Spożyć, przetworzyć czy spalić

Materiał partnera
aktualizacja: 12-04-2018, 10:00

Uprawą rzepaku, będącego w Polsce głównym źródłem biokomponentów do paliw, zajmuje się ponad 70 tys. gospodarstw rolnych. Jego roczne zbiory to 3 mln ton. W 2/3 przeznaczone są do produkcji estrów. Zmiany w ustawie o biopaliwach powinny sprzyjać utrzymaniu rentowności upraw

Z danych Krajowego Ośrodka Wspierania Rolnictwa (KOWR), opublikowanych w połowie marca 2018 r., wynika, że od stycznia do grudnia 2017 r. wyprodukowano w Polsce 900 tys. ton estrów metylowych. Od października do grudnia 2017 r. ich produkcja sięgnęła 224,9 tys. ton. To niewielki wzrost wobec 238,5 tys. ton w poprzednim kwartale i spadek wobec 229,7 tys. rok wcześniej. O ile ceny rzepaku w 2017 r. spadły w porównaniu z notowanymi rok wcześniej, to ceny oleju od drugiego półrocza utrzymały się na niezmienionym poziomie.
Z danych GUS wynika, że powierzchnia uprawy rzepaku i rzepiku w 2017 r. wynosiła 0,9 mln ha, czyli zajmowała 7,5 proc. całej powierzchni gruntów ornych w Polsce. Nasion roślin oleistych zebrano wówczas około 2,6 mln ton, tj. o 483 tys. ton (17,5 proc.) mniej w porównaniu z 2015 r. Do wyprodukowania 100 tys. ton estrów potrzebne jest natomiast 230-240 tys. ton rzepaku. Polski rzepak stanowi ponad 90 proc. wszystkich surowców wykorzystywanych do produkcji estrów.
Adam Stępień, dyrektor generalny Polskiego Stowarzyszenia Producentów Oleju (PSPO), uważa, że najnowsze dane dotyczące przerobu nasion i produkcji oleju z rzepaku pokazują, że w Polsce nie jest to niszowa dziedzina, lecz ważna część gospodarki. Według danych Eurostatu za 2016 r. Polska z produkcją 0,9 mln ton estrów zajmuje piąte miejsce w Europie. Na pierwszym miejscu plasują się Niemcy, drugim Francja, trzecim Holandia, zaś czwartym Hiszpania.

