Sprawa Tomasza Misiaka: włoscy kontrahenci bezskutecznie próbują ściągnąć odszkodowanie

  • PAP
opublikowano: 28-11-2022, 17:32
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Włoska firma GI Group przesłała do mediów oświadczenie dotyczące sprawy b. senatora Tomasza Misiaka. Firma skarży się, że bezskutecznie próbuje ściągnąć należne jej odszkodowanie. Chodzi o sprzedaż akcji Work Service S.A.

"Ustalenie winy wszystkich osób występujących w sprawie i ewentualne ich skazanie jest obecnie w rękach polskich sądów. GI Group Holding S.p.A. ze swej strony wykorzysta wszystkie możliwe sposoby, w tym także wszelkie środki prawne, dozwolone zarówno przez prawo, jak i wewnętrzne regulacje korporacyjne, aby chronić swoją firmę i dobre imię" - napisali Włosi w oświadczeniu przesłanym za pośrednictwem polskiej firmy PR.

Tomasz Misiak
Tomasz Misiak
Marek Wiśniewski

Przedstawiciele GI Group bezpośrednio nie potwierdzili ani nie zaprzeczyli piątkowym doniesieniom Radia Zet, że złożyli doniesienie do prokuratury w sprawie Misiaka. Sprawa ma dotyczyć sprzedaży w sierpniu 2020 roku spółki Work Service S.A., której Tomasz Misiak był założycielem i akcjonariuszem.

Jak podało radio Zet, po podpisaniu umowy, w trakcie rozłożonego w czasie procesu sprzedaży, Tomasz Misiak nie sprzedał włoskiej firmie drugiej transzy akcji. Misiak zrobił to na podstawie specjalnej procedury oświadczenia o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli. GI Group wystąpiła wówczas na drogę prawną.

"Firma uzyskała sądowe postanowienie o zabezpieczeniu akcji, które oznaczało zamrożenie akcji i rachunków bankowych Misiaka. Były senator zdążył jednak, jeszcze przed tym rozstrzygnięciem, sprzedać 159 tys. akcji Work Service innej firmie, niebiorącej wcześniej udziału w tej transakcji" - ustalił dziennikarz "Zetki".

GI Group uzyskała w tej sprawie w grudniu 2021 roku korzystny wyrok w Międzynarodowym Sądzie Arbitrażowym przy Międzynarodowej Izbie Handlowej we Francji. Według jego sentencji Misiak ma zapłacić tej firmie 5,9 mln zł.

"Nie otrzymaliśmy dotychczas zasądzonego od T. Misiaka odszkodowania, gdyż oświadczył on, że nie posiada żadnych aktywów ani nieruchomości, takich aktywów nie znalazł też komornik wykonujący orzeczenia" - napisali w oświadczeniu przedstawiciele firmy.

Dlatego GI Group - jak przekazała - wystąpiła z powództwem cywilnym przeciwko Tomaszowi Misiakowi oraz członkom jego rodziny i podmiotom z nim powiązanym, w tym także wytoczyła postępowanie o uznanie wykonalności wyroku arbitrażowego, czyli nadanie klauzuli wykonalności wyrokowi arbitrażowemu.

"Jednocześnie sąd powziął wątpliwości, co do twierdzeń T. Misiaka o jego sytuacji finansowej i prowadzi w tym zakresie postępowanie wyjaśniające" - czytamy w oświadczeniu.

Obrońcy Misiaka mieli zaskarżyć w lutym tego roku wyrok sądu polubownego do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Jednym z argumentów jest możliwy konflikt interesów przewodniczącego arbitrażu. Do jego kancelarii prawnej dołączyło trzech wspólników z kancelarii Baker McKenzie, która reprezentuje GI International S.R.L.

GI Group Holding S.p.A. zwraca uwagę, że nie ma podstaw prawnych pozwalających na uchylenie wyroku Sądu Arbitrażowego Międzynarodowej Izby Handlowej.

"Wyrok ten został wydany przez trzech renomowanych arbitrów, zgodnie z zasadami proceduralnymi Międzynarodowej Izby Handlowej i ze standardami międzynarodowymi oraz po dogłębnym zbadaniu sprawy przez Sąd Arbitrażowy Międzynarodowej Izby Handlowej. W szczególności, wszyscy arbitrzy zostali wybrani w standardowej procedurze, w której obie strony mogły skorzystać z możliwości zgłoszenia swoich zastrzeżeń wobec każdego z arbitrów" - tłumaczą przedstawiciele firmy. Podkreślając, że Misiak rozpoczął oskarżanie jednego z arbitrów dopiero po wydaniu niekorzystnego dla niego wyroku.

GI Group zaprzecza, że z zakupem akcji Work Service wiązały się jakiekolwiek groźby wobec b. senatora Tomasza Misiaka. Zdaniem Włochów twierdzenia Misiaka o rzekomych groźbach weryfikowało już pięć różnych organów (3 składy sądów powszechnych, prokuratura i trybunał arbitrażowy), z których żaden nie dał wiary twierdzeniom o rzekomych groźbach.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Polecane