Spotkanie w kontenerach

opublikowano: 27-09-2018, 22:00

Galerie handlowe i restauracje to za mało – Polacy szukają nowych, inspirujących miejsc, które łączą pokolenia. Jednym z nich ma być Implant w Warszawie.

W 2019 r. w sercu stolicy, przy ul. Chmielnej 75, w pojawi się architektoniczne novum — Implant, pięciopoziomowa budowla skonstruowana z 272 morskich kontenerów pozyskanych z recyclingu oraz z przeszklonych powierzchni. Będzie tu można zrobić zakupy, umówić się na spotkanie biznesowe, obcować z kulturą. Inwestorzy nie zapomnieli o najmłodszych — w Implancie powstanie m.in. Muzeum dla Dzieci. Przedsięwzięcie, realizowane przez spółkę Nowa Epoka Handlu, ma czterech ojców — inwestorów z różnych branż: od finansowej przez gastronomiczną po marketingowo-artystyczną, którzy pracę nad projektem oddali w ręce architekta Jakuba Szczęsnego, autora m.in. Domu Kereta, instalacji uznanej za najwęższy budynek świata.

Implant. Pięciopoziomowa budowla z morskich kontenerów stanie przy ul. Chmielnej w Warszawie w 2019 r. Będzie tu można zrobić zakupy, umówić się na spotkanie biznesowe, obcować z kulturą. Będzie też oferta edukacyjno- -rozwojowa dla dzieci i młodzieży.
Wyświetl galerię [1/2]

Implant. Pięciopoziomowa budowla z morskich kontenerów stanie przy ul. Chmielnej w Warszawie w 2019 r. Będzie tu można zrobić zakupy, umówić się na spotkanie biznesowe, obcować z kulturą. Będzie też oferta edukacyjno- -rozwojowa dla dzieci i młodzieży. FOT. MAREK WIŚNIEWSKI

— Implant to coś, co się nagle pojawia i wpasowuje w jakieś miejsce. Zupełnie jak ta inwestycja, która powstanie w kilkanaście tygodni, a nie w kilka lat, jak to ma miejsce w przypadku standardowych inwestycji. Chcemy przede wszystkim stworzyć zielony kwartał z wieloma funkcjami, nie tylko komercyjnymi — wyjaśnia Jakub Szczęsny.

Unikalne rozwiązania

Budowla zajmie ponad 10 tys. mkw. działki, a powierzchnia najmu sięgnie niemal 5 tys. mkw. Implant będzie podzielony na trzy strefy: gastronomiczną z wydzieloną powierzchnią restauracyjną, usługowo-handlową, w której m.in. znajdą się niewielkie butiki z propozycjami przede wszystkim polskich projektantów, oraz halę przeznaczoną na wydarzenia społeczne i kulturalne, gdzie mają się odbywać warsztaty, wystawy, koncerty i spotkania autorskie. Kontenery zostaną wzmocnione i przystosowane do indywidualnych aranżacji. Przestrzeń Implantu będzie w dużej mierze złożona z powierzchni typu pop-up store przeznaczonych dla około 80 najemców z różnych branż. Każdy przedsiębiorca będzie mógł negocjować dogodny dla siebie czas, na jaki chce podpisać umowę, dopasowany do jego oczekiwań i rodzaju działalności. Poza unikalną architekturą Implant będzie mógł się pochwalić innowacyjnymi rozwiązaniami proekologicznymi, m.in. ogrodem wertykalnym, a także zastosowaniem specjalnych farb.

— Przestrzeń będzie nawiązywała do tkanki miejskiej przy ul. Chmielnej, która bazuje na klasycznej zabudowie głębokich kwartałów z rytmem bram wjazdowych. W Implancie również powstanie sporo bram obrośniętych bluszczem, prowadzących do wewnętrznego dziedzińca pełnego zieleni, z niewielkim stawem o funkcji retencyjnej. Nad poziomem barów i restauracji, a więc parterem i antresolami, pojawi się poziom pracowni i sklepów, nawiązujących do rzemieślniczych tradycji Woli. Ponieważ konstrukcja stanie na skraju dwóch niegdyś gęsto zabudowanych dzielnic — Śródmieścia i Woli, to pomimo że powstanie z prefabrykowanych modułów, powinna mieć charakter stałego budynku, czy wręcz być formą prototypu kwartału, który będzie swoją skalą nawiązywał do starej zabudowy, zwłaszcza do wysokości kamienic przy Chmielnej — opowiada Jakub Szczęsny.

Cały ten kwartał ma spajać miejską przestrzeń. Stanie się swoistym zwornikiem dla dwóch ważnych ulic, przy których nie ma zbyt wielu funkcji na parterach budynków.

Aktywni kulturalnie

Pięciopoziomowa konstrukcja na bazie morskich kontenerów może się okazać nie lada przedsięwzięciem.

— Sposób łączenia kontenerów opatentowanymi klamrami i spełnienie wymagań formalnych to kolejne wyzwania. Ale nie chcemy chodzić na skróty. Nie zamierzamy ulegać pokusom tańszych i łatwiejszych materiałów, bo interesuje nas autentyczny, ekologiczny wymiar inwestycji. Wysoko zawieszamy poprzeczkę, chcąc wykreować przestrzeń, która znacznie wykroczy poza schemat miejsca gastronomiczno-usługowego — zapewnia Łukasz Koziński, współtwórca Implantu i właściciel kilku restauracji na Woli.

Implant ma być otwarty na różne grupy społeczne, w tym na rodziny z dziećmi.

— Chcemy, żeby zaglądali tu rodzice dzieci w różnym wieku, którym nie wystarcza oferta publicznych przedszkoli i szkół, szukający dodatkowych możliwości edukacyjno-rozwojowych dla swoich pociech. A kiedy dziecko będzie na warsztatach, czekający na niego rodzic będzie mógł np. zanieść szewcowi buty do naprawy, napić się dobrej kawy, czy umówić na spotkanie biznesowe — wymienia Jakub Szczęsny.

Inwestorzy i architekt, tworząc koncepcję Implantu, często odnosili ten projekt do własnych potrzeb.

— Tylko takie biznesy mają sens. Nie mówimy o jakimś tam widzimisię, tylko o tym, czego my, nasze rodziny czy znajomi potrzebują. Na przykład chcemy, by sklepy, pracownie były włączone w aktywności kulturalne — najemcy będą organizowali warsztaty

i uczyli odwiedzających swojego fachu. Żyjemy z coraz większym poczuciem pewnego niedoboru — zamknięci w wirtualnym świecie cierpimy, że to nie my tworzymy fizyczną rzeczywistość. Coraz więcej osób chce coś samodzielnie zbudować, uszyć, wykroić. Chcemy zaspokajać te potrzeby w Implancie — zapowiada Jakub Szczęsny. Jego zdaniem, niemałym wyzwaniem jest realizacja projektu w warszawskiej tkance miejskiej.

— To miasto nie radzi sobie z wodami deszczowymi, gdyż mamy niezbyt drożną kanalizację deszczową. Każdy, kto planuje inwestycję w stolicy, musi opracować własne sposoby mierzenia się ze zmianą klimatu, oczywiście niekoniecznie budując zbiornik retencyjny. My zbudujemy zbiornik deszczówki, który będzie stawem okolonym wysoką i niską zielenią, formą zielonego serca kwartału — twierdzi architekt.

Dla juniora i seniora

Implant powstał z inicjatywy Łukasza Kozińskiego, Konrada Zagórskiego, Zbigniewa Bagińskiego i Piotra Gawrona, którzy wnieśli do projektu swoje doświadczenia zawodowe.

— Chcieliśmy stworzyć miejsce bardzo przyjazne, bardzo społeczne, dla ludzi świadomie wybierających gdzie i jak spędzają czas i co kupują. Restauracja, klub czy kino to dla nich za mało, stąd nasza inicjatywa łącząca funkcje kulturalne, rozrywkowe, gastronomiczne, handlowe, ekologiczne i edukacyjne. Unikatowa kuchnia, warsztaty, aktywności i wydarzenia skierowane do młodych rodziców, dzieci, ale także seniorów — to będzie wyróżniało Implant. Inspirowaliśmy się takimi miejscami, jak Pop Brixton w Londynie czy Artbox w Bangkoku, których innowacyjność nie polega tylko na technologii budowy, ale również na potencjale tworzenia społeczności i wszczepienia w tkankęmiejską tego typu przestrzeni — wyjaśnia restaurator Łukasz Koziński.

Doświadczenie w gastronomii ma również Konrad Zagórski, który zarządzał różnymi warszawskimi lokalami. Można się więc spodziewać unikatowej oferty gastronomicznej w Implancie. Konrad Zagórski jest również odpowiedzialny za społeczną i artystyczną stronę projektu. W tym też ma doświadczenie — po wielu latach pracy w branży gastronomicznej porzucił to zajęcie na rzecz tworzenia filmów dokumentalnych. Wśród inicjatorów projektu jest również Zbigniew Bagiński, właściciel agencji eventowej. Do przedsięwzięcia wnosi know-how związane z organizacją wydarzeń. Czwarty wspólnik to ekonomista Piotr Gawron, który odpowiada nie tylko za finanse, lecz także np. za budowę oferty dla rodzin i młodych rodziców. Inwestorzy początkowo planowali ukończyć budynek jesienią 2018 r. Ze względu na formalności termin się przesunął i ostatecznie Implant ma być gotowy wiosną 2019 r.

— To innowacyjna inwestycja, precedens w Polsce i największe tego typu przedsięwzięcie na świecie, a zarazem mozaika pomysłów i funkcji, do której każdy z twórców ma bardzo osobiste podejście. Wszelkie udoskonalenia i korekty wymagały stosownych zmian w dokumentacji, wydłużając w ten sposób cały proces — wyjaśnia Łukasz Koziński.

Inwestorzy zapewniają, że budowla pozostanie na Chmielnej 75 przez cztery lata, bo spółka Nowa Epoka Handlu wydzierżawiła działkę do 2022 r.

— Kontenerowa konstrukcja pozwala przenieść inwestycję w inne miejsce w ekologiczny i szybki sposób. Na tym etapie trudno jednak powiedzieć, czy będzie to inne miejsce w Warszawie... A może gdzieś w Polsce lub na świecie? — zastanawia się Łukasz Koziński. &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Spotkanie w kontenerach