restrukturyzacji

Przed górnictwem bardzo trudny czas. Może się jednak okazać, że kryzys zmusi spółki do radykalnych porządków.

Jeszcze rok temu było pięknie. Ceny węgla na rynkach światowych szybowały w górę. W kwietniu 2008 r. w portach ARA (Amsterdam — Rotterdam — Antwerpia) węgiel kosztował prawie 145 USD, w lipcu żądano nawet 217 USD. To już jednak przeszłość. Ceny na rynkach światowych spadły. Pod koniec kwietnia w portach ARA węgiel kosztował 63-65 USD.

Skala problemów

Zarządy spółek górniczych tną koszty, walcząc o przeżycie. Na dodatek węgla na zwałach jest dużo, a będzie jeszcze więcej.

— Nasi kontrahenci z energetyki zawodowej sygnalizowali, że nie odbiorą 15-20 proc. węgla. Zmniejszenie sprzedaży o 10 proc. oznacza niższe przychody o 1,2 mld zł — mówi Mirosław Kugiel, prezes Kompanii Węglowej.

Roczna zdolność wydobywcza największej w Europie firmy górniczej przekracza 46 mln ton. Na przykopalnianych zwałach jest już około 2 mln ton czarnego surowca. Zapasy mogą urosnąć do 6 mln ton.

Według ostatnich danych, spółka zanotowała w marcu 300 tys. zł straty netto. To pierwszy od dawna miesiąc, który firma zamknęła pod kreską.

— Podobne problemy, chociaż w mniejszej skali, ma także Katowicki Holding Węglowy (KHW). Spółka realizuje program kryzysowy, rezygnując np. z niektórych usług — informuje Stanisław Gajos, prezes KHW.

Krótszy tydzień

Jastrzębska Spółka Węglowa (JSW) zapewne w maju wprowadzi skrócony do czterech dni tydzień wydobycia. Remonty i konserwacja zostaną przeniesione z sobót na piątki. Spółka zaoszczędzi tym samym na płacach za soboty, niedziele, święta i nadgodziny.

— Jeszcze na początku tego roku upatrywaliśmy ratunku w węglu energetycznym. Rynek koksowy załamał się bowiem już w ubiegłym. Jego ceny spadły już o 40 proc. Teraz jednak widzimy, że również z węglem energetycznym nie jest dobrze. Dlatego musimy szybko podejmować decyzje i konsekwentnie wdrażać program kryzysowy — twierdzi Jarosław Zagórowski, prezes JSW.

Spółka prawdopodobnie w tym roku będzie mieć niższe przychody o 2 mld zł i sprzeda o 3 mln ton węgla mniej. Dla porównania: w ubiegłym roku wydobycie wyniosło 13,6 mln ton, przychody 5,9 mld zł, a nieaudytowane zyski — 668,6 mln zł. Tegoroczne zyski stoją pod znakiem zapytania.

— JSW jest nieelastyczna. Nie potrafi szybko przystosować się do zmian sytuacji. Nie potrafiliśmy wykorzystać dobrej sytuacji w tamtym roku. Chcieliśmy na przykład wprowadzić szósty dzień wydobycia, ale to się nie powiodło. Teraz musimy skracać czasu wydobycia, aby dostosować się do rynku — podkreśla prezes JSW.

Słabe perspektywy

Janusz Steinhoff, były wicepremier i minister gospodarki, nie ukrywa, że branżę czekają trudne czasy.

— W 2008 r. górnictwo osiągnęło 741 mln zł zysku, przy 2,8 mld zł sprzedaży. Wskazywałoby to na niezły stan branży. Ale zupełnie inaczej to wygląda, kiedy popatrzymy na wskaźniki szczegółowe. Koszty wydobycia wzrosły o 18,6 proc., wydajność spadła o 4,6 proc., ceny poszły w górę o 34,6 proc., zatrudnienie wzrosło o 2,8 proc., a płace o 15,4 proc. To nie wróży nic dobrego, zważywszy, że spada produkcja i sprzedaż energii elektrycznej. Górnictwo musi się skoncentrować na redukcji kosztów — uważa Janusz Steinhoff.

Barbara Warpechowska

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Barbara Warpechowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu