Sprawiedliwość Putina

Kazimierz Krupa
01-06-2005, 00:00

Pytany o sposób na długowieczność (żył już, według papierów, 156 lat) pewien bardzo dobrze wyglądający rosyjski starzec uparcie odpowiadał: była rewolucja... Strofowany, że nie o to chodzi w pytaniu, w końcu się zirytował i, mimo protestów reportera, dokończył: była rewolucja i przez pomyłkę dopisali mi 100 lat.

Zapewne bardzo podobnie pochodzenie swoich fortun musieliby uzasadniać praktycznie wszyscy liczni milionerzy i miliarderzy rosyjscy. Była przecież rewolucja zwana transformacją ustrojowo-gospodarczą. Czy to przez pomyłkę, czy z zupełnie innych powodów, ich fortuny powiększały się w geometrycznym tempie, niespotykanym pod innymi szerokościami geograficznymi.

Proszę mi wybaczyć mój sceptycyzm, ale w najmniejszym stopniu nie negując geniuszu ekonomicznego Michaiła Chodorkowskiego, trudno mi jednak uwierzyć, że można w ciągu 15 lat (od 1988 roku, kiedy kierował Centrum Naukowo-Technicznej Twórczości Młodzieży, taki rosyjski dom kultury, do 2003 roku, kiedy kontrolował czwarty pod względem wydobycia koncern naftowy na świecie) zarobić w normalnych warunkach od 8 do 11 mld dolarów, bo na tyle szacowany był jego majątek. Ot, taki cud nad Moskwą.

Tyle że takich „cudów” w byłym imperium rosyjskim było bardzo wiele — w końcu: była rewolucja. Dlaczego więc to właśnie Chodorkowski, po spektakularnym spektaklu zwanym procesem, po spędzeniu za kratami ponad półtora roku, został skazany na 9 lat pozbawienia wolności w kolonii karnej? Jako się rzekło, takich cudów było wiele, ale jednak wystarczyło ich tylko dla nielicznych.

Chętnych jest znacznie więcej. Gorzej, że ci chętni mają co prawda mniej pieniędzy, ale bardzo dobre znajomości. A przede wszystkim znają prezydenta Putina. Tymczasem Chodorkowski przyjaciół szukał zupełnie gdzie indziej, między innymi wśród przeciwników politycznych prezydenta Rosji, gorzej — nie wykluczał startu w wyborach prezydenckich w 2008 roku. Takiej zuchwałości to już Kreml nie mógł znieść. W końcu, według staroruskiej tradycji, władza pochodzi od Boga. Czy zatem świętokradztwo może pozostać bezkarne? Jak dowodzi najnowsza praktyka: nie.

A to jeszcze przecież nie koniec. Prokuratura szykuje nowe zarzuty, co ma skutecznie odstraszyć potencjalnych „niepokornych”, którym przyszłaby do głowy chęć naśladowania Chodorkowskiego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kazimierz Krupa

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Sprawiedliwość Putina