Narodowy cel obniżony
Gwarancje popytu na rzepak daje rolnikom istnienie Narodowego Celu Wskaźnikowego, czyli obowiązku wprowadzania składników odnawialnych do paliw silnikowych. Musi to robić każ- dy, kto wprowadza je na terytorium Polski, sprzedając lub zużywając na potrzeby własne. Unijna dyrektywa 2014/94/UE mówi o osiągnięciu 10-procentowego udziału energii odnawialnej w paliwach. Według wskaźników NCW przyjętych przez Ministerstwo Gospodarki, udział biokomponentów w paliwach transportowych powinien stopniowo wzrastać z 7,5 proc. w 2018 r. do 8,5 proc. w roku 2020. Konieczność redukcji wskaźnika powiązana jest ze wzrostem oficjalnej sprzedaży paliw. Znacznie skoczyła ona po wdrożeniu pakietu paliwowego w 2016 r., utrudniającego nielegalny obrót głównie olejem napędowym. W efekcie, w latach 2015-16 zużyto o 17 proc. więcej biokomponentów. Przy utrzymaniu przez rząd wskaźnika 10 proc. w 2020 r. mogłoby się okazać, że brakuje krajowego surowca na biokomponenty. Jak wynika z analiz naukowców z Instytutu Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach, dla zapewnienia wskaźnika 10 proc. w 2020 r. plony rzepaku powinny bowiem wzrosnąć z około 2,7 do 3,2 ton z hektara, przy założeniu, że 1/3 z rocznych zbiorów trafia na cele spożywcze, a resztę wykorzystuje się do produkcji biokomponentów.
Andrzej Malinowski, szef organizacji Pracodawcy RP, twierdzi jednak, że obniżenie wymogów NCW wpłynie na zmniejszenie sprzedaży biokomponentów. Już latem 2018 r. może to uderzyć finansowo w gospodarstwa uprawiające rzepak. Jest to tym bardziej realne, że w nowelizacji wprowadzono możliwość uiszczania opłaty zastępczej, jeśli wymagany limit udziału biopaliw został w danym roku przez importera lub producenta spełniony. Zamiast kupować estry lub etanol, będzie mógł tylko uiścić opłatę.
Ustawa przewiduje jednak także korzystne zmiany w regulacjach dotyczących wytwarzania przez rolników biopaliw na własny użytek. Ma umożliwić rolnikom produkcję biopaliw ciekłych na własny użytek bez konieczności posiadania składu podatkowego. Dotychczas na liście gospodarstw rolnych, w których prowadzi się produkcję na własny użytek, znajdują się tylko dwa podmioty. Ponadto jeden z nich to Podlaski Ośrodek Doradzt wa Rolniczego w Szepietowie.
Marcin Niemczyk z firmy Solumus, zajmującej się obrotem paliwami, uważa, że branża ma problem dotyczący realizacji NCW, bo każdy jest zobowiązany do jego realizacji za pomocą 50 proc. biopaliw. Ponadto Polska ma najwyższy poziom NCW wśród krajów UE, dla której średnia do 5,8 proc. Wyższy, ale nieznacznie NCW wynoszący 7,7 proc. obowiązuje tylko we Francji. Mający największą w Europie produkcję biopaliw Niemcy przyjęli wskaźnik 4,4 proc. Ponadto po nowelizacji ustawy o biopaliwach grono podmiotów zobowiązanych do realizacji NCW poszerzono o wprowadzających paliwa na użytek własny.
Według Ministerstwa Energii, pomimo obniżenia NCW popyt na krajowe biokomponenty zostanie na dotychczasowym poziomie.
— Ustawa gwarantuje zbyt dla producentów rolnych na poziomie ok. 2,3 mln ton rzepaku oraz co najmniej 300 tys. ton kukurydzy oraz innych zbóż — zapewniał w Sejmie, jeszcze w listopadzie 2017 r., Andrzej Piotrowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

Nowsze nie znaczy lepsze
Niedawno Unia Europejska podjęła jednak walkę ze stosowaniem łatwo osiągalnych biopaliw pierwszej generacji, produkowanych z olejów spożywczych. Bezkrytyczne przyjęcie unijnej koncepcji może jednak zniszczyć dotychczasowy system dokarmiania zwierząt hodowlanych w Europie. Tego między innymi dotyczy najnowszy spór między Unią a krajami, które są największymi dostawcami biokomponentów pierwszej generacji, pozyskiwanymi z roślin jadalnych. W ocenie ekspertów unijnych zwiększanie ich udziału w paliwach do silników ma wpływ na ceny żywności. Dlatego UE wycofuje się z ich preferowania i nalega na rozwój biopaliw nowej generacji, wytwarzanych z niejadalnych resztek roślin lub z innych organizmów, np. alg. Z tych względów w 2015 r. Unia ograniczyła do 7 proc. maksymalny udział biokomponentów z surowców żywnościowych. Miałoby to zmniejszyć popyt na rośliny oleiste, a tym samym wpłynąć na rynek żywności. Koalicja na rzecz Biopaliw (KNRB) ocenia, że proponowane przez UE nowe rozwiązania traktują w ten sam sposób pod względem emisji surowce rolne w podziale na grupy. Nie uwzględnia się różnic ze względu na pochodzenie, co jest nieadekwatne do realiów europejskiego rolnictwa. W ekstremalnych przypadkach doprowadzi to do sytuacji, w której np. polskiemu rzepakowi zostanie przypisana dodatkowa emisja w takiej samej wielkości, jaką wyliczono dla importowanego oleju palmowego. Dlatego KNRB proponuje zdefiniowanie w dyrektywie komponentów pierwszej generacji jako „wysoce zrównoważonych biopaliw z surowców rolnych”. To gwarantowałyby osiągnięcie dobrego efektu w ochronie środowiska i zapewniało wartość dodaną w postaci pasz wysokobiałkowych.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Materiał partnera

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Spożyć, przetworzyć czy spalić