Średniaki i maluchy seryjnie biją rekordy

Artur Szymański
opublikowano: 06-02-2007, 00:00

Pierwsza sesja tygodnia nie przyniosła przełomu na rynku akcji. W przypadku największych spółek można nawet wręcz mówić, że inwestorzy, zadowoleni ze wzrostów, popadają w letarg.

Tak niewielkiej zmienności WIG20, jak wczoraj, nie było od bardzo dawna (patrz wykres dzienny). Marazm w notowaniach spółek elitarnej dwudziestki rynku potwierdziły bardzo niskie obroty.

Inwestorzy pozostawili akcje gigantów na uboczu. Handlowano natomiast w najlepsze walorami spółek małych i średnich. Na całym rynku zanotowano przyzwoite obroty 1,45 mld zł. Na spółki z WIG20 przypadło tylko 729 mln zł. Tylko, bo to była połowa wartości całego handlu. Zazwyczaj odsetek ten jest dużo wyższy. Ponad 100-milionowe obroty zanotowano tylko w przypadku dwóch gigantów —KGHM (132 mln zł) i Pekao (140 mln zł).

Inwestorzy firm największego kalibru generalnie nie kwapili się do aktywnej gry. Kursy największej piątki, wyznaczającej kierunek WIG20 i całemu rynkowi, zmieniły się w bardzo ograniczonym zakresie. Nie może więc dziwić śmiesznie niska zmienność indeksu, wynosząca 23 pkt. To wartość typowa raczej dla długotrwałego trendu bocznego, a nie dla rynku w szczytowym momencie hossy.

Na szczęście honor uratowały spółki spoza WIG20. MIDWIG poprawił historyczny rekord już po raz szósty z kolei, kończąc sesję na poziomie 4335,26 pkt, czyli 0,5 proc. wyżej niż w piątek.

Czwartkowy szczyt pokonał także WIRR, finiszując na najwyższym poziomie w historii 14480,35 pkt. Największe zasługi dla wskaźników koniunktury spółek nie pierwszej wielkości miały Hutmen, Lubawa i Boryszew, które zdrożały w granicach 4,2-7,0 proc.

Artur Szymański

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Artur Szymański

Polecane