Spróbuj się nie zakochać!

  • Tomasz Kolecki-Majewicz
26-01-2017, 22:00

Toskańska kuchnia to niemal bezdenna kopalnia pyszności, a do tego ma swojego króla, czyli wina ze szczepu Sangiovese na wiele sposobów: od Chianti przez Brunello di Montalcino po rarytas nad rarytasy — Occhio di Pernice.

Sangiovese, czyli „krew Jowisza”, jest znane w tej części Włoch pod różnymi nazwami już od średniowiecza. Wpłynęło na najważniejsze tradycyjne wina czerwone regionu: wszystkie Chianti z Classico na czele, Vino Nobile di Montepulciano, Carmignano, a także Morellino di Scansano, Montecuccoli, a przede wszystkim — na szczyt swoich możliwości i ekspresji, czyli Brunello di Montalcino. Jest odmianą dojrzewającą dość późno i daje wina o rubinowej barwie, aromatach wiśni, jeżyn, czerwonej porzeczki, maźniętych często akcentem fiołków, wtopionych w ciało o wysokiej kwasowości i wyraźnych taninach.

Najlepsze wina są wręcz stworzone do długiego dojrzewania, nawet przez dwadzieścia lat i więcej, które tradycyjnie odbywało się w dużych beczkach z dębu slawońskiego, zwanych tu botti. Wiele w tej materii zmieniło się w latach 70. ubiegłego wieku, kiedy zaczęto używać baryłek z dębu francuskiego — barriques i tonneaux. Znakomita większość toskańskich win czerwonych jest jednakże stosunkowo lekka, o bardzo jasnej sukni, przeznaczona do szybkiej konsumpcji. Inna sprawa, że są to wręcz przykładowe wina czerwone, którymi przy stole możemy obsłużyć naprawdę wiele potraw. Warto oddać prawdzie, że choć lokalny hegemon świetnie się czuje w roli Mony Lisy, w zupełności pokrywając zarówno pejzaż, jak i portret, to nie widzi żadnego problemu, by stępić nieco pazurki dzięki towarzystwu lokalnych Kopciuszków: Canaiolo Colorino,

Malvasia Nera, Mammolo i Cillegiolo lub którejś z całej grupy gwiazd przybyłych tu z Francji, choćby Cabernet Sauvignon, Merlot Syrah, Petit Verdot, Cabernet Franc. Te ostatnie stały się także przyczynkiem do powstania czegoś, czego wcześniej stary winiarski świat nie widział. Własnymi siłami lub w towarzystwie Sangiovese niemal 50 lat temu stworzyły nową generację win autorskich najwyższej klasy, wymykających się starym apelacjom, na terenach których powstawały.

By podkreślić ich wyjątkowość mimo klasyfikowania jako wina regionalne, a nawet stołowe, potocznie nazwano je Supertoskanami. Dziś to cała liga gwiazd, a także ich małych i mniejszych naśladowców — zarówno klasą producentów, jak i ulokowaniem w hierarchii portfolio konkretnego winiarza. Nie zmienia to jednak faktu, że takie nazwy jak Tignanello, Solaia, Sassicaia i wiele, wiele innych elektryzują miłośników najlepszych win. Wina białe są w Toskanii o wiele mniej istotnym elementem krajobrazu.

Najważniejszym jest Vernaccia di San Gimignano z winnic wokół przepięknej fortecy. Trochę więcej znajdziemy ich na wybrzeżu, gdzie pierwsze skrzypce gra Vermentino. Najważniejszymi szczepami białymi są jednak Malvasia Bianca i Trebbiano di Toscana, które służą nie tylko jako materiał dla przyjemnych win codziennych, lecz ponad wszystko — Vin santo. Dojrzewająca latami ambrozja, za którą oddałbym wszystko, oprócz cantucci i tiramisu, do których pasuje jak nic innego… &

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: TOMASZ KOLECKI-MAJEWICZ, MISTRZ POLSKI SOMMELIERÓW 2007/2008/2009/2010, EKSPERT PORTALU WINEZJA.PL

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Spróbuj się nie zakochać!