Sprzedaż aut załamała się

Paweł Janas
opublikowano: 04-03-2010, 00:00

W lutym Polacy znów kupili

W lutym Polacy znów kupili

mniej samochodów. Winna

jest wciąż niepewna

sytuacja ekonomiczna

i... ostra zima.

Prognozy mówiące o spadku sprzedaży aut w tym roku zdają się potwierdzać. Według wstępnych, nieoficjalnych informacji, w lutym sprzedano w Polsce 24,4 tys. nowych samochodów osobowych. Gdyby taki wynik ostatecznie się potwierdził, oznaczałoby to spadek o około 3,8 proc. w porównaniu ze styczniem. Znacznie gorzej (o 19,2 proc.) luty wypadł w porównaniu z takim samym miesiącem w 2009 r. Łącznie od początku roku sprzedaż wyniosła 49,8 tys. sztuk wobec 56,9 przed rokiem.

Skąd ten spadek?

— Ustabilizowanie kursu euro i zakończenie turystyki zakupowej związanej z europejskimi programami dopłat złomowych, powiązanych z zakupem nowych pojazdów, spowoduje w tym roku około 10-procentowy spadek w stosunku do 2009 r. — uważa Mikołaj Małecki, dyrektor zarządzający spółki dilerskiej Auto-Boss.

To jednak nie wszystko.

— Na spadek sprzedaży złożyły się też mniejsze niż w poprzednich latach wyprzedaże. U wielu dilerów zabrakło nawet niektórych modeli. Po prostu pod koniec ubiegłego roku — z powodu obaw o możliwości finansowania zapasów — importerzy i dilerzy pozbywali się samochodów i nie zamawiali nowych. Swoje trzy grosze dołożyła tez ostra zima, która odstraszyła część klientów od salonów —zaznacza Adam Pietkiewicz, prezes Grupy PGD, największego w kraju dilera aut.

Do tego dochodzi nie do końca ustabilizowana sytuacja na rynku pracy, co powoduje odkładanie przez klientów indywidualnych decyzji o zakupie bądź wymianie samochodu na nowy.

Z większym optymizmem firmy patrzą na sprzedaż samochodów do klientów instytucjonalnych (flotowych).

— Wynika to z kilku czynników ekonomicznych. W 2007 r. około 140 tys. samochodów zostało zakupionych przez firmy, co oznacza, że standardowo ci właśnie klienci powinni w tym roku dokonać ich wymiany. Utrzymywanie parku starszego niż 3-letni, z przebiegami ponad 150 tys. km, jest nieopłacalne. Jednak w zeszłym roku sporo firm odłożyło decyzję o zakupach na ten rok w związku z wprowadzeniem programów oszczędnościowych — dodaje Mikołaj Małecki.

Paweł Janas

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Janas

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